IO Londyn 2012: Finał USA - Francja

Dodano: 09.08.2012, 23:59


W sobotnim finale Igrzysk Olimpijskich w Londynie, reprezentacja USA zmierzy się z Francją. W meczu o 3.miejsce Rosja zagra z Australią.

Australia - USA 73:86 (22:20, 25:23, 12:22, 14:21)

Australia:
Cambage 19, Jackson 14, Harrower 12, O'Hea 10, Batkovic 6, Richards 5, Jarry 5, Snell 2, Screen 0

USA:
Taurasi 14, Charles 14 (10 zb), Bird 13, Moore 9, Augustus 8, Catchings 7, Parker 7, Whalen 6, McCoughtry 4, Fowles 4, Jones 0

Amerykanki bez większych problemów pokonały swoje rywalki z Australii, ale różnica 13 punktów w pełni nie odzwierciedla przebiegu wydarzeń na parkiecie. Do przerwy „koncertowo” spisywały się podopieczne trenerki Carrie Graf, które raz za razem trafiały do kosza zespołu z USA. Do przerwy (47:43) prowadził zespół z Antypodów.

Jednak po przerwie zdecydowanie lepiej zaczęły grać zawodniczki z Ameryki, które dzięki Dianie Taurasi powoli niwelowały straty, a w trzeciej kwarcie wyszły na prowadzenie. Ostatnia część spotkania, to postawienie przysłowiowej kropki nad "i" w wykonaniu reprezentacji Stanów Zjednoczonych i wygrana 86:73.
W drugim meczu Francja pokonała Rosję 81:64.

Rosja - Francja 64:81 (15:24, 16:14, 20:21, 13:22)

Rosja: Danilochkina 13, Hammon 13, Kuzina 8, Zhedik 7, Vieru 6, Vodopyanova 6, Belyakova 5, Grishaeva 3, Petrakova 3, Osipova 0, Arteshina 0, Korstin 0

Francja: Lawson-Wade 18, Gomis 15, Gruda 11, Dumerc 11, Yaucoubou-Dehoui 10, Miyem 10, Ndongue 4, Godin 2, Beikes 0, Lepron 0, Laborde 0, Digbeu 0

W drugim półfinale Rosjanki podejmowały Francuzki. Wszyscy kibice śledzący zmagania olimpijskie wiedzą, że zawodniczki znad Sekwany grają w Londynie koncertowo. Mało kto przypuszczał, że w półfinale tak wysoko rozgromią ekipę Sbornej. Aktualne mistrzynie Europy były równorzędnym rywalem dla podopiecznych Pierre'a Vincenta jedynie przez dwie i pół kwarty. Sygnał do ataku i walki o wygraną dała swoim koleżanką Celine Dumerc dwa razy trafiając za linii 6,75 metra. Rosjanki przespały początek meczu co kosztowało je bardzo dużo. Jednak prawdziwy dramat mistrzyń Europy przyszedł w czwartej kwarcie. Pudłowały one z najprostszych sytuacji podkoszowych oraz słabo grały w obronie. Trójkolorowe były bezwzględne. W pewnym momencie ostatniej ćwiartki meczu powiększyły swoją przewagę do 20 punktów. Żal było patrzeć na tak bezradne podopieczne Borysa Sokołowskiego ale w tym meczu to nie one a Francuzki zagrały koncertowo i zagrają w wielkim finale z Amerykankami. Dumerc i spółka rozegrały kolejny znakomity mecz. Kolejny raz udowodniły, że są kapitalnie przygotowane do turnieju olimpijskiego, zadając decydujące ciosy w końcówkach spotkań. Tym razem kluczem do sukcesu była skuteczność. Francuzki zanotowały 52% skuteczności rzutów z gry. Dzięki temu aż sześć podopiecznych trenera Vincenta mogło pochwalić się podwójną zdobyczą punktową.

Oba mecze dostarczyły wielu emocji. Cóż Rosjanką na pewno pozostaje niedosyt po tym meczu ale pretensję o to mogą mieć tylko do siebie. Dominacja Amerykanek trwa nadal. Australijką zabrakło dziś szczęścia aby ją przerwać. Czy będzie na to stać Francuzki? Przekonamy się o tym w sobotę wieczorem.

Finał USA - Francja rozegrany zostanie w sobotę o godzinie 22, a mecz o 3.miejsce o godzinie 18.


KoszykowkaKobiet.pl