Liga jest mocno niedoceniana - mówi grająca na Islandii, Katarzyna Trzeciak
Dodano: 21.02.2025, 08:17
1 stycznia 2022 roku Katarzyna Trzeciak opuściła polskie parkiety i pojawiła się w Niemczech, by kolejną podróż odbyć do kraju „ognia i wody” gdzie kurtka zimowa jest bardziej obowiązkowa niż śniadanie. Jak teraz wygląda kariera byłej reprezentantki Polski na Islandii?
To Twój drugi sezon w lidze islandzkiej. Skąd pomysł aby tam grać, a tym bardziej przedłużyć pobyt?
- Pomysł grania na Islandii przyszedł całkiem znienacka. Powiedziałam agentowi, że chciałabym grać gdzieś gdzie nie będę musiała zabierać zimowej kurtki. No i oczywiście jak to los, bywa przewrotny (w moim przypadku to nikogo nie dziwi) dostałam ofertę z Islandii i musiałam wziąć aż trzy kurtki (śmiech). Na początku przyznam szczerze, że była konsternacja - gdzie to, co to i czy tam w ogóle w koszykówkę grają. Zdecydowałam się, bo oferta była ciekawa, kraj dla nas egzotyczny i warty odwiedzenia. Była to także świetna okazja, aby zwiedzić ten bardzo drogi kraj mieszkając tutaj. Zazwyczaj na wakacje wybieram ciepłe kraje, tak więc mogłabym tu nigdy nie dotrzeć gdyby nie granie.
Drużyna w której grałam w poprzednim sezonie była beniaminkiem, a dziewczyny w większości miały po 16 lat. Miałam obawy, bo to na prawdę wyzwanie, gdyż one dopiero wkraczały w „dorosłą koszykówkę”. Z zagranicznych graczy byłam tylko ja, a także podkoszowa (Denia Davis-Stewart - przyp.red.) z którą grałam w przeszłości w Niemczech w jednym klubie. Powiem szczerze, że początki nie były łatwe, nikt na nas nie stawiał i skazywali co najwyżej na utrzymanie się w lidze. Jednak z każdym meczem te młode koszykarki rosły, stając się zawodniczkami biorącymi na siebie grę. Osiągnęłyśmy wynik o którym nikt nawet nie śnił, gdyż w półfinałach przegrałyśmy 3:2 po walce i wszystko się rozstrzygnęło w ostatnich sekundach przegrywając z mistrzem Islandii. Naprawdę te dziewczyny zrobiły wielki progres, a przede wszystkim były niesamowitymi walczakami. Atmosfera była świetna. Jeżeli chodzi o obecny sezon dostałam propozycję od innego zespołu, który był w ubiegłym sezonie również w półfinałach i zdecydowałam się podpisać umowę, lecz polityka tego klubu niestety pozostawia wiele do życzenia. Stąd też z początkiem roku powróciłam do Stjarnan, gdzie czuję się najlepiej.
Islandia to zdecydowanie kraj ognia i wody ze względu na wulkany i lodowce, niż koszykówki?
- Jeżeli chodzi o kluby to ciężko się wypowiedzieć o wszystkich, ale jeżeli chodzi o Stjarnan to warunki są świetne. Mają piękne duże obiekty, na którym są dwie hale koszykarskie, ogromna hala do gimnastyki, siłownia i strefa basenowa z saunami, a obok znajduje się stadion piłkarski. Mamy dostęp do wszystkiego, możemy korzystać z hali w jej wolnym czasie, są maszyny do rzucania, nie ma się do czego przyczepić. Większość klubów na Islandii tak wygląda, posiadając taką bazę sportową. Treningi są raz dziennie plus siłownia przed lub po, z racji tego, że dziewczyny chodzą do szkoły. Sztab w moim aktualnym klubie jest profesjonalny, mamy wideo przedmeczowe i również analizy pomeczowe, dwóch trenerów, trenera od treningu siłowego oraz fizjoterapeutę klubowego.
Da się żyć z koszykówki na Islandii? Czy polega to bardziej na tym, iż najpierw praca i koszykówka jest przyjemnym do reszty dnia?
- Oczywiście, że da. Jest to piękny kraj, mam wrażenie, że ludzie tutaj są jacyś tacy spokojniejsi, za niczym nie biegną, są pomocni i świetnie mówią po angielsku, niezależnie od wieku. Kraj jest jednym z najdroższych to fakt, ale każdy klub oferuje w kontrakcie obiady co ułatwia nieco sprawę, no i same kontrakty są tu atrakcyjne. Oczywiście, jeżeli trening jest tylko raz dziennie popołudniami, można rozejrzeć się za pracą chociażby na pół etatu i wtedy to już uważam, że można przecierpieć tą pogodę jak ktoś nie lubi (uśmiech). Większość starszych Islandek natomiast, łączy pracę z koszykówką.
Islandia w kwalifikacjach do EuroBasketu wygrała z Rumunią i walczyła z Turcją oraz Słowacją. Tak, więc nie są to słabe zawodniczki?
- Byłam na tych meczach i powiem szczerze, że grały świetnie, mecze z Turcją i Słowacją były wyrównane do samego końca. Grają szybką koszykówkę, grają agresywnie i bez kompleksów, mają sporo świetnych strzelców, może nie przywiązują, aż takiej wagi do grania schematów, ale są skuteczne. Widać po wynikach, że idą w dobrym kierunku.
Liderem i faworytem do tytułu jest w tym sezonie Haukar, a Stjarnan gdzie występujesz co chce osiągnąć?
