Podrażnione wczorajszą porażką gdynianki na drugie spotkanie półfinałowe przeciwko Enerdze Toruń wyszły bardzo zmotywowane. Gospodynie przez większą część meczu kontrolowały przebieg gry i wygrały 74:58. Mamy więc 1:1. Teraz (najbliższy mecz 10 kwietnia) rywalizacja przenosi się do Torunia. Jeśli ”Katarzynki” dwukrotnie wygrają przed własną publicznością, zagrają w finale rozgrywek.
Od początku spotkania Lotos osiągnął przewagę w zbiórkach pod koszem Energi. Torunianki miały tymczasem problemy w obronie. Na dodatek, od początku na parkiecie nie oglądaliśmy Gladden, która miała kłopoty ze skręconą kostką.
Lotos tym razem doskonale pilnował Charity Egenti i tak naprawdę jedyną zawodniczką, która potrafiła zasiać spustoszenie w gdyńskiej defensywie była Agata Gajda. W pozostałych przypadkach Energa rozgrywała akcje bez koncepcji.
Dynamiczna pod koszem rywalek Magdalena Leciejewska była nie do zatrzymania. Właściwie przez całe spotkanie Lotos kontrolował przebieg gry i pewnie zwyciężył 74:58.
Rywalizacja przenosi się na dwa mecze do Torunia. Wczorajsza wygrana mimo wszystko stawia Energę w niezwykle korzystnej sytuacji. Jeśli niesione dopingiem fanów ”Katarzynki” stać na dwa zwycięstwa na własnym parkiecie, torunianki zostaną finalistkami rozgrywek.
Damian Juszczyk (redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl)
Lotos Gdynia - Energa Toruń 74:58 (21:9, 16:15, 16:11, 21:23)
Lotos Gdynia: Matovic 18, Philips 18, Leciejewska 15, Hodges 10, Tomiałowicz 6, Mukosiej 4, Wright 2, Kaczmarska 1.
Energa Toruń: Krawiec 20, Gajda 11, Gulak-Lipka 6, Jasnowska 6, Pilav 6, Egenti 3, Fluker 3, Gladden 3.
Dodaj komentarz