Nie zamierzałem pracować w kogoś systemie i na czyichś warunkach - Oskar Blaszkiewicz
Dodano: 05.09.2026, 13:52
Oskar Blaszkiewicz prowadził w BLK zespół z Warszawy, a w minionym sezonie razem z MKS Pruszków wywalczył awans do ekstraklasy. W dorobku ma również pracę w kadrze Polski 3x3 U23 i U21, gdzie sezon jeszcze się nie zakończył. Młody i perspektywiczny trener, mówi wprost o swojej pracy i tym co będzie robił dalej.
Oskar, za Tobą debiutancki sezon z koszykówką 3x3 i kadrami U21 i U23. Jak wrażenia?
- Praca z kadrami U21 i U23 dała mi mnóstwo satysfakcji. To był intensywny, pełen emocji czas i przede wszystkim ogromny bagaż doświadczeń. Debiutancki sezon przyniósł sporo wniosków i jeszcze większy głód stawiania sobie wyższych, trudniejszych celów.
Na ostatnim turnieju rozegranym w Debreczynie nie miałeś do dyspozycji zawodniczek, które w poprzednich turniejach się sprawdziły. Kluby powiedziały „stop” czy decyzja była podyktowana czymś innym?
- Tak, to prawda. W Debreczynie, nie było z nami Zuzanny Winkel i Natalii Chałupki. Oba przypadki były podobne – klub bądź trenerka główna nie wyrażali zgody na przyjazd zawodniczek, powołując się na kolizję terminów Nations League ze startem przygotowań do zbliżającego się sezonu w ekstraklasie. Bardzo zależało mi na tym, żeby obie przyjechały, więc odbyłem serię rozmów zarówno z klubami, jak i ze związkiem. Niestety, w obu przypadkach się to nie udało. Postanowiłem jednak nie rozpamiętywać tego i wykonywać swoją robotę. Nie uważam też, że przepychanie się czy kłócenie o zawodniczki ma sens. To jest kadra narodowa – tutaj po prostu musi się chcieć być. Zawodniczki muszą mieć wolną głowę i skupić się na tym, co jest tu i teraz, a nie zamartwiać się, że coś opuszczą i klub czy trener będą na nie źli. Praca trenera w koszykówce 3x3 to nie tylko treningi i mecze, ale też ogrom spraw organizacyjnych. Trzeba mieć wcześniej zaplanowany plan B, C i D, a nie działać na ostatnią chwilę pod wpływem emocji. Zebraliśmy grupę bardzo zdolnych dziewcząt i byliśmy gotowi na to, żeby wdrożyć kolejne z nich.
Kadra 5x5, kadra 3x3, przygotowania do sezonu i jeszcze czas na odpoczynek. Trochę tego jest i trzeba w tym wszystkim wypracować jakiś system, którego dalej nie ma. Zgodzisz się z tym?
- Zgodzę się, ale tylko po części. Istnieje zapis, że kluby są zobligowane do puszczenia zawodniczek odpowiednio wcześniej na zgrupowanie i same mistrzostwa, jeżeli trener reprezentacji z wyprzedzeniem wyśle odpowiednie pismo. Dotyczy to jednak tylko mistrzostw świata i mistrzostw Europy 3x3. Przydałoby się wprowadzić zmianę, aby ten przepis obejmował również rozgrywki eliminacyjne, czyli cykl turniejów Nations League. Co do samego wypracowania systemu: koszykówka 3x3 bardzo szybko ewoluowała. Niestety nie wystarczy już zebrać najlepszych graczy z 5x5 na kilka dni przed zawodami i liczyć na sukcesy. Federacje, które mocno postawiły na 3x3, wyselekcjonowały zawodniczki grające wyłącznie w tę odmianę przez cały rok. Mają one kontrakty pozwalające im skupić się tylko na 3x3, są prowadzone przez jeden sztab i rozgrywają regularnie sparingi oraz turnieje, co wiąże się z podróżami i dodatkowymi kosztami. Na to wszystko trzeba znaleźć odpowiedni budżet. Czy nasz związek na to stać? Nie jestem w stanie odpowiedzieć. Na pewno mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się taka szansa, a PZKosz zrobi wszystko, co w jego mocy, by tak się stało. Z punktu widzenia trenera kadr 3x3 nie mogę jednak narzekać na warunki. Dzięki wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PZKosz mieliśmy zapewnione odpowiednie zaplecze: profesjonalne obiekty treningowe, zakwaterowanie i sprzęt na najwyższym poziomie.
