"A my chcemy w końcu pokazać się, osiągnąć jakiś sukces" - Teodor Mołłov dla KK.pl
Dodano: 06.07.2016, 18:01
Reprezentacja Polski w 13 - osobowym składzie zakończyła krótkie zgrupowanie w Pruszkowie i wyleciała do Chin, aby rozegrać tam 9 spotkań towarzyskich. Przed wylotem zapytaliśmy trenera Teodora Mołłova o sytuację i plany kadry jak i również o nowy projekt „Team Poland Tokyo 2020”.
Ostatnie 2 miesiące są bardzo intensywne jeśli chodzi o reprezentację Polski, a szczególnie młode koszykarki, które mogą pokazać się z dobrej strony aby być brane pod uwagę przy kompletowaniu składu teraz lub też w przyszłości…
Tak, to był nasz cel jeżeli chodzi o te przygotowania na całe lato i wciąż to konsekwentnie realizujemy. Uparcie, do bólu szukamy koszykarek, które będą kończyć eliminacje w listopadzie. Musimy znaleźć te 18-20 zawodniczek, które będą przygotowywać się do następnych Mistrzostw Europy.
Były spotkania na Węgrzech, które pokazały, iż fizycznie nie jest źle, szwankowała momentami skuteczność. Na Białorusi również za bardzo nie odstawaliśmy od rywalek, które jadą na IO w Rio…
Ten nasz zespół jest obecnie najmłodszą drużyną, która walczy o udział w Mistrzostwach Europy. Taki mamy plan - nie odkładać zmian na później, tylko zrobić zdecydowany ruch i odmłodzić kadrę. Aby stworzyć drużynę, która będzie w stanie o coś walczyć. Druga sprawa, która według mnie jest bardzo istotna, to to, że z każdym kolejnym miesiącem będziemy wyglądać lepiej. Myślę, że nie mamy co się martwić. Są jeszcze reprezentacje, które nie zdecydowały się na ruchy, które my właśnie wykonujemy i to dość śmiało. Nie ma innego rozwiązania i musimy podążać tą drogą. Na Białorusi sprawdziło się to, że dobrze przygotowaliśmy dziewczyny pod względem kondycyjnym i teraz musimy zbliżyć się do czołowych zespołów europejskich pod względem siły, reakcji startowej, a potem na tej bazie zbudować najważniejsze koszykarskie umiejętności i wtedy mam nadzieję uda nam się osiągnąć sukces. Także nadal będziemy starli się zmniejszać dystans pomiędzy nami a innymi zespołami europejskimi. Na Węgrzech graliśmy z drużyną, która jest niemal pewna udziału w Mistrzostwach Europy i mogliśmy się sprawdzić na ich tle. Z Białorusią chciałem porównać jak zmieniliśmy się jako zespół w porównaniu z drużyną, którą byliśmy 3-4 miesiące wcześniej. A takie porównania mogą dać nam cenne wskazówki oraz pokazać zasadność naszych działań.
Zgrupowanie przed wyjazdem do Chin było bardzo krótkie. Byliśmy tu aby przygotować się do wyjazdu czy też aby na spokojnie spędzić te kilka dni i doszlifować to czego głównie brakuje?
Nasze plany uległy zmianie w związku z tym, że pozmieniały się ustalenia dotyczące tego wyjazdu. Mieliśmy tu mieć trochę dłuższe zgrupowanie, które miało wprowadzić zespół w rytm. Chińczycy przyspieszyli jednak nasz wyjazd i musieliśmy się zadowolić tu mniejszą liczbą treningów. To jest jednak minimum, które musimy zrobić, bo tak naprawdę ten zespół jest jeszcze daleki i fizycznie i taktycznie od tego czego ja oczekuję. Nie możemy jednak załamywać rąk i musimy się szkolić, czasami nawet wracać do podstaw i iść do przodu. Mamy przed sobą 9 meczów i nie ukrywam, że moje zawodniczki muszą ze sobą rywalizować i wywalczyć swoje miejsce na mecz w listopadzie. Oczywiście ustalając skład na spotkanie eliminacyjne będę brał pod uwagę koszykarki, które obecnie leczą kontuzję. Niektóre z nich wrócą do gry za miesiąc, dwa, a niektóre niestety potrzebują na to 7 miesięcy. Uważam, że skład, który będzie walczył o eliminacje 2019 będzie tak ukształtowany w czerwcu następnego roku. Do tego czasu będziemy realizować swój plan.
