"Chcemy być jednym z najmocniejszych europejskich klubów"

Dodano: 07.01.2021, 16:30


W sezonie 2018/2019 gorzowski AZS przegrał w finale Energa Basket Ligi Kobiet z CCC Polkowice, jednak tym występem wrócił na ligowe podium. Obecny sezon to ponownie walka o medale oraz gra w EuroCup, jednak plany są jeszcze większe - nowa hala (już na 100%) oraz stanie się jednym z najmocniejszych klubów w Europie.


KoszykowkaKobiet.pl: Miejsce w pierwszej „czwórce” po pierwszej rundzie, patrząc na zmagania nie tylko drużyny, ale całej ligi z pandemią COVID-19 można uznać za sukces?

Dariusz Maciejewski (PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp.): Ten sezon jest bardzo trudny dla wszystkich. Ciężko podsumować pierwszą rundę, kiedy tak naprawdę jeszcze jej nie zakończyliśmy. Przez „COVID” zostało przełożonych kilka spotkań z tej rundy na późniejszy termin, w tym m.in. nasz z CCC Polkowice. Zespoły mają nierówną ilość rozegranych spotkań, więc tak naprawdę do końca nie wiadomo kto jakie miejsce po tej rundzie zajął. Jednak jak na razie bilans spotkań mamy bardzo dobry. Na 10 spotkań przegraliśmy tylko dwa mecze - po dobrej grze w Gdyni z VBW Arką i po bardzo słabej u nas z AZS-UMCS Lublin, czyli z zespołami z czołówki ligi. Arka to klasa sama w sobie, a drużyna z Lublina, jak na realia tegorocznej ligi jest naprawdę mocna. Będę bardzo zdziwiony, jeżeli zabraknie ich w czwórce po rundzie zasadniczej, choć walka o nią zapowiada się bardzo ciekawie. Bardzo się cieszę, że liga mimo wszystko w tym sezonie jest w miarę silna. Kiedy budowaliśmy tegoroczny zespół wydawało się, że kilka klubów, wcale nie przystąpi do rozgrywek (Ślęza Wrocław, Energa Toruń), a kilka będzie miała bardzo skromny budżet (CCC Polkowice, KS Basket 25 Bydgoszcz). Okazało się, że dwa pierwsze przystąpiły do ligi, a te kolejne mają się naprawdę dobrze i znów grają o wysokie pozycje.

Dużo w tych meczach dała Megan Gustafson, Borislava Hristova oraz… Kathleen Doyle, której już w zespole nie ma, jest za to Shatori Walker-Kimbrough mogąca dać więcej niż Doyle?

Byłem bardzo zadowolony z gry Kathleen. Szkoda, że musieliśmy wymieniać gracza na tak kluczowej pozycji. Teraz potrzebujemy ponownie czasu na wprowadzenie Shatori do zespołu. Pokazał to nasz ostatni mecz w Gdańsku, gdzie było widać, że jest ona mocno zagubiona w swoim nowym zespole. Nowe zawodniczki, trenerzy, system gry - musi minąć trochę czasu zanim to wszystko dobrze pozna w warunkach meczowych. Dobrze, że w styczniu gramy aż siedem spotkań, więc po ich rozegraniu będziemy wiedzieli dużo więcej, na ile nam ona pomoże w najważniejszej części sezonu.

Ten sezon to ciągłe przerwy, czy to w związku z wspomnianą pandemią czy też występami kadry narodowej oraz świętami. Teraz powinno być już lepiej?

Miejmy nadzieje, że najgorsze już za nami. Najważniejsze, żeby runda play - off przebiegła bez problemów i dla wszystkich zespołów była ona sprawiedliwa, czyli bez żadnych zachorowań i przerw. Tego nam wszystkim życzę. 



W minioną niedzielę udało się wygrać w Gdańsku, i „udało” się jest tutaj bardzo trafionym zwrotem. Nie był to dobry mecz?

Po meczu tak właśnie myślałem. Ale już po jego analizie, następnego dnia, zobaczyłem, że to naprawdę dobra gra Politechniki Gdańskiej zmusiła nas do bardzo dużego wysiłku. Najważniejsze, że kolejny raz w tym sezonie, ostatnie akcje i w obronie i w ataku zagraliśmy mądrze, a przede wszystkim skutecznie. Dzięki temu to my cieszyliśmy się ze zwycięstwa.

Wielkimi krokami zbliżają się także mecze w fazie grupowej EuroCup – KP Brno, MBA Moskwa oraz turecki Ozel Idare. Najmocniej wygląda ta ostatnia drużyna, gdzie bardzo dobrze wygląda pierwsza piątka z Cannon, Baric czy też doświadczoną Dubljevic?

W europejskich pucharach nie ma przypadkowych zespołów, szczególnie w tym trudnym sezonie. Na placu boju zostały tylko dobrze zorganizowane kluby, przy tym bardzo zdeterminowane, wiedzące jak prestiżowa dla klubu, miasta, sponsorów jest gra w Europie. Nie mamy wielkiej presji na wynik w tym sezonie. Jak co roku chcemy dobrze zagrać wszystkie mecze, a jak w nich wypadniemy okaże się już za kilkanaście dni. Zagramy z aktualnie czwartym zespołem ligi rosyjskiej, trzecim w lidze czeskiej i po wymianie zawodniczek, coraz lepiej grającą drużyną z Turcji. W każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo.

Nie brakuje panu brak kibiców w „gorzowskiej twierdzy”?

Myślę, że wszystkim klubom, w mniejszym lub większym stopniu, brakuje wsparcia ze strony kibiców. My naszych mamy wspaniałych i nam bardzo ich brakuje. Straciliśmy atut własnej hali, najbardziej głośnej w lidze i zawsze wypełnionej po brzegi. To był nasz „szósty zawodnik”! Musimy to wszystko przeczekać i wierzyć, że powoli wszystko wróci do normy i jeszcze w tym sezonie na niej się spotkamy, w najważniejszej części sezonu. Nasze nowe zawodniczki o tym marzą, bo nasłuchały się o niesamowitej atmosferze podczas gry naszego zespołu.


Czy to prawda, że rozpoczęła się budowa nowoczesnej 5 - tysiącznej hali w Gorzowie? To pewnie nowe wyzwania dla Waszego klubu?

Tak, właśnie ruszamy z jej budową. To wspaniała i bardzo długo oczekiwana chwila dla nas i wszystkich mieszkańców naszego miasta. To również wielkie wyzwanie dla naszego klubu. Czujemy, że koszykówka, mająca już ponad 60 - letnią tradycję w naszym mieście jest jej ważną częścią. Jednak my musimy sprawić, żeby nastąpiła prawdziwa moda na żeński basket. Mamy już ugruntowaną pozycję w Polsce, zarówno w koszykówce dziecięcej, młodzieżowej i seniorskiej. Umacniamy swoją markę w europejskim baskecie. Chcemy jednak, być jednym z najmocniejszych europejskich klubów. Do tego potrzebna nam jest hala światowego poziomu i taka właśnie ona będzie. Jak wszystko dobrze pójdzie, to już za dwa lata będziemy gościć na niej polskie i europejskie zespoły. Budowę nowej hali traktuję, jako jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.