Jeśli chodzi o podejście w kadrach U21 i U23 (gdzie jestem asystentem u boku Piotra Gliniaka), kluczowa jest organizacja, znajomość szerokiej grupy zawodniczek i kontakty w koszykówce 5x5. Zarówno trener Gliniak (w Zagłębiu Sosnowiec), jak i ja (w SKK Polonii Warszawa czy MKS-ie Pruszków) przeszliśmy drogę od asystenta do głównego trenera. To pozwoliło nam zebrać doświadczenie, zyskać kontakty i mieć pełen przegląd zawodniczek z Basket Ligi Kobiet oraz pierwsze ligi.
W tym roku dużo utalentowanych dziewcząt wyjechało za ocean lub przygotowywało się do mistrzostw Europy U20. Postanowiliśmy zbudować trzon drużyny nawet z nowych zawodniczek bez doświadczenia w 3x3, ale takich, które chciały przepracować z nami cały okres przygotowawczy. Nie chcieliśmy trenować jedną grupą, a na turniej jechać z zupełnie inną. W ten sposób do doświadczonych już zawodniczek U23 (Klaudii Wnorowskiej, Marty Masłowskiej, Kornelii Bukowczan i Agaty Gilmajster) dołączyły debiutantki - Klaudia Keller i Alicja Maławy. Wkomponowały się bardzo dobrze, zyskując masę doświadczenia na przyszłość – są z roczników 2006 i 2007, więc w kadrze U23 będą mogły występować jeszcze przez 3–4 lata.
W kadrze U23 przygotowywała się też Maja Troszka. Dzięki dobrej współpracy ze sztabem kadry 5x5 U20 (Wojciechem Szawarskim i AnnąTalarczyk) wypracowaliśmy plan, według którego Klaudia, Maja i Alicja już od czerwca trenowały z nami. Dodatkowo zbliżony system gry (taktyka w ataku i obronie), jaki opracowaliśmy z trenerem Gliniakiem, sprawił, że zawodniczki, które nie pojechały na Ligę Narodów U23, mogły szybko wejść do mojej kadry U21. Oprócz Mai pełny okres przygotowawczy z kadrą U23 odbyła też Ala Witkowska, a następnie obie dołączyły do U21. Zaprocentowało to tym, że te dwie debiutantki były najskuteczniejszymi strzelczyniami w naszej drużynie i jednymi z najlepszych w całym cyklu.
Podsumowując: razem z trenerem Piotrem Gliniakiem wypracowaliśmy system, w którym wprowadzając znacznie młodsze, niedoświadczone zawodniczki, zdołaliśmy wywalczyć awans na mistrzostw świata U23 oraz poprawić wynik sprzed roku w U21, zajmując drugie miejsce w cyklu. Uważam to za ogromny sukces.
Powiem szczerze, że na początku rywalizacji w Debreczynie nie byłem zwolennikiem tego zespołu. Jednak każdy kolejny mecz i turniej przekonywał mnie, że te dziewczyny powinny w dalszym ciągu być brane pod uwagę w koszykówce 3x3. Co Ty na to?
- Gdyby ktoś w kwietniu zapytał mnie, czy takim składem zagramy w Debreczynie, kazałbym mu puknąć się w głowę. Cała czwórka, która tam pojechała, wywalczyła to ciężką pracą – nie opuszczając żadnego zgrupowania i poświęcając całe wakacje dla reprezentacji.
Dzięki pracy w Pruszkowie dobrze znałem całą pierwsza ligę. Razem z trenerką Anną Wielebnowską starałem się wyselekcjonować zawodniczki, które na boisku idealnie by się uzupełniały. Dziewczyny przez całe wakacje pracowały motorycznie z Pawłem Oraczem, a fizjoterapeuci Kasia Pijarowska i Wojtek Mielczarek dbali o ich zdrowie i regenerację. To wszystko, połączone z zaangażowaniem zespołu, pozwoliło nam walczyć jak równy z równym z faworyzowaną Holandią o pierwsze miejsce.
