Wiedziałam jednak, że musze wybrać inną drogę, że więcej bólu już nie zniosę - Małgorzta Misiuk

Dodano: 15.10.2026, 15:17


Po siedmiu latach Widzew Łódź wrócił do koszykarskiej ekstraklasy i już w pierwszym meczu sprawił dużą niespodziankę, jaką było zwycięstwo z gorzowskim AZS AJP. Zespół prowadzi Małgorzata Misiuk, która również wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej lecz w zupełnie innej formie.



Pierwszy mecz w sezonie i wygrana z poważnym kandydatem do tytułu, jakim jest gorzowski AZS. Spodziewałaś się, że ten mecz może się tak potoczyć i zakończy się zwycięstwem?

- Bardzo dobrze przygotowaliśmy się do tego spotkania i wiedzieliśmy, że AZS różnie zaczyna sezon. Pierwsze kolejki są najlepsze do tego, żeby sprawiać takie niespodzianki. Wiele zespołów nie jest jeszcze zgranych, a zawodniczki zagraniczne często dołączają do klubów w ostatniej chwili przed początkiem sezonu. Jako zespół zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, kontrolując od początku jego przebieg. Przed meczem miałam przeczucie, że będzie to bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu i nie myliłam się. Na pewno był to wymarzony start sezonu dla całego klubu.

Do drużyny doszły trzy zagraniczne zawodniczki, które podniosły poziom. Jednak patrząc na polską rotację, tam również nie jest źle?


- Trzeba przyznać, że skład jest młody i momentami może zabraknąć nam tego doświadczenia, który na tym poziomie jest bardzo ważny. Zdajemy sobie z tego sprawę i wiemy, że musimy kłaść duży nacisk na aspekt szkoleniowy tych zawodniczek. Jednak taki jest i będzie ten sezon, stąd też musimy przygotować się na wzloty i upadki. Zależy nam na tym, żeby te dziewczyny dostały szansę, której być może nie dostałyby w innych klubach. Jednak nie ma nic za darmo, chcemy ciężko pracować i grać zespołową koszykówkę, która rozwija się z każdym meczem. Wierzę, że takie podejście długofalowo jest skuteczne. Zawodniczki zagraniczne, które są w naszym zespole mają być wsparciem na określonych pozycjach, które są w koszykówce najważniejsze jednak to nie znaczy, że tylko one mają brać na siebie odpowiedzialność za wynik czy funkcjonowanie tego zespołu. Wierze, że wiele zawodniczek wyciągnie bardzo dużo dobrego z tego sezonu ale jak dużo, to zależy już tylko od nich.



Widzew Łódź wrócił do ekstraklasy po 7 latach, a Ty po ośmiu. Nie rozstawałaś się przez ten czas z koszykówką, a miałaś w głowie powrót na ten poziom ligi w jakiejkolwiek formie?

- Jeżeli pytasz mnie czy chciałam wrócić do gry jako zawodniczka, to odpowiedz brzmi nie. Zdawałam sobie sprawę przez co przeszłam, a także z jakich kłopotów zdrowotnych się pozbierałam. Oczywiście było mi żal, że nie mogę grać. Wiedziałam jednak, że musze wybrać inną drogę, że więcej bólu już nie zniosę. Po zakończeniu kariery nie miałam nawet chwili odpoczynku, gdyż od razu weszłam w buty trenera i tak zostało do dziś. To już dziewiąty (9) sezon kiedy jestem trenerem, a dalej mam wrażenie, że nic wielkiego jeszcze nie widziałam i umiem za mało. Jestem bardzo wdzięczna, że mam okazję wrócić do ekstraklasy już jako trener i prowadzić Widzew Łódź. Klub podjął bardzo odważną decyzję o powrocie do PGE Basket Ligi Kobiet, ale wierzę, że ciężką pracą uda się rozwinąć organizację na tyle, żeby spokojnie myśleć o kolejnych sezonach w najwyższej klasie rozgrywkowej.


Patrząc na wyniki szczególnie dwóch pierwszych kolejek, to sypnęło niespodziankami. To dobrze wróży jeśli chodzi o prowadzony przez Ciebie zespół, który awansując do play-off sprawi miłe zaskoczenie?

- Początek sezonu zwłaszcza w kobiecej koszykówce, to często wiele niespodzianek. Można dużo zyskać, ale też wiele stracić. Jak mam być szczera, to aktualnie nie patrzę na tabelę. Wiem, że za chwile wszystko może się zmienić. Moim celem jest rozwój zespołu i ciężka systematyczna praca, która jeżeli będzie zdrowie to przyniesie swoje rezultaty. Jednak nie teraz, gdyż będzie to w grudniu i styczniu. Wtedy będę tego potrzebować najbardziej. Play-off’y to odległy temat, czy w tym sezonie to cel Widzewa? Nie wiem. Zrobimy wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, jeżeli nasza gra przyniesie nam nagrodę w postaci TOP8, to będzie to wielki sukces.