- Haukar ma świetny sezon i po ostatnim można powiedzieć, że dla nich rozczarowującym (odpadły po serii 2:3 z moim młodym zespołem) wymienili wszystkie zawodniczki zagraniczne. Aktualnie mają chyba najbardziej zbilansowaną drużynę, pytanie czy będą grali równo do końca sezonu. Należy pamiętać, że jest jeszcze sporo grania w lidze. Jeśli chodzi o system gry to po rundzie zasadniczej następuje podział tabeli na pół – miejsca 1-5 tworzą jedną grupę, a 6-10 drugą i w tych grupach gra się jeszcze po jednym meczu. Dopiero po tym, następuje tabela z której zespoły 1-8 tworzą pary play-off. Jeżeli chodzi o Stjarnan to jesteśmy na 7. Miejscu, mając przed sobą do rozegrania jeszcze cztery mecze. Jeśli chodzi o skład, to mamy niestety kontuzjowaną podstawową zawodniczkę (Kolbrun Armannsdottir – przyp.red). i czekamy na jej powrót. Mam jednak nadzieję, że już w komplecie namieszamy w play-off tak jak w ubiegłym sezonie. Zespół z 9. Miejsca zagra najprawdopodobniej baraże, gdzie rywalem będzie drużyna z I – ligi. A ten ostatni w tabeli spada poziom niżej.
Rośnie liczba Polek w islandzkiej lidzie, gdzie są także Julia Niemojewska, Edyta Faleńczyk i grająca drugi sezon Barbara Zieniewska. W ostatnich dniach doszła do tego jeszcze Zuzanna Krupa. Macie kontakt? Pomagałaś trochę przy wyborze?
- Tak, coraz nas więcej, ale nie pomagałam przy wyborach. Barbara grała w poprzednim sezonie w lidze niżej i jej drużyna awansowała. Szczerze powiedziawszy, nie znam jej w ogóle, ale na pewno charakter ma mocny, skoro gra u najbardziej kontrowersyjnego trenera na Islandii. Tak naprawdę jedynie z Edytą (Faleńczyk – przyp.red.) spotkałyśmy się na meczu i miałyśmy okazję porozmawiać i od czasu do czasu wymieniamy wiadomości. Czekam aż zawita do stolicy, bo niestety jej klub jest oddalony o około 3 godziny drogi od stolicy, a ja mieszkam właśnie w aglomeracji Reykjaviku. Edyta grała kilka sezonów temu na Islandii więc, dla niej to nie jest nowość. Z Julką (Niemojewską – przyp.red.) nie rozmawiałam i nawet nie grałyśmy jeszcze przeciwko sobie. Będzie jeszcze na to okazja myślę. Dopiero co tu dotarła, a styczeń był bardzo napięty jeżeli chodzi o mecze, a później przerwa kadrowa. Ja na nudę nie narzekam, kiedy można to korzystam z hali, poza tym poznałam świetnych ludzi tutaj w poprzednim sezonie, nawiązałam przyjaźnie i utrzymuję z nimi stały kontakt.
Więcej jest też znajomych twarzy, jak choćby Esther Fokke, Ilze Jakobsone czy Oumoul Sarr. Poziom ligi może tylko na tym zyskać?
- Powiem szczerze, uważam, że ta liga jest mocno niedoceniana. Gra jest twarda, agresywna. Przyjeżdżają tutaj naprawdę solidne, dobre zawodniczki zagraniczne i poziom jest atrakcyjny. Rywalizacja z nimi bywa ciężka. Zyskują na tym islandzkie młode zawodniczki, a to też widać po ich coraz lepszych wynikach kadry narodowej. Wydaje mi się również, że gdyby wyszyli bardziej do Europy pod względem kształcenia trenerów, szkoleń, rozwoju, aby podnieść jakość i rozmaitość treningów to liga by rosła jeszcze szybciej. Potencjał jest duży. Jest tutaj mnóstwo grup młodzieżowych, nie wiem czy są tu dzieci które nie trenują niczego. W poprzednim sezonie miałam okazję trenować chłopców 8-9 lat, bywało ich na treningach 30-40, a większość z nich jeszcze trenowała piłkę nożną w inne dni.
Katarzyna Trzeciak na Islandii – czyli, jak to wszystko tam wygląda ⤵️
— KoszykowkaKobiet.pl (@RedakcjaKK) February 21, 2025
- czy na Islandii grają w koszykówkę ❓
- infrastruktura sportowa zachwyca
- ludzie spokojniejsi, a z koszykówki da się żyć
- rośnie liczba Polek w lidze
???? https://t.co/EQtvg1JNo1@kkikarfa #kkpl pic.twitter.com/m4DE5z96Oq
***
Liga koszykówki kobiet swój początek na Islandii miała w 1952 roku, a pierwszym zwycięzcą była drużyna Armann. Od 2000 roku tytuły mistrzowskie zdobywały Reykjavik, Keflavik, Haukar, Snaefell, Valur oraz Njarovik.
Historia (od 2000 roku):
2000 Keflavik
2001 Reykjavik
2002 Reykjavik
2003 Keflavik
2004 Keflavik
2005 Keflavik
2006 Haukar
2007 Haukar
2008 Keflavik
2009 Haukar
2010 Reykjavik
2011 Keflavik
2012 Njarovik
2013 Keflavik
2014 Snaefell
2015 Snaefell
2016 Snaefell
2017 Keflavik
2018 Haukar
2019 Valur
2020 sezon anulowany COVID19
2021 Valur
2022 Njarovik
2023 Valur
2024 Keflavik
Najwięcej w swoim dorobku ma Keflavik (17), KR - Reykjavik (14), IR – Reykjavik (11), Haukar (4), Armann (3), IS (3), Snaefell (3), Por Akureyri (3), Valur (3), Njarovik (2), Breioablik (1), Grindavik (1), Skallagrimur (1).
---
fot. Stjarnan
<< Wracaj