Chciałem też, aby kadra U21 była wstępem do dłuższej kariery w strukturach 3x3 – stąd powołania dla zawodniczek, które m.in. za rok znów będą mogły grać w U21, a w przyszłości w U23 i seniorkach. Nie spodziewałem się, że to tak szybko nastąpi, bo jeszcze dwie nasze zawodniczki, które występowały w Debreczynie, nie zakończyły jeszcze sezonu 3x3. Jednak ciężka i szczera praca zawsze się obroni. Mam nadzieję, że wszystkie kadrowiczki z tego sezonu zobaczymy w reprezentacji także za rok. Nie zamykamy jednak drzwi przed dziewczynami, które trenowały z nami, ale nie pojechały na turnieje, ani przed tymi, które w tym roku powołań nie dostały. Wszystko jest w ich rękach.
???? | Oskar Blaszkiewicz, młody i perspektywiczny trener kadry 3x3 U21/U23 mówi wprost o swojej pracy i tym co będzie robił dalej ⤵️
— koszykowkakobiet.pl | womenbasketball.eu (@RedakcjaKK) September 5, 2026
???? https://t.co/JJyI2D63Bv#kkpl #womenbasketball pic.twitter.com/jAzwHHwLZc
Przed Tobą jeszcze Mistrzostwa Świata 3x3 U23, gdzie również może nie pojechać najmocniejszy skład?
- Z trenerem Gliniakiem podjęliśmy decyzję, że do Chin pojedziemy w składzie, który wygrał w Ventspils. Niestety w sporcie trzeba mieć też odrobinę szczęścia. Na chwilę nas ono opuściło, ale mam nadzieję, że wróci ze zdwojoną siłą. W tym tygodniu Klaudia Wnorowska doznała urazu mięśniowego podczas przygotowań w swoim włoskim klubie, co wyklucza ją to z udziału w mistrzostwach świata 3x3 U23 w Wuhan. To ogromna strata, bo była liderką tej drużyny na boisku i poza nim. Całym sztabem życzymy jej jak najszybszego powrotu do zdrowia. W jej miejsce z listy rezerwowej wchodzi Ala Witkowska. Oczywiście nie planowaliśmy tego, ale w sporcie trzeba być gotowym na wszystko. Ala zna system, koleżanki i odbyła z kadrą U23 pełne przygotowania, więc nie obawiam się o zgranie czy taktykę. Nasza drużyna będzie mieszanką doświadczenia i młodości. Doświadczona Marta Masłowska (dla której będą to drugie MŚ z rzędu) zagra z Alicją Maławy (2006), Klaudią Keller (2007) i Alicją Witkowską (2007). Dla nich to debiut na tym poziomie, a przyjdzie im rywalizować ze znacznie starszymi przeciwniczkami (najstarsze zawodniczki na MŚ w Wuhan będą z rocznika 2003). Zapraszam wszystkich do kibicowania – gwarantuję, że bez względu na okoliczności ta drużyna będzie gryzła parkiet.
Koszykówka 3x3 to jedno, lecz czas wracać do 5x5. Byłeś trenerem w SKK Polonii, potem wywalczyłeś z MKS-em Pruszków awans do BLK i… znikasz z ekstraklasy. W Pruszkowie nie było możliwości kontynuowania współpracy?
- Bardzo chciałem zostać w Pruszkowie. Był to dla mnie debiutancki sezon w roli głównego trenera na tym poziomie, więc osiągnięty awans uważam za ogromny sukces. Jednak w seniorskim sporcie nie ma miejsca na sentymenty czy lojalność – to biznes. Nauczony doświadczeniem uważam, że najważniejsze to budować odpowiednią atmosferę i otaczać się ludźmi, do których ma się pełne zaufanie, szczególnie w kryzysowych momentach czy po przegranych meczach. Po raz pierwszy coś takiego zbudowaliśmy z trenerem Maciejem Gordonem w Warszawie. Maciek z bardzo przeciętnym budżetem najpierw jako beniaminek, a potem rok później wszedł do fazy play-off. To był duży sukces, bo w kolejnych latach innym szkoleniowcom nie udało się tego powtórzyć. Tak samo staram się otaczać i przebywać z ludźmi do których mam zaufanie, w miejscach gdzie pracuje czyli na Warszawskim AWF-ie czy Liceum Mistrzostwa Sportowego im. Gen Broni Władysława Andersa w Warszawie.
