O koszykówce w Krakowie, mówi się coraz więcej - Michał Sumara

Dodano: 31.03.2023, 22:32


Najlepszym zespołem w pierwszej lidze jest Wisła CAN PACK Kraków, która jeszcze kilka sezonów temu z powodzeniem rywalizowała w Eurolidze. Teraz prowadzona przez Michała Sumarę drużyna, walczy o "bilet" do ekstraklasy.




Wisła CanPack Kraków najlepszą drużyną sezonu zasadniczego w I lidze, ciężko było to osiągnąć?

- Wisła w tym sezonie zajęła 1. miejsce w swojej grupie, a także była liderem w całej pierwszej lidze. Okazaliśmy się najlepszym zespołem spośród wszystkich 26 startujących w rozgrywkach, gdyż nikt inny na koniec rundy zasadniczej nie osiągnął tak dobrego bilansu spotkań. Ten wynik nie bierze się znikąd, gdyż jest to efekt ciężkiej pracy jaką wykonaliśmy przed startem sezonu. To także efekt ciężkiej pracy, którą wykonujemy codziennie i zaangażowania całej drużyny w każdy trening i mecz. Wierzę w to, że wynik, który osiągnęliśmy jest poparty właśnie ciężką pracą. W sporcie nigdy nic nie ma za darmo, więc mam wrażenie, że swoją postawą odrobinę zasłużyliśmy na bycie najlepszym zespołem po rundzie zasadniczej.

Dobra gra to głównie zasługa duetu Martyna Stasiuk – Martyna Jasiulewicz, który często swoim doświadczeniem był nie do zatrzymania przez inne zespoły?


- Myślę, że o wpływie na wynik sportowy Martyny Stasiuk oraz Martyny Jasiulewicz nie mamy co dyskutować.  Wiemy, że to są bardzo dobre zawodniczki z ekstraklasowym doświadczeniem. Jednak nie zapominałbym o tym, że tak dobry wynik to zasługa całego zespołu. Bardzo łatwo można było zauważyć, że niejednokrotnie podczas sezonu zasadniczego to cała drużyna stawała na wysokości zadania, aby osiągnąć końcowy sukces w meczu. Podkreśliłbym także nie zauważalną pracę, jaką wykonuje Agnieszka Krzywoń - szczególnie w obronie. Ważną rolę odgrywa również Ewelina Jackowska,  która zawsze daje solidne zestawienie. O tych elementach nie możemy zapominać, gdyż bez nich nie bylibyśmy w stanie grać. Cieszy to, że w tym zespole jest spora grupa doświadczonych zawodniczek i jest to zauważalne w każdym meczu. Często uaktywniała nam się inna zawodniczka, która brała ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Tu trzeba by było wspomnieć bardzo dobry występ Pauliny Kuczyńskiej, która w meczu z Kątami Wrocławskimi dała nam naprawdę dobry fragment. To właśnie dzięki temu, osiągnęliśmy przewagę i nie oddaliśmy jej do samego końca. Pamiętajmy, że to jest również zespół oparty na młodzieży i wychowankach Akademii Wisły CAN PACK Kraków, które bardzo dzielnie i ambitnie wspierają nas na każdym treningu. Są z nami także na meczach, aby wspierać  „Drużynę A” i jak łatwo zauważyć są coraz większą wartością dodaną do całości zespołu.



Świetne wyniki w pierwszej części sezonu zasadniczego, dały bonus w postaci gry w Pucharze Polski i grę z Zagłębiem Sosnowiec. Tam jednak mimo chęci, nie było możliwości nawiązania walki?

- Bardzo cieszymy się z tego, że mogliśmy brać udział w takim „święcie koszykówki” jakim jest Puchar Polski.  W pierwszym meczu trafiliśmy na gospodarzy całego turnieju z Sosnowca i doskonale wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe dla nas zadanie. Właściwie to biorąc pod uwagę z kimkolwiek nie zagralibyśmy z poziomu ekstraklasy, to rywalizacja dla nas na tym poziomie będzie naprawdę dużym wyzwaniem. Gratuluję mojej drużynie występu, ponieważ w tym meczu pokazaliśmy dobrą koszykówkę. Była w nim przede wszystkim nieustępliwość i walka, a to bardzo ważne. A co do wyniku?  To zwyciężył większy potencjał sportowy, który zdecydowanie w Zagłębiu Sosnowiec jest. Nie udało się nam sprawić niespodzianki i awansować do półfinału, lecz bardzo cieszymy się mogąc reprezentować cały klub w takim wydarzeniu.

