Każdy sezon uczy bardzo dużo i można wyciągnąć z niego sporo wniosków - Liliana Banaszak

Dodano: 19.01.2026, 12:37


Flammes Carolo jest kolejnym przystankiem w karierze Liliany Banaszak, która jak sama przyznaje - w każdym kolejnym sezonie, chce być jeszcze lepszą zawodniczką. Teraz ma szansę na dobry wynik z w fizycznej i szybkiej lidze francuskiej, gdzie już na starcie dostała kredyt zaufania i znalazła się w pierwszej piątce.



Liliano, zacznijmy od ostatniego meczu w Pradze. Nie był to dobry występ całego zespołu, ale dla Ciebie kolejny kiedy wyszłaś w pierwszej piątce. Jesteś zaskoczona, że tak szybko sztab Ci zaufał i na Ciebie stawia?

- Mówiąc szczerze, to byłam zaskoczona i to bardzo. Dopiero co przyjechałam i tak naprawdę kilka dni później był już mecz ligowy, gdzie znalazłam się w podstawowym składzie. Wszystko to po zaledwie kilku treningach, gdzie skupiałam się nad wdrożeniem w cały system. Pamiętam, jak trener zrobił spotkanie, gdzie byłam ja i reszta dziewczyn. Opowiadał tam o tym dlaczego zostałam tutaj sprowadzona, jakie są moje mocne strony i podkreślał głównie moja dobrą grę w obronie i energię jaką posiadam. Myślę, że to właśnie sprawiło moje wejście do pierwszej piątki tak na starcie i jego zaufanie do mnie. W dalszym ciągu jestem w pierwszej piątce, tak więc to zaufanie w dalszym ciągu jest.

Rozmawiałem z trenerem po meczu w Pradze i jest on zadowolony z Twojej pracy na treningach, stąd też właśnie to zaufanie odnośnie kolejnych meczów.

- Myślę, że bierze się to też z tego, że jestem bardzo pozytywną i energiczną osobą. Do tego skupiam się na tym co robię, a także staram się słuchać co do mnie mówi i jakie wskazówki przekazuje. Jednak w dalszym ciągu gdzieś tam próbuję się odnaleźć w tym zespole, jednak to wymaga czasu. Wiadomo, że zmiana drużyn w trakcie sezonu nie jest łatwa i dla zespołu i dla nowej zawodniczki. Musimy się wzajemnie poznać, ale myślę, że idzie to nam bardzo dobrze. Krok po kroku idziemy w dobrą stronę.

„Płomienie” to dla Ciebie trzeci zagraniczny klub i liga, a także kolejne doświadczenie. Jaka jest liga francuska?

- Jest to liga bardzo fizyczna i dynamiczna, gdzie bardziej podkreślić trzeba fizyczność. Bardzo dużo dzieje się na parkiecie, tak więc nigdy nie wiadomo co i kiedy się wydarzy. Co jeszcze jest tutaj ważne, to przewaga punktowa. Nawet, jak wygrywasz różnicą dwudziestu punktów po pierwszej połowie, to wszystko może się jeszcze zmienić w każdej chwili. To jest bardzo ciekawe, gdyż jak zdobędziesz w ciągu dłuższej przerwy wystarczająco dużo sił i energii to jesteś wstanie wszystko zmienić i tak dzieje się w rozgrywanych tutaj meczach.

Wasz udział w Eurolidze dobiega końca, nie udało się też awansować do półfinału Pucharu Francji. Szkoda tego meczu, gdyż rywal był z najwyższej półki i wygrana była blisko. Tak więc pozostaje skupić się na lidze, gdzie nie stoicie na straconej pozycji i można osiągnąć dobry wynik?

- Myślę, że Flammes rywalizację w Eurolidze brał jako przyjemne doświadczenie i lekcję dla nas. Wszystko po to, abyśmy mogły zobaczyć nad czym i ile trzeba jeszcze popracować. Nawet wysoko przegrany mecz w Pradze, dużo nam pokazał. Mamy fajny i mądry zespół, jednak jest parę rzeczy które musimy polepszyć. Ten mecz euroligowy pomógł, gdyż na Basket Landes wyszły z ogromną energią i chęcią walki. Bardzo chciałyśmy wygrać i grać dalej, jednak nie udało się i przegrałyśmy różnicą trzech punktów. Teraz czas skupić się tylko na rywalizacji w lidze, a jak wspominałam mamy zespół gotowy na osiągnięcie dobrego wyniku. Mamy jeszcze dużo czasu, aby być jeszcze lepiej przygotowanym gdyż liga trwa do połowy maja. Tak więc czasu jest dużo, by wyeliminować błędy jakie robimy. 

A jak wygląda klub od środka? Zawodniczki zagraniczne, jak przyjeżdżają do ligi francuskiej to przeważnie mówią o profesjonalizmie jaki tam panuje. Jest tak również w klubie z małego miasteczka Charleville-Mezieres?

- Profesjonalizm, to idealne określenie dla ligi francuskiej oraz zespołu w którym gram. Wszystko co potrzeba jest tutaj zapewnione, niczego mi nie brakuje. A jedyne na czym muszę się skupić to koszykówka, gdyż nie ma żadnym innych problemów. Jeśli chodzi na przykład o siłownie, to jeśli potrzeba więcej to można iść i ćwiczyć i nie ma znaczenia kiedy. Siłownia jest indywidualna, a do tego dostępny przez całą dobę jest trener. W każdej chwili możesz zrobić także indywidualny trening, wszystko zależy od własnych potrzeb. Wszystko jest tak dostosowane, abyśmy wychodząc na mecz myślały tylko o koszykówce i miały przy tym zarówno siłę i energię.

Masz już 25 lat i to jest najlepszy czas dla koszykarki, aby grała w dobrym klubie i pokazała swoje umiejętności. Patrząc na Twoje ostatnie wybory i wyjazd z ligi polskiej, to Twój cel?

- W jakimś stopniu jest to mój cel. Miałam poukładany plan swojej kariery, mniej więcej do ostatniego roku i był nim wyjazd do ligi zagranicznej. To zrealizowałam. Będąc w Hiszpanii, rozglądałam się gdzie mogę grać dalej i w jakim miejscu. Tak naprawdę nie planowałam powrotu do polskiej ligi albo też tego, gdzie teraz się znajduje we Francji. Ja jestem taką osobą, która jeśli ma szansę czegoś spróbować to robię to. Zawsze gdzieś tam w rozmowach z moim agentem, jak dostaję jakąś ofertę to mówię „czemu nie”.  Chcę brać jak najwięcej „lekcji” z każdego miejsca gdzie jestem, a także zbierać jak największe doświadczenie. Uważam, że zmiany dużo uczą i tak samo, jak nieprzyjemne sytuacje. Pomimo tego, że w niektórych sytuacjach jest ciężko, to nauka aby się gdzieś dostosować jest bardzo ważna. Oczywiście w Gdyni było inaczej niż w Hiszpanii, jednak to było kolejne miejsce i kolejna nauka. To gdzie teraz jestem, sporo mnie uczy. Moim celem też jest to, aby pokazywać na boisku to czego się nauczyłam. To dotyczy nie tylko życia sportowego, lecz również prywatnego. Wszystko to sprawia, że będę lepszą zawodniczką w przyszłości. Za chwilę mam 26 lat i przede mną jeszcze parę lat grania w koszykówkę, a każdy sezon uczy bardzo dużo i można wyciągnąć z niego sporo wniosków. Trzeba tylko chcieć je wyciągać i skupiać się na tym, aby iść do przodu.