W pierwszym meczu 1/8 rozgrywek Euroligi Kobiet Wisła Can-Pack Kraków pokonała rosyjską Nadieżdę Orenburg 75:70. Emocji nie brakowało, a do rozstrzygnięcia spotkania konieczna okazała się dogrywka.
Bardzo dobry mecz obejrzał komplet publiczności zgromadzony w hali „Białej Gwiazdy”. Było to jednocześnie najważniejsze jak dotąd spotkanie wiślaczek w sezonie. W jednej ósmej Euroligi Kobiet do grodu Kraka przyjechała bardzo silna rosyjska ekipa - Nadieżda Orenburg. Gospodynie nie przestraszyły się jednak renomowanego rywala.
Mecz rozpoczął się przechwytem krakowianki Nicole Powell, a następnie wiślacki zaczęły uciekać rywalkom. Przy stanie 11:4 dla Wisły Can-Pack Kraków trener drużyny gości poprosił o czas. Na parkiet wpuścił też motor napędowy ekipy z Orenburga - Becky Hammon, która zaczęła spotkanie na ławce. Naturalizowana reprezentantka Rosji nie pograła jednak długo. Już po dwóch minutach z grymasem bólu opuściła plac gry i na niego nie powróciła. Pierwszą kwartę wiślaczki zakończyły efektownie - udaną dwójkową kontrą Andji Jelavić i Nicole Powell, która ustaliła wynik tej części gry na 25:13.
Druga kwarta to znakomita obrona ekipy gości. Wiślaczki zupełnie nie były w stanie przedostać się pod kosz rywalek. Dość powiedzieć, że na 14 uzyskanych przez krakowianki punktów w tej kwarcie, aż 12 zdobyły rzutami za trzy punkty. Dwukrotnie w tej części gry trafiła w taki sposób Powell, a po razie - Erin Philips i Gunta Basko. Bardzo dużo problemów w drugiej odsłonie - jak i w całym meczu - sprawiła wiślaczkom środkowa Nadieżdy, Tina Charles, dla której nie miało znaczenia czy przeciw niej grała Jelena Leuczanka, czy też we dwie pilnowały ją Powell i Ewelina Kobryn. Do przerwy prowadzenie Wisły stopniało do ośmiu punktów.
Po przerwie gra się wyrównała. Trzecia kwarta była najbardziej zacięta. Przyjezdne wygrały ją jednym punktem.
Do - jak można było sądzić – ostatniej części meczu gospodynie przystępowały z siedmiopunktową przewagą i to one zaczęły tę kwartę lepiej. Po kolejnej celnej „trójce” Powell na tablicy wyników widniał rezultat 66:54 i nic nie zapowiadało ogromnych nerwów. Od tego momentu 12 punktów z rzędu zdobyły jednak przyjezdne - w tym dwukrotnie "za trzy" trafiła Ludmiła Sapowa znana z Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet z występów w drużynie KSSSE AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski. Końcówka kwarty nie była dla niej jednak dla niej pomyślna - sędziowie odgwizdali piąte przewinienie Sapowej i koszykarka musiała opuścić parkiet. Wiślaczki mogły wygrać w regulaminowym czasie gry, gdyż to one miały piłkę w ostatniej akcji meczu, nie zdołały jednak - mimo piętnastu pozostałyh sekund - wypracować sobie pozycji rzutowej. Doszło do dogrywki.
Pierwsze punkty w dogrywce zdobyła Kobryn. Wprawdzie wyrównała Charles, lecz - jak się miało okazać - na więcej Nadieżdy nie było już w tym spotkaniu stać. Po akcji 2+1 Jeleny Leuczanki zrobiło się 74:68 i w świetle faktu, że do końca meczu pozostało 49 sekund, stało się jasne, że Wisła Can-Pack Kraków tego meczu nie przegra. Rywalizacja toczy się do dwóch wygranych. Kolejne spotkanie zostanie rozegrane 4 lutego w Orenburgu. W przypadku zwycięstwa Nadieżdy, trzeci - decydujący o awansie do ćwierćfinałów - mecz odbędzie się w Krakowie 9 lutego.
Wisła Can-Pack Kraków - Nadieżda Orenburg 75-70 (27:13, 14:12, 16:17, 9:16, dogrywka: 9:4)
Wisła Can-Pack Kraków: Phillips 18 (1x3, 6 zb., 4 as.), Kobryn 16 (7 zb.), Powell 16 (3x3, 11 zb., 4 as.), Leuczanka 10 (1x3, 5 zb.), Jelavić 4 (4 as.) - Basko 7 (1x3), Leciejewska 4 (2 zb.), Pawlak 0.
Nadieżda Orenburg: Charles 24 (12 zb., 5 as.), Sapowa 16 (2x3, 5 zb.), Wieramiejenka 10 (8 zb.), Owczrenko 6, Bierseniewa 4 - Christon 10 (2x3), Burik 0, Zakałuznaja 0, Baranowa 0, Hammon 0.
Marcin Mochal
KoszykowkaKobiet.pl
fot. KRYSTIAN KOCERBA
Dodaj komentarz