Jordi Aragones - "Dla mnie każda zawodniczka będąca w składzie, jest tak samo ważna"

Dodano: 27.04.2023, 14:22


Jordi Aragones swoje największe sukcesy odnosił w Wiśle CanPack Kraków, będąc asystentem Jose Hernandeza. Obecnie oprócz pracy w sztabie reprezentacji Hiszpanii, jest także głównym szkoleniowcem Zagłębia Sosnowiec oraz twórcą największego w historii sukcesu zespołu z południa Polski.



Zagłębie Sosnowiec zakończyło sezon na 4. miejscu, co jest dobrym czy bardzo dobrym wynikiem?

- To miejsce jakie zajęliśmy nie jest ani dobre, ani bardzo dobre. To jest znakomity wynik, jaki osiągnęliśmy! Gdyby ktoś na początku sezonu powiedział mi, że sezon zakończymy w TOP 4… to za nic bym w to nie uwierzył. Moim i klubu pomysłem, jest stawianie małych kroków w każdym sezonie. Jednak ten krok zrobiony w tym sezonie, był zdecydowanie większy niż się tego spodziewaliśmy.

Udało Ci się zbudować w tym sezonie „drużynę”, która mimo kontuzji walczyła w każdym meczu o zwycięstwo. To nie było łatwe zadanie?


- Zgadza się, nie było to łatwe. Chodziło o to, aby w każdym meczu i w tak wyrównanej lidze rywalizować na dobrym poziomie w każdym meczu. EBLK ma jeden zespół w Eurolidze i cztery w EuroCup, a drużyny z Wrocławia, Warszawy, Poznania czy też Torunia poprawiły swój poziom w porównaniu z poprzednim sezonem. Mimo bardzo trudnego momentu kiedy straciliśmy Olę (Aleksandra Wojtala – przyp. red.), która jest naszą najlepszą zawodniczką U23 to mogliśmy dalej rywalizować na dobrym poziomie i wygrywać bardzo trudne mecze. Należy także pamiętać, że kontuzjowana była też w tym czasie Jessica January.


Jak już jesteśmy przy Jessice January, to udowodniła swoją przydatności dla drużyny. Jednak tak też było z „dwoma wieżami”, jak Batabe Zempare i Quinn Urbaniak-Dornstauder?

- Jessica (January – przyp. red.) jest naszą liderką i kluczową zawodniczką. Jest w zespole od 3 lat, jest też kapitanem oraz doskonale zna całą ligę. Wspaniale jest ją trenować, ponieważ jest profesjonalistką i na każdym treningu oraz meczu daje z siebie 100%. Quinn oraz B (Batabe Zempare – przyp. red.) są również bardzo ważnymi zawodniczkami w zespole, tak samo jak Mima (Miroslava Mistinova – przyp. red.). Nie można tutaj zapomnieć o polskich zawodniczkach, takich jak wspomniana wcześniej i mająca bardzo dobry sezon do czasu odniesienia kontuzji Aleksandra Wojtala, czy też Klaudia Wnorowska i Alicja Jarząb. To właśnie te wymienione zawodniczki rozegrały najwięcej minut w zakończonym sezonie, jednak niesprawiedliwe byłoby nie wspomnieć o pozostałych osobach. Dla mnie każda zawodniczka będąca w składzie, jest tak samo ważna i powtarzam to za każdym razem. Każda koszykarka ma swoją rolę, jak i na parkiecie tak i w zespole. Rola Sylwii Wojtylas, Łucji Grzenkowicz czy też Karoliny Ziuziak była w sezonie bardzo duża. Nie miały może zbyt dużo rozegranych minut, jednak każdego dnia i podczas każdego treningu dawały z siebie wszystko. To klucz do stworzenia zespołu, a także osiągnięcia dobrego wyniku.

Niespodzianka była w sezonie zasadniczym, lecz także w pierwszej rundzie play-off. Seria z drużyną z Poznania nie miała faworyta, a tym bardziej nikt nie spodziewał się wyniku 3-0?


- Zespół z Poznania zagrał bardzo dobrze zwłaszcza w drugiej części sezonu zasadniczego, wchodząc do fazy play-off z dobrego 3. miejsca. Dzięki temu udało im się wyprzedzić, takie zespoły jak późniejszego mistrza Polski z Lublina czy też bardzo utytułowaną drużynę VBW Arki Gdynia. Wiedzieliśmy jednak, że możemy z nimi rywalizować i walczyć o zwycięstwo. Nie było to jednak łatwe, gdyż byli w bardzo dobrej formie oraz mieli przewagę własnego parkietu. Kluczowe były tutaj dwie nasze wygrane na wyjeździe, a kolejny mecz dopełnił ten wspaniały sukces. To był najbardziej wyjątkowy moment, jaki kiedykolwiek przeżyłem w Sosnowcu.


A jeśli chodzi o walkę o brązowe medale? Spotkania były wyrównane, jednak bez happy-endu…

- Tak się złożyło, że o brązowe medale zagraliśmy z liderem sezonu zasadniczego i faworytem do złota. Nie ważne czy rywale mieliby pełny skład czy też nie, to i tak wiedzieliśmy jak będzie trudno. Myślę, że rozegraliśmy dwa bardzo dobre mecze i mieliśmy w nich swoje szanse. Niestety w najważniejszych momentach to rywalki były lepsze i skuteczniejsze, odnosząc dwa zwycięstwa i zdobywając 3. miejsce w sezonie. W tych meczach bardzo ważne było także doświadczenie, my nie mieliśmy go za wiele. Walczyliśmy jednak do ostatnich sekund i jestem dumny z całego zespołu, że potrafiliśmy walczyć.

Wiadomo już jakie są plany na kolejny sezon?

- W tej chwili staramy się skompletować skład na kolejny sezon, aby zrobić kolejny krok naprzód.

Dużo mówi się o grze drużyny w EuroCup, czy tak się stanie?

- Tak będzie, gdyż zajęcie 4. miejsca w lidze daje możliwość gry w EuroCup. Jednak będzie to nasz pierwszy start w rozgrywkach europejskich i jesteśmy drużyną bez „rankingu”, tak więc musimy rozpocząć rywalizację od gry w kwalifikacjach.