Wszystkie zawodniczki, które zostały i walczyły z drużyną aż do końca zasługują na uznanie i wdzięczność - Martins Zibarts z VBW Gdynia
Dodano: 09.03.2026, 07:07
Martins Zibarts przychodząc do VBW Gdynia myślał o obronie mistrzowskiego tytułu, jednak dość szybko te plany zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Nie było kim grać, nie było kim trenować i wydawało się, że koniec jest blisko. Udało się jednak powstać, a do rozegrania pozostaje jeszcze faza play-off.
Trenerze to był ciężki czy bardzo ciężki sezon zasadniczy? Miała być walka o tytuł mistrzowski, a trzeba było walczyć o przetrwanie i play-off.
- To był najtrudniejszy sezon, jaki miał miejsce w całej mojej karierze zawodowej. Szczerze mówiąc, nie życzyłbym takiego sezonu żadnemu innemu trenerowi. Od samego początku spodziewaliśmy się walki o tytuł mistrzowski, jednak zamiast tego walczyliśmy o przetrwanie i niesamowity awans do play-off. Było to niezwykle trudne psychicznie, jak i również emocjonalne dla każdego w tym zespole. Moja misja w tym sezonie stała się bardzo jasna – uratować ten klub i upewnić się, że będzie istniał w przyszłości. Wszystko dlatego, że historia i tradycja tego klubu zasługuje na kontynuację. W trakcie sezonu musieliśmy przebudować zespół, jak dobrze myślę to pięć razy. Zawodniczki odchodziły, nowe przychodziły i za każdym razem musieliśmy wszystko od nowa dostosowywać – system, role, chemię. Każda nowa zawodniczka potrzebowała czasu, aby zrozumieć naszą filozofię, strukturę i to, co chcemy robić na boisku. W wielu momentach czuliśmy się, jakbyśmy zaczynali od nowa. A najtrudniej było to zrobić, gdy nie ma się dziesięciu zawodniczek na treningach i nie można grać 5 na 5. Wymagało to mnóstwa cierpliwości, mnóstwa wiary i pracy ze strony zawodniczek i całego sztabu. Jestem dumny, że pomimo tych wszystkich trudności zespół walczył dalej. Ten sezon wystawił nas wszystkich na próbę, ale pokazał też charakter całej drużyny.
Gdy z drużyny odchodziły kolejnej zawodniczki, myślałeś o końcu?
- Tak, były takie momenty. Wydawało się, że koniec jest bliski. W grudniu zostało nam tylko sześć zawodniczek z pierwszej drużyny, musieliśmy nimi grać i to było bardzo trudne. Szczerze mówiąc, bardzo martwiłem się o ich zdrowie. Najbardziej obawiałem się wtedy kontuzji, gdyż zawodniczki były już bardzo wyczerpane ale i tak musiały dawać z siebie wszystko w każdym meczu. Powiedziałem im bardzo szczerze – „Jeśli potrzebujecie zmiany, po prostu pokażcie mi to. Nie przeginajcie”. Musieliśmy się staje komunikować i dbać o siebie nawzajem. Doszło do sytuacji w której każdym musiał ponosić odpowiedzialność, nie tylko za siebie ale za cały zespół. Te mecze były niezwykle trudne, ale zawodniczki pokazały niesamowity charakter. Trzymaiśmy się razem, wspieraliśmy się i jakoś udało się nam się przetrwać ten okres razem.
Barbora Wrzesińki i Anna Jakubiuk, te dwie zawodniczki napędzały zespół i nie pozwalały zatonąć?
- Tak, jak wspomniałem. Od grudnia mieliśmy bardzo mało zawodniczek więc Barbora i Anna musiały wziąć na siebie znacznie większą odpowiedzialność zwłaszcza w ataku. Obie naprawdę, wzięły na siebie w tym okresie rolę liderek na boisku. Musiały udźwignąć ogromny ciężar, grać wiele minut i brać odpowiedzialność w kluczowych momentach meczów. Bardzo ważną zawodniczką była również Karolina Ułan, ponieważ miała dobre doświadczenie z poprzedniego sezonu. Odegrała również kluczową rolę w utrzymywaniu równowagi i konkurencyjności drużyny w bardzo trudnym okresie sezonu. Jestem szczególnie dumny z tego, ze pomimo wszystkich wyzwań, te zawodniczki zaprezentowały najlepsze mecze w swoich karierach. Osiągnęły najwyższe wyniki punktowe, a także wskaźniki efektywności. To pokazuje, ile mają charakteru i determinacji. W tak trudnej sytuacji, nie cofnęły się – poszły naprzód i pomogły utrzymać drużynę przy życiu. Wszystkie zawodniczki, które zostały i walczyły z drużyną aż do końca zasługują na uznanie i wdzięczność. Ten sezon wymagał od nich wiele – fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Pomimo wszystkich trudności, nadal pracowały, wierzyły i walczyły o klub. Za to naprawdę zasługują na szacunek i uznanie.
Jak się psuje, to wszystko. Gdy wydawało się, że będzie lepiej… kontuzji doznała Barbora Wrzesiński.