Zatwierdzony przez władze Polskiego Związku Koszykówki został „Team Poland Tokyo 2020”, czyli…
Praca przez te parę miesięcy i przegląd rozgrywek ekstraklasy zmusił mnie to pewnych przemyśleń i podjęcia zdecydowanych ruchów, aby zmienić to co było dotychczas. Nic samo się nie rozwinie, nie załatwi. Musimy interweniować, dawać szansę młodym zawodniczkom. Dawać szansę Polkom, które będą pełnić czołowe role w zespole a nie tylko być tłem dla koszykarek zza granicy. Początek, pierwszy rok na pewno będzie ciężki, dodatkowo za późno zaczęliśmy tą organizację. Chcemy stworzyć zespół, który przez trzy lata będzie się uzupełniał i będzie realizował program, jako zespół ligowy. Oczywiście są na ten temat różne poglądy, różne zdania jednak ja nie zwracam na to uwagi, bo uważam, że nasza droga jest dobra, a poza tym wiem, że nikt mi nie poda ręki i mi nie pomoże. Mnie interesuje tylko to, abyśmy stworzyli zespół, znaleźli klub i gminę, które będą chciały zainwestować w młody zespół, który będzie się rozwijał. Który pozwoli zawodniczkom kończącym SMS, na dalszy rozwój, grę, zdobywanie umiejętności i co najważniejsze, budowanie charakteru wojownika. Także myślę, że w przyszłym roku do tej drużyny dołączą jeszcze 2-3 zawodniczki, które zasługują na uwagę i dopiero będziemy mogli myśleć o jakimś wyniku. Teraz liczy się tylko szkolenie. Nazwa tego programu wzięła się z tego, że chcemy zbudować zespół, który będzie walczył o udział w Olimpiadzie w Tokio w 2020 roku. Nie mamy w tej chwili żadnego innego celu.
Tak, to był nasz cel jeżeli chodzi o te przygotowania na całe lato i wciąż to konsekwentnie realizujemy. Uparcie, do bólu szukamy koszykarek, które będą kończyć eliminacje w listopadzie. Musimy znaleźć te 18-20 zawodniczek, które będą przygotowywać się do następnych Mistrzostw Europy.
Były spotkania na Węgrzech, które pokazały, iż fizycznie nie jest źle, szwankowała momentami skuteczność. Na Białorusi również za bardzo nie odstawaliśmy od rywalek, które jadą na IO w Rio…
Ten nasz zespół jest obecnie najmłodszą drużyną, która walczy o udział w Mistrzostwach Europy. Taki mamy plan - nie odkładać zmian na później, tylko zrobić zdecydowany ruch i odmłodzić kadrę. Aby stworzyć drużynę, która będzie w stanie o coś walczyć. Druga sprawa, która według mnie jest bardzo istotna, to to, że z każdym kolejnym miesiącem będziemy wyglądać lepiej. Myślę, że nie mamy co się martwić. Są jeszcze reprezentacje, które nie zdecydowały się na ruchy, które my właśnie wykonujemy i to dość śmiało. Nie ma innego rozwiązania i musimy podążać tą drogą. Na Białorusi sprawdziło się to, że dobrze przygotowaliśmy dziewczyny pod względem kondycyjnym i teraz musimy zbliżyć się do czołowych zespołów europejskich pod względem siły, reakcji startowej, a potem na tej bazie zbudować najważniejsze koszykarskie umiejętności i wtedy mam nadzieję uda nam się osiągnąć sukces. Także nadal będziemy starli się zmniejszać dystans pomiędzy nami a innymi zespołami europejskimi. Na Węgrzech graliśmy z drużyną, która jest niemal pewna udziału w Mistrzostwach Europy i mogliśmy się sprawdzić na ich tle. Z Białorusią chciałem porównać jak zmieniliśmy się jako zespół w porównaniu z drużyną, którą byliśmy 3-4 miesiące wcześniej. A takie porównania mogą dać nam cenne wskazówki oraz pokazać zasadność naszych działań.
Zgrupowanie przed wyjazdem do Chin było bardzo krótkie. Byliśmy tu aby przygotować się do wyjazdu czy też aby na spokojnie spędzić te kilka dni i doszlifować to czego głównie brakuje?
Nasze plany uległy zmianie w związku z tym, że pozmieniały się ustalenia dotyczące tego wyjazdu. Mieliśmy tu mieć trochę dłuższe zgrupowanie, które miało wprowadzić zespół w rytm. Chińczycy przyspieszyli jednak nasz wyjazd i musieliśmy się zadowolić tu mniejszą liczbą treningów. To jest jednak minimum, które musimy zrobić, bo tak naprawdę ten zespół jest jeszcze daleki i fizycznie i taktycznie od tego czego ja oczekuję. Nie możemy jednak załamywać rąk i musimy się szkolić, czasami nawet wracać do podstaw i iść do przodu. Mamy przed sobą 9 meczów i nie ukrywam, że moje zawodniczki muszą ze sobą rywalizować i wywalczyć swoje miejsce na mecz w listopadzie. Oczywiście ustalając skład na spotkanie eliminacyjne będę brał pod uwagę koszykarki, które obecnie leczą kontuzję. Niektóre z nich wrócą do gry za miesiąc, dwa, a niektóre niestety potrzebują na to 7 miesięcy. Uważam, że skład, który będzie walczył o eliminacje 2019 będzie tak ukształtowany w czerwcu następnego roku. Do tego czasu będziemy realizować swój plan.
