"Moja kariera zakończyła się wbrew mojej woli" - mówi Martyna Koc

Dodano: 01.05.2022, 13:02


Tysiące zdobytych punktów na parkietach ekstraklasowych, setki przejechany kilometrów i ogromna ilość odwiedzonych krajów i miast - a teraz walka o awans do I ligi z zespołem z Jeleniej Góry. Martyna Koc, nie odwiesiła butów na "kołek" i ma się całkiem dobrze.


17 sezonów w ekstraklasie, występy na mistrzostwach Europy, setki przejechanych kilometrów po całym świecie. A „majówka 2022” na parkiecie w Łodzi w zespole z Jeleniej Góry i walka o awans do I ligi – skąd ten pomysł?

- Nie miałam innych planów (uśmiech). A tak poważnie, to moja kariera zakończyła się wbrew mojej woli. Nie pogodziłam się także do końca z tym, aby powiesić buty na przysłowiowym „kołku”. Zadzwonił do mnie trener z Jeleniej Góry – Rafał Sroka i zaproponował mi współpracę i… po prostu się na to zgodziłam.

Martyna Koc to liderka zespołu, czy grający trener?

- Trenera mamy, także jestem częścią zespołu i zawodniczką tego zespołu. A to, że czasami przekazuje jakieś uwagi – to chyba tak już mam.


Młode adeptki koszykówki, korzystają z uwag tak doświadczonej zawodniczki?

- Moje dziewczyny, naprawdę fantastycznie odnalazły się w tej koszykówce, czy też w tej nowej formie koszykówki. Chodzi o taką „koszykówkę”, którą zaczęłyśmy grać odkąd pojawiłam się w zespole. Naprawdę jestem dumna z tego, jaki progres zrobiły od tamtego czasu (Martyna Koc doszła do drużyny w styczniu 2022 roku – przyp. red.).


Nie udało się wygrać pierwszego meczu turnieju z zespołem z Wrocławia… jak go ocenisz?

- Przegrałyśmy ten mecz i przegrałyśmy, go w pierwszej kwarcie. Pozwoliłyśmy, aby drużyna z Wrocławia zdobywała punkty z ponowienia. Była nawet taka akcja, że aż 4 – krotnie ponawiały i trafiły – to jest niedopuszczalne! Musiałyśmy gonić wynik i  gdy udało nam się uzbierać kilka „oczek” przewagi, to kolejne błędy odebrały nam to. Na sam koniec przytrafiło się jeszcze kilka błędów i to się złożyło na porażkę. Mamy jednak przed sobą jeszcze dwa mecze przed sobą, to jest turniej i rządzi się on własnymi prawami. Dlatego oczyszczamy szybko głowy i zaczynamy kolejny mecz od nowa.


Turniej o awans do I ligi, rozgrywany jest na ogromnej jak na koszykówkę kobiet – Atlas Arenę. Zapytam wprost – czy podczas całej kariery udało Ci się zagrać na tak dużym obiekcie?

- Rzeczywiście hala na której rozgrywamy turniej o awans do I ligi jest ogromna, jednak bardzo przyjemnie jest grać na takim obiekcie. Nie każdy ma jednak taką okazję, dlatego cieszę się, że i moje dziewczyny z drużyny mają szansę zagrać na takim dużym obiekcie. Jeżeli chodzi o mnie, to jeśli nie jest to największa hala to z całą pewnością – jedna z największych na jakich grałam. A to dlatego, że mam wrażenie… iż tak samo duże, ale na pewno nie większe były hale w Chinach. Kilka lat temu jeździłyśmy na taki cykl meczów sparingowych właśnie do Chin i tam były takie hale, jednak nie mogę w 100% stwierdzić czy były większe.