- To był bardzo bolesny moment dla nas. Właśnie wtedy, gdy czuliśmy, że sprawy zaczynają iść w dobrym kierunku, straciliśmy Barborę. Wygraliśmy ważny mecz wyjazdowy w Lublinie i wydawało się, że zespół zaczyna odzyskiwać stabilizację. Nasz terminarz również zaczynał wyglądać trochę lepiej i była nadzieja, że w końcu możemy trochę odetchnąć. Niestety obciążenie pracą z poprzednich tygodni, było po prostu zbyt duże. Przy tak krótkiej rotacji musieliśmy rozegrać niezwykle wymagający fragment sezonu – mecze 27 i 30 grudnia, a następne 2,6 i 9 stycznia. Cztery z tych meczów były wyjazdowe, a każdy wyjazd oznaczał od 6 do 9 godzin podróży. Dla zawodniczek, które i tak grały prawie „co minutę”, takie obciążenie fizyczne i psychiczne było bardzo trudne do udźwignięcia. W końcu nas to dopadło. Utrata Barbory w tym momencie była bardzo dużym ciosem, gdyż była jedną z liderek trzymających drużynę w ryzach w najtrudniejszym momencie sezonu.
Martins Zibarts przychodząc do VBW Gdynia myślał o obronie mistrzowskiego tytułu @BLKpl, jednak rzeczywistość dość szybko te plany zweryfikowała ⤵️
— koszykowkakobiet.pl | womenbasketball.eu (@RedakcjaKK) March 9, 2026
???? https://t.co/qOBLUEheiY #kkpl #womenbsketball pic.twitter.com/u6Noly3Nat
Przychodząc do polskiej ligi znałeś jej poziom? Jaka jest to liga?
- Tak, już wcześniej znałem poziom polskiej ligi. W moich poprzednich drużynach co pracowałem, grałem przeciwko zespołom z Gdyni, Gorzowa Wlkp. i Polkowic. Tak więc wiedziałem, że konkurencja jest tu silna, a drużyny dobrze zorganizowane. Jedną z ważnych różnic w porównaniu z wieloma innymi ligami jest przepis, że jedna polska zawodniczka i zawodniczka U23 również z Polski musi przebywać na boisku cały czas. Taka zasada zdecydowanie wpływa na grę, a także sposób zarządzania rotacją. Na początku było dla mnie trochę trudno dokonywać zmian, ponieważ zawsze trzeba pamiętać o tej zasadzie i odpowiednio dostosowywać skład. Jednak z czasem lepiej rozumie się rytm ligi i uczy się, jak nim zarządzać w swoim systemie.
Co myślisz o polskich zawodniczkach w lidze?
- Najlepsze polskie zawodniczki są bardzo konkurencyjne i mogą grać na tym samym poziomie, co zagraniczne koszykarki. Wnoszą do swoich zespołów jakość, doświadczenie i silną koszykarską mentalność. Jednocześnie w lidze jest też, wiele utalentowanych młodych koszykarek. Przepisy dotyczące U23 dają im możliwość rozegrania ważnych minut, zdobycia doświadczenia i rozwoju na wysokim poziomie, co jest bardzo ważne dla przyszłości polskiej koszykówki. W naszej drużynie, również daliśmy dużo minut młodym zawodniczkom. Jedną rzecz zawsze staram się im podkreślać – ich szansa często zaczyna się w obronie. Jeśli młoda zawodniczka potrafi wywierać silną presję na piłkę, być fizyczna, blokować podania i wnosić energię do defensywy to ma znacznie większą szansę zdobycia większej liczby minut na boisku. Atak może być trudny, zwłaszcza dla młodych zawodniczek. Wszystko dlatego, że zdobywanie punktów przeciwko doświadczonym obrońcom nie jest łatwe. Ale obrona, wysiłek i dyscyplina to cechy, które każda zawodniczka może wnieść do zespołu i jest to często pierwszy krok dla młodych koszykarek aby się rozwijać i stać się ważnym elementem rotacji.
Od 21 marca pierwsza runda play-off z silnym zespołem z Gorzowa Wlkp., nie będzie łatwo nawiązać walkę?
- Niestety na razie wciąż nie wiem, ile naszych zawodniczek będzie gotowych do gry. Mieliśmy bardzo trudny sezon z kontuzjami i krótką rotacją, więc naszym głównym celem jest teraz po prostu jak najlepsze przygotowanie się i zobaczenie, kto będzie dostępny na mecze. Zespół z Gorzowa Wlkp. jest bardzo silny i wiemy, że rywalizacja z nim będzie dużym wyzwaniem. Jednak nasz cel będzie prosty – walczyć o każdą piłkę i dawać z siebie wszystko w każdej sekundzie na boisku. Po wszystkim, przez co ta drużyna przeszła w tym sezonie, najważniejsze jest abyśmy nie przestali walczyć i pokazali charakter, który pomógł nam zameldować się w play-off.
---
fot. VBW Gdynia
<< Wracaj