Zatwierdzony przez władze Polskiego Związku Koszykówki został „Team Poland Tokyo 2020”, czyli…
Praca przez te parę miesięcy i przegląd rozgrywek ekstraklasy zmusił mnie to pewnych przemyśleń i podjęcia zdecydowanych ruchów, aby zmienić to co było dotychczas. Nic samo się nie rozwinie, nie załatwi. Musimy interweniować, dawać szansę młodym zawodniczkom. Dawać szansę Polkom, które będą pełnić czołowe role w zespole a nie tylko być tłem dla koszykarek zza granicy. Początek, pierwszy rok na pewno będzie ciężki, dodatkowo za późno zaczęliśmy tą organizację. Chcemy stworzyć zespół, który przez trzy lata będzie się uzupełniał i będzie realizował program, jako zespół ligowy. Oczywiście są na ten temat różne poglądy, różne zdania jednak ja nie zwracam na to uwagi, bo uważam, że nasza droga jest dobra, a poza tym wiem, że nikt mi nie poda ręki i mi nie pomoże. Mnie interesuje tylko to, abyśmy stworzyli zespół, znaleźli klub i gminę, które będą chciały zainwestować w młody zespół, który będzie się rozwijał. Który pozwoli zawodniczkom kończącym SMS, na dalszy rozwój, grę, zdobywanie umiejętności i co najważniejsze, budowanie charakteru wojownika. Także myślę, że w przyszłym roku do tej drużyny dołączą jeszcze 2-3 zawodniczki, które zasługują na uwagę i dopiero będziemy mogli myśleć o jakimś wyniku. Teraz liczy się tylko szkolenie. Nazwa tego programu wzięła się z tego, że chcemy zbudować zespół, który będzie walczył o udział w Olimpiadzie w Tokio w 2020 roku. Nie mamy w tej chwili żadnego innego celu.
Team Poland Tokyo 2020, to coś na wzór ligi czeskiej i zespołu U19 Chance, który współpracuje z klubem BK Strakonice, dający możliwość doboru zawodniczek do kadry…
Tak, tu takim klubem jest MKK Siedlce. Pracują tu ludzie, którzy zgodzili się na realizację naszych celów, nie oczekują na razie żadnych wyników, nie chcą inwestować w atrakcyjne zawodniczki zza granicy, po prostu dać szansę młodym polskim koszykarkom. Nie było jednak tak, że przyszedł ktoś z Siedlec, rzucił pieniądze na stół i powiedział „róbcie co chcecie”. Tak naprawdę nikt mi nie pomógł, nie pomógł w organizacji budżetu. To jest długoterminowy proces, który moim zdaniem musi minimum trwać trzy lata. Jeżeli wszystko się uda, ten zespół będzie musiał się utrzymać. Oczywiście, są kluby, które mają pieniądze, chcą pokazać się w Europie, ale my chcemy pokazać, że nasze zawodniczki nie będą poszkodowane. Bo wtedy cierpi reprezentacja. A my chcemy w końcu pokazać się, osiągnąć jakiś sukces. Walczyć o sponsorów i transmisje telewizyjne. A do tego przyczyni się dobra, atrakcyjna gra, bezpardonowa obrona, agresywna postawa na boisku i przyspieszona gra.
Tak, tu takim klubem jest MKK Siedlce. Pracują tu ludzie, którzy zgodzili się na realizację naszych celów, nie oczekują na razie żadnych wyników, nie chcą inwestować w atrakcyjne zawodniczki zza granicy, po prostu dać szansę młodym polskim koszykarkom. Nie było jednak tak, że przyszedł ktoś z Siedlec, rzucił pieniądze na stół i powiedział „róbcie co chcecie”. Tak naprawdę nikt mi nie pomógł, nie pomógł w organizacji budżetu. To jest długoterminowy proces, który moim zdaniem musi minimum trwać trzy lata. Jeżeli wszystko się uda, ten zespół będzie musiał się utrzymać. Oczywiście, są kluby, które mają pieniądze, chcą pokazać się w Europie, ale my chcemy pokazać, że nasze zawodniczki nie będą poszkodowane. Bo wtedy cierpi reprezentacja. A my chcemy w końcu pokazać się, osiągnąć jakiś sukces. Walczyć o sponsorów i transmisje telewizyjne. A do tego przyczyni się dobra, atrakcyjna gra, bezpardonowa obrona, agresywna postawa na boisku i przyspieszona gra.
