Wada słuchu absolutnie nie powinna być powodem, żeby rezygnować ze swoich marzeń - Angelika Wanta

Dodano: 08.09.2026, 22:04


Starogardzianka Angelika Wanta w 2024 roku poleciała do Stanów Zjednoczonych i wróciła z nich z brązowym medalem mistrzostw świata w koszykówce 3x3 niesłyszących. Kilka dni temu przywiozła z Serbii kolejny krążek, a w domowej gablocie ma jeszcze jeden. To pokazuje, że z wadą słuchu nie powinno się przekreślać marzeń.





Kolejny medal zdobyty, za co ogromne gratulację. Jednak ważniejsze jest to, że po raz kolejny pokazałyście niesamowitą wolę walki i przede wszystkim chęci do rywalizacji?

- Dziękuję! Medal oczywiście bardzo cieszy, ale dla nas równie ważne jest to, że po raz kolejny pokazałyśmy nasz potencjał i przede wszystkim charakter! Każdy mecz jest dla nas wyzwaniem, stresem.. a gra w zespole narodowym to odpowiedzialność i duma. Niezależnie od wyniku zawsze walczymy do końca i chcemy pokazać, że koszykówka niesłyszących stoi na naprawdę wysokim poziomie. Myślę, że właśnie ta determinacja i wzajemne wsparcie są jedną z naszych największych sił.

Głośno o koszykówce dla niesłyszących robi się tylko wtedy, jak coś organizujecie. Mówię, tutaj o m.in. zbiórce pieniędzy aby jechać bronić złotego medalu na mistrzostwach świata. Udało się, jednak nie o taki rozgłos chodzi?

- Jesteśmy bardzo wdzięczne wszystkim osobom i firmom, które wtedy nas wsparły, gdyż bez ich pomocy wyjazd na mistrzostwa świata byłby bardzo trudny. Jednocześnie chciałybyśmy, żeby o koszykówce niesłyszących mówiło się nie tylko wtedy, kiedy są organizowane zawody/turnieje i kiedy przywozimy z nich medale. Chcemy, żeby ludzie poznali nasz sport, nasze osiągnięcia i zobaczyli ile pracy wkładamy w treningi i przygotowania. Jesteśmy reprezentantkami Polski, zdobywamy medale na międzynarodowych imprezach i chciałybyśmy, żeby te sukcesy były bardziej zauważane.



Koszykówka dla niesłyszących jest niedoceniana w Polsce?

- Myślę, że zdecydowanie tak. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że istnieje koszykówka dla niesłyszących. Kiedy mówimy, że reprezentujemy Polskę i zdobywamy medale na mistrzostwach Europy czy świata, często spotykamy się ze zdziwieniem. A przecież za każdym naszym sukcesem stoją godziny treningów, wyrzeczenia, przygotowania i ogromna determinacja. Chciałybyśmy, żeby nasza dyscyplina była bardziej widoczna i żeby ludzie mieli możliwość zobaczyć, jak dużo potrafią sportowcy niesłyszący.

Warto tutaj wspomnieć, iż wiele osób z wadami słuchu ma w głowie – nie słyszę, nie nadaję się do sportu (w tym wypadku koszykówki). Tak, jednak nie jest. Koszykówka dla niesłyszących otwiera możliwość rozwoju osobistego i sportowego i potrafi przełamywać bariery komunikacyjne?

- To prawda. Sama najlepiej wiem, jak wiele sport może dać człowiekowi. Wada słuchu absolutnie nie powinna być powodem, żeby rezygnować ze swoich marzeń. Koszykówka uczy odpowiedzialności, współpracy, wytrwałości i wiary we własne możliwości. Daje też możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi i przynależności do drużyny. Sport pomaga również, przełamywać wspomniane bariery komunikacyjne. Na boisku nie zawsze potrzebujemy słów — bardzo ważne są gesty, kontakt wzrokowy, reakcja na zachowanie koleżanki. Z czasem uczymy się siebie nawzajem i tworzymy prawdziwy zespół. Dlatego zachęcam każdego, kto ma wadę słuchu, żeby spróbował swoich sił w sporcie. Naprawdę można odkryć w sobie możliwości, o których wcześniej nawet się nie wiedziało.

Jedną z najbardziej znanych zawodniczek z wadą słuchu jest Emma Meesseman, która od dzieciństwa używa aparatów słuchowych i również z nimi gra. Belgijka ma na koncie wiele nagród MVP na najważniejszych turniejach na świecie i w lidze WNBA. Ten przykład pokazuję, że można?

- Oczywiście, że można! Emma jest świetnym przykładem tego, że wada słuchu nie musi być żadnym ograniczeniem w osiąganiu najwyższych celów sportowych. Jej kariera pokazuje, że najważniejsze są talent, ciężka praca, determinacja i wiara w siebie. To bardzo ważny przykład szczególnie dla młodych osób z wadą słuchu, które być może dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. Myślę, że takich przykładów potrzebujemy więcej. Nie każdy musi zostać zawodowym sportowcem, ale każdy powinien mieć możliwość spróbowania i przekonania się na co go stać.