Również w Pruszkowie, mimo wielu trudnych momentów i głosów sprzeciwu udało się osiągnąć sukces . Zbudowałem zaufanie z pewną grupą zawodniczek, na które stawiałem konsekwentnie przez cały rok. Dziewczyny, które mi zaufały rozegrały najlepsze statystycznie sezony w karierze, wygrywając przy tym ligę.
Ekstraklasa to niestety bardzo duży przeskok nie tylko poziomu, ale też organizacyjny. Chciałem dokonać pewnych zmian w składzie, jak i zmian organizacyjnych czy decyzyjnych w klubie. Niestety nie dostałem na to zgody. Podsumowując nie zamierzałem pracować w kogoś systemie i na czyichś warunkach. Moim zdaniem drużyny, w których osobą decyzyjną jest trener główny odnoszą największe sukcesy. Oczywiście może on konsultować decyzje z dyrektorem sportowym, doradcą klubowym czy prezesem i podejmować wspólne decyzje. Jednak nie może iść to w drugą stronę, że trener dostaje skład i ma powiedziane jak to ma wyglądać, a wszystkie decyzje są podejmowane zza biurka przez osoby funkcyjne. W moim przekonaniu jest to skazane na niepowodzenie. Podjąłem więc decyzje zamknięcia pewnych drzwi i otwarcia się na nowe wyzwania.
Tak więc czas na nowe wyzwania – co to będzie?
- W przyszłym sezonie będę asystentem trenera w Legionie Legionowo, na poziomie 2 ligi mężczyzn. Początkowo byłem sceptyczny co do tego pomysłu. Jednak sposób rozmów, cała wizja i podejście wobec mojej osoby, sprawiło, że znalazłem to czego mi brakowało poprzednio. Mamy tam postawiony jasny i klarowny cel, do którego będą dążyli wszyscy w Legionowie. Klubem zarządzają osoby, które mają pojęcie zarówno w sporcie jak i biznesie. Do osiągnięcia sukcesu, nie wystarczą tylko najlepsi zawodnicy i trener. Potrzebny jest asystent trenera, motoryk, fizjoterapeuta, kierownik drużyny, osoba od social mediów. W dzisiejszych czasach nie zatrudnisz już tych osób w formie wolontariatu. Do tego wszystkiego trzeba znaleźć odpowiednich ludzi i mieć na nich budżet. W Legionie, może nie jest jeszcze wszystko na poziomie pierwszej ligi czy ekstraklasowym. Ale krok po kroku trener Wojciech Bychawski wprowadza pewne zmiany, które są niezbędne do tego, żeby myśleć o jakimkolwiek sukcesie. Osoby kierujące klubem, starają się usprawniać cały proces, przy okazji dając nam wolną rękę co do spraw sportowych. Bardzo mi się podoba w jaki sposób trener Bychawski tym zarządza i jestem w 100% zaangażowany w ten projekt. Do tego potrzeba czasu, ale mam nadzieje, że zbudujemy to samo zaufanie, które zbudowałem z trenerem Gordonem, czy to co budujemy teraz z trenerem Gliniakiem w kadrach 3x3.
Dodatkowo w tym roku objąłem Wojewódzką Kadrę Mazowsza dziewcząt w koszykówce. Jest to na pewno nowe wyznanie dla mnie i swego rodzaju debiut na tym poziomie rozgrywek. Posiadam w sztabie jednak Łukasza Mostka z Warsaw Basketball, a byłem również w ciągłym kontakcie z Trenerem Marcinem Godzkim. Te dwie osoby doprowadziły swoje drużyny z Mazowsza do finałów MMP U13, dzięki nim udało mi się szybko wdrożyć i wyselekcjonować perspektywiczne zawodniczki. Odbyliśmy już dwa zgrupowania, przepracowaliśmy również obóz wakacyjny. Praca z młodzieżą to zupełnie inna bajka, jednak sprawia mi to bardzo dużo radości. Mam nadzieję, że uda nam się powalczyć o dobry wynik. Jednak nie jest to tam, najważniejszym celem. Chcę, żeby jak najwięcej dziewczynek z kadry Mazowsza kontynuowało przygodę z koszykówką i jak najszybciej przeszło do seniorskiego basketu.
<< Wracaj