Po meczu z Węgrami trener Svitek powiedział, że zazdrości mi tego, że możemy przeprowadzić te wszystkie zmiany i budować coś nowego. Na Białorusi przegraliśmy po dobrym meczu i walce do samego końca i manager Białorusi powiedział mi to samo. Tylko podkreślił, że my mamy z kim to zrobić, a oni niestety nie. To znaczy, że nasza droga jest dobra.
W zespole U19 Chance w zakończonym sezonie rozpiętość wiekowa była ogromna (najmłodsza koszykarka miała lat 16, a najstarsza 46). Mogą tam również zgłosić się zawodniczki, które nie posiadają klubów. U Nas też tak będzie?
Nasz projekt ma być skierowany do młodych, perspektywicznych koszykarek. Ale nie tylko tych, które przyjdą bo nie mają innych propozycji i które nie wiedzą co z sobą zrobić. Ważne jest aby PZKosz zaangażował się w budowanie składu i przekonywanie, że to jest dobry wybór. Ja nie mogę słuchać, jak przychodzi jakaś zawodniczka i mówi, że idzie gdzieś siedzieć na ławce, bo zaproponowali jej 500 zł więcej. To jest pozbawione sensu. Z drugiej strony musimy budować zespół, który w 2020 roku będzie w stanie walczyć o coś. To nie znaczy, że będziemy eliminować te koszykarki, które mają 25-26 lat. Bo one za 3-4 lata będą w kwiecie wieku. Także nie chcemy popadać z jednej skrajności w drugą. Muszą one pasować do poziomu jaki ma reprezentować polska koszykówka.
Trenerze – takie nazwiska jak Schmidt, Szajtauer czy Koperwas, mogą już za rok, dwa odgrywać dużą rolę podczas kwalifikacji do kolejnego EuroBasketu…
A też są jeszcze m.in. Trzeciak czy Parysek - to zawodniczki, na które nikt wcześniej nie zwracał uwagi. Ale gdy dało im się szansę, pokazały na co je stać. Rozwijały się i były szczęśliwe. Np. Aldona Morawiec, która źle radziła sobie w Lublinie. Reprezentantka musiała trafić do innego zespołu, przez 4 miesiące odbudować się i dzięki temu znów trafiła do reprezentacji. Także to potwierdza, że trzeba dać szansę, zaufać. Ale też taka zawodniczka musi chcieć. Chcieć wykorzystać daną szansę i zasłużyć na zaufanie. Bo za sam fakt bycia młodą Polką nikt do kadry nie będzie trafiał. Także takie zawodniczki jak Wajler, Naczk, Bujniak, które niestety były „poniewierane” muszą dostać szansę na granie. Albo zawodniczka taka jak wspomniana Parysek, jest wyrzucana bo ma 27 lat. Ale przecież to jest najlepszy wiek dla koszykarki, która nie ma żadnej kontuzji i może grać w każdym meczu. A do tego jest wzorem jeżeli chodzi o ambicję, rzetelność i profesjonalizm. My też chcemy pomóc innym klubom. Jeżeli te zawodniczki dojdą do poziomu, że będą chciały je zespoły z Bydgoszczy czy Torunia od razu będziemy je puszczać. My nie chcemy trzymać ich dla siebie. I wiem, że są kluby którym ten projekt się podoba, ale są też takie, które są zazdrosne i ciągle mówią, że coś jest nie tak.
Po powrocie z Chin, będzie chwila wolnego i wakacyjny wypoczynek dla trenera reprezentacji Polski?
Teraz mamy bardzo ciężki wyjazd - zmiana klimatu, czasu a do tego 9 meczów. Mamy taki rytm, ze gramy trzy mecze i później odpoczywamy dwa dni, gramy trzy mecze i odpoczywamy dwa dni, gramy trzy mecze i wracamy. Jednak choć wydaje się, że mamy po dwa dni odpoczynku, to w tym czasie musimy przejechać 600, 700 czy 1000 km. A niestety mamy 13 zawodniczek. Tylko tyle zostało zdrowych. Pozostałe są w takcie rehabilitacji lub przygotowują się z zespołem U20. Mają one szansę na osiągnięcie wyniku, więc muszą tam być. Także nie żałuję, że choć miałem je na oku to wybrały Mistrzostwa U20. Jeżeli chodzi o mój odpoczynek to planuję 2-tygodniowy urlop nad morzem w Bułgarii. Później wracam i 15 sierpnia zaczynamy ciężką pracę.
Kuba Skowron
<< Wracaj