Z każdym rokiem coraz bardziej widać powiększającą się różnicę między ekstraklasą, a jej nazwijmy to „zapleczem” – chodzi przede wszystkim o fizyczność, jaka dzieli te dwa poziomy. Zgodzisz się z tym?

- Jeżeli chodzi o różnice na poziomie ekstraklasy oraz 1 ligi, to najbardziej zauważalne są dwie. Pierwszą z nich jest najważniejszy aspekt finansowy,  gdyż na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej potrzebne są dużo większe pieniądze niż na grę poziom niżej. Drugim aspektem jest na pewno kwestia organizacyjna, gdzie funkcjonowanie zespołu musi być dopięte na ostatni guzik. Jeżeli chodzi o fizyczność, to zgadzam się z tym. Jednak głownie robią ją zawodniczki zagraniczne, które w kolejnych etapach sezonu „cieszą” oko swoją grą. Polki mogą korzystać z tego i uczyć się, aby spróbować dojść do tego co mają zagraniczne koleżanki z drużyny.


Przed Wisłą faza play-off, gdzie dla najlepszej drużyny jest bilet do ekstraklasy. Ostatni sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej to lata 2019/2020, a od tego czasu dużo się zmieniło?

- Sezon zasadniczy to już historia, gdyż już od najbliższego weekendu zaczynamy fazę play-off.  Na początek zmierzymy się z drużyną z Jeleniej Góry, gdzie potrzebujemy dwóch zwycięstw do dalszego awansu. W sezonie okazaliśmy się dwukrotnie lepsi od przeciwnika, więc mamy nadzieję na podtrzymanie dobrej pasy.  Jednak musimy pamiętać o jednym, sezon zasadniczy to już historia i osiągnięty wynik przez nas w fazie play off nie ma znaczenia. Daje nam on tylko przewagę własnego parkietu, a granie zaczynamy od nowa. Od czasu kiedy przy Reymonta 22 nie ma już drużyny w ekstraklasie nie zmieniło się zbyt wiele, ponieważ nadal w strukturach klubu prężnie działa Akademia Wisły CAN PACK Kraków. Szkoli się tam rocznie blisko 300 dzieci nabywających umiejętności koszykarskie, a także rywalizujących w kategoriach młodzieżowych na najwyższym poziomie ogólnopolskim. To właśnie w Akademii są finalistki mistrzostw Polski, a także reprezentantki kadr narodowych na Mistrzostwa Europy.  Zespołu w ekstraklasie trochę nam brakuje, lecz mamy bardzo dobrze funkcjonującą drużynę poziom niżej. Najważniejsze dla nas jest jednak to, że pierwszy krok w koszykówce seniorskiej będą mogły zrobić właśnie nasze wychowanki.

W Krakowie jest głód na koszykówkę kobiet?

- Myślę, że tak. Dzięki naszej dobrej grze coraz więcej ludzi wraca myślami do czasów, kiedy przy R22 mieliśmy zespół na najwyższym poziomie. Na naszych meczach pojawia się coraz więcej kibiców, a dwukrotnie mieliśmy przyjemność przy okazji derbów Małopolski grać przy pełnej hali. Ta atmosfera była naprawdę niesamowita dla nas i dla kibiców, a także dla drużyny przeciwnej. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ nasze występy nie pozostają niezauważone i coraz więcej kibiców okazuje swoje wsparcie. O koszykówce kobiet zaczyna się coraz więcej mówić i mam nadzieję, że przyniesie to już tylko pozytywne efekty.

No właśnie, warto przy okazji wspomnieć o tym coś więcej, gdyż w tym sezonie hala przy R22 ponownie ożyła. Trybuny były pełne, tak jak podczas najlepszych lat w Eurolidze!

- To była niesamowita atmosfera, którą stworzyli dla nas kibice oraz wszyscy zaproszeni goście. Granie przy pełnej hali, gdzie twój zespół dopinguje blisko 1000 „gardeł” naprawdę przyprawia o ciarki na plecach. Wielkie podziękowania i słowa uznania należą się tutaj dla wszystkich kibiców, którzy w tych meczach nas wspierali. Byli naszym „szóstym” zawodnikiem i to na pewno dało się również odczuć w postawie zawodniczek, które były całkowicie zaangażowane podczas meczu. Mam ogromną nadzieję,  że hala przy Reymonta już niedługo zatętni pełnym życiem podczas naszych spotkań.