Czuję się w Wiśle jak w domu! - Jordi Aragones

Dodano: 16.12.2025, 18:19


25 - krotny Mistrz Polski wrócił po kilku latach do ekstraklasy, a stery pierwszego szkoleniowca objął Jordi Aragones. Hiszpan pamięta ogromne sukcesy osiągane razem z Jose Ignacio Hernedezem, a także rywalizację z najlepszymi zespołami w Eurolidze. Czy obecna Wisła ma szansę wrócić na szczyt?



Trenerze, zacznijmy rozmowę od wygranej w Gdyni, która jest dużym sukcesem wracającej do ekstraklasy Wisły?

- Zgadza się. Wygrana w Gdyni, była dla nas niesamowita. To prawda, że VBW Gdynia zmaga się obecnie z problemami finansowymi i straciła kilka kluczowych zawodniczek, lecz wciąż mają kilka koszykarek na poziomie euroligowym. Myślę, że wciąż są drużyną bardzo konkurencyjną. Wygrali z Jelenią Górą różnicą 34 punktów, a w EuroCup Women przegrali tylko siedmioma punktami na wyjeździe z jedną z najlepszych drużyn Belgii – Castors Braine. Dla nas, wracających do ekstraklasy jest to znakomity wynik.

Kraków to Twój dom, a Wisła to Twój klub? Kiedyś podczas rozmowy wiele razy wspominałeś o tym, że jak tylko Wisła wróci do ekstraklasy to wrócisz do zespołu. Udało się!

- Oczywiście, że tak! Czuję się w Wiśle jak w domu. Przyjechałem tutaj w 2009 roku z Jose Ignacio Hernendezem i spędziłem z nim sześć wspaniałych lat w klubie, a potem kolejne dwa z Krzysztofem Szewczykiem. W tym czasie zdobyliśmy kilka tytułów mistrzowskich, pucharów i superpucharów oraz dwa razy byliśmy w Final Four Euroligi. Założyłem też rodzinę w Krakowie i jestem bardzo szczęśliwy, że tu mieszkam.


Drużyna jako beniaminek nie ma wielkich nazwisk, jak ta co kilka lat temu rywalizowała w Eurolidze. Zespół jest w stanie w ciągu kilku najbliższych lat wrócić na europejskie parkiety?

- W tej chwili chodzi o to, aby wrócić na właściwe tory w polskiej lidze. Wiem, że klub chce iść krok po kroku, rozwijać się i myślę, że to bardzo mądre podejście. Poczekamy, co przyniesie przyszłość.

Myśląc Wisła Kraków, przypomina mi się niesamowita rywalizacja w hali przy Reymonta 22. Spartak Moskwa, UMMC Jekaterynburg, AGU Spor czy też walka o mistrzostwo Polski z CCC Polkowice – to tylko kilka drużyn z jakimi Wisła rywalizował, a także w najlepszy możliwy sposób pokazywała koszykówkę kobiet?

- Pamiętam też te niesamowite mecze w tymi drużynami co Ty, a dodać do tego można także mecz dający awans do Final Four w 2009 roku z drużyną z Brna. Były również niesamowite dwa zwycięstwa w Eurolidze ze Spartakiem Moskwa, USK Praha, Bourges i tak mogę wymieniać dalej. W lidze polskiej pamiętne dwa finały z CCC Polkowice w 2011 i 2012 roku, gdzie zdobyliśmy dwa tytułu mistrzowskie. Był także złoty medal w sezonie 2015/2016, wygrany z Artego Bydgoszcz. Tak czy inaczej, to wspomnienia na całe życie. Dlatego też bardzo się cieszę, że Wisła wróciła na najwyższy poziom rozgrywkowy. Uważam, że mający tak bogata historię klub, zasługuje na to miejsce.

Kilka sezonów spędziłeś jako trener zespołu z Sosnowca, gdzie Twoja praca przyniosła dobre mecze w EuroCup Women. Ten rozdział kariery, uznajesz za udany?

- Tak, oczywiście. W Zagłębiu miałem okazję rozpocząć karierę, jako główny trener. Jestem naprawdę bardzo wdzięczny Markowi (prezes drużyny) oraz Jackowi (dyrektor generalny) za danie mi szansy, a także zaufanie w tamtym czasie. Nie było to coś czego szukałem, po prostu się stało. Dziś jestem bardzo dumny, że zrobiłem ten krok. A wracając konkretniej do pytania, to przez cztery lata kiedy byłem trenerem Zagłębia osiągnęliśmy niesamowite wyniki dla klubu. Dwukrotnie wywalczyliśmy awans do półfinału w lidze polskiej, co jest historycznym wynikiem. Również dwukrotnie zagraliśmy w EuroCup Women, wygrywając w zeszłym sezonie komplet spotkań w fazie grupowej. W kolejnej rundzie z Angers wierzę, że gdyby nie kontuzja Taylor Soule moglibyśmy osiągnąć jeszcze lepszy wynik. Jestem więc w 100% pewien, że to był duży sukces dla mnie, zawodniczek i dla klubu.

Jak oceniasz polską ligę pod względem poziomu? Moim zdaniem poziom z roku na rok idzie w dół, a słabsze niż kiedyś wyniki w Europie najlepiej o tym świadczą.

- Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Szczerze uważam, że OBLK to jedna z najlepszych kobiecych lig koszykarskich w Europie, być może krok za ligami we Francji i Hiszpanii. W dzisiejszych czasach trudno podpisać jest kontrakt z zawodniczkami grającymi w WNBA, ponieważ sytuacja kontraktowa w USA się zmieniła i najlepsze europejskie zawodniczki grają zazwyczaj w najlepszych drużynach Euroligi i to ma sens. Myślę, że większy wpływ mogła mieć sytuacja takich drużyn, jak Polkowice i w tym roku VBW Gdynia. Ale to co się stało jest poza naszą kontrolą i mam nadzieję, że się nie powtórzy w przyszłości.

Przed Wisłą mecze z zespołami z Lublina i Poznania, które nie będą łatwe. Można w nich liczyć na taką niespodziankę, jak w Gdyni?

- Zakończymy pierwszą połowę sezonu zasadniczego meczem z drużyną z Lublina na własnym parkiecie, a drugą rundę rozpoczniemy również u siebie z AZS Poznań. Tak, jak mówisz – to będą dwa bardzo trudne mecze, gdyż obie drużyny będą w tym sezonie walczyć o medale. My jednak mamy mentalność, by grać w każdym meczu z myślą o zwycięstwie i właśnie to będziemy starać się robić dalej.