EuroBasket 2021: Dzień 5 - rekord Jones, Hiszpania bez medalu

Dodano: 23.06.2021, 20:03


Białoruś oraz Francja, jako pierwsze awansowały do fazy półfinałowej EuroBasketu, pokonując kolejno Szwecję oraz „czarnego konia” turnieju – Bośnię i Hercegowinę. W tym drugim meczu, rekord zbiórek (24) ustanowiony w 1995 roku pobiła Jonquel Jones.W dwóch pozostałych parach, emocje były do ostatnich sekund - a największą niespodzianką była porażka obrończyń tytułu z zawsze walczną Serbią.


Bardzo słaba gra Szwecji w pierwszej połowie (tylko 14 punktów), pozwoliła Białorusi na spokojne kontrolowanie dalszego przebiegu spotkania (24:14). Drużyna prowadzona przez Natalie Trofimową, również nie zagrała niczego nadzwyczajnego – lecz zupełnie wystarczyło to aby awansować do fazy półfinałowej. Maryia Papova oraz Anastasiya Verameyenka zapisały na swoim koncie double-double w postaci kolejno 18 punktów i 11 zbiórek oraz 16 punktów i 10 zbiórek. To kolejny mecz, który kadra Białorusi wygrywa dzięki bardzo dobrej grze „Twin Towers”. U rywalek najlepsza była Frida Eldebrink (11 punktów, 5/16 z gry) – jednak cała drużyna zagrała na bardzo słabej skuteczności (zaledwie 26%).

Białoruś – Szwecja 58:46 (15:10, 11:4, 19:17, 13:15)

Białoruś: Papova 18 (11zb), Verameyenka 16 (10zb), Bentley 11, Hasper 5, Likhtarovich 2, Ziuzkova 2, Rytsikava 2, Tarasava 2
Szwecja: F. Eldebrink 11, Fontaine 10, E. Eldebrink 7, Nystrom 6, Johansson 4, Drammeh 4, Loyd 2, Lundquist 2


Z awansem dalej problemów nie miała Francja, która pokonała “czarnego konia” turnieju z Bośni i Hercegowiny. Sandrine Gruda oraz Marine Johannes rzuciły po 15 „oczek”, a 12 dodała Gabby Williams – co dało wicemistrzyniom Starego Kontynentu awans i walkę o medale. Po 20 minutach Francja prowadziła (39:31), by w kolejnej kwarcie po trafieniach m.in. Marine Johannes oraz Endene Miyem prowadzić już (63:47). W zespole z Bośni i Hercegowiny blisko połowę punktów zdobyła Jonquel Jones (29) dodając 24 zbiórki, a na parkiet nie wybiegła druga z liderek - Marica Gajic.


Francja – Bośnia i Hercegowina 80:67 (18:16, 21:15, 24:16, 17:20)

Francja: Gruda 15, Johannes 15, Miyem 14, Williams 12, Vukosavljevic 9, Michel 5, Rupert 4, Chartereau 2, Tchatchouang 2, Ciak 2
Bośnia i Hercegowina: Jones 29 (24zb), Tavic 8, Dzombeta 8, Babic 5, Delic 5, Brcaninovic 4, Dzebo 4, Deura 3, Delic 1


Ogromne emocje były w trzecim starciu ćwierćfinałowym, gdzie z wygranej ostatecznie cieszyła się kadra Belgii. Drużyna trenera Philipa Mestdagha, przez praktycznie całe spotkanie minimalnie prowadziła z rywalkami – jednak w samej końcówce przy stanie (81:76) za trzy trafiła Nina Glonti, dając jeszcze wiarę w zwycięstwo dla Sbornej. Do remisu po 83 doprowadziła Maria Vadeeva, jednak kropkę nad „i” na 5 sekund przed końcowa syreną postawiła Julie Allemand. Aż 33 punkty i 11 zbiórek zapisała na swoim koncie Emma Meesseman, a 19 „oczek” dodała Kim Mestdagh.

- To był mecz przeciwko drużynie z dużym potencjałem, co było widać na parkiecie. Przez większą część spotkania kontrolowaliśmy jego przebieg, lecz rywalki skutecznie odpowiadały i były ciągle w grze. To było prawdziwy koszykarski horror! Znakomity mecz zagrała Emma Meesseman, jednak jej koleżanki z drużyny także pokazały na co je stać – powiedział po meczu trener #BelgianCats, Philip Mestdagh

Belgia - Rosja 85:83 (21:20, 22:17, 20:21, 22:25)

Belgia: Meesseman 33 (11zb), K. Mestdagh 19, Linskens 13, Allemand 9, Deleare 6, Vanloo 5
Rosja: Vadeeva 30, Glonti 17, Levchenko 11, Shilova 11, Musina 10, Komarova 3, Goldyreva 1


By zakończenie dnia nie było nudne, to do wyłonienia ostatniego półfinalisty potrzebna była dogrywka. Doprowadziła do niej jednym celnym rzutem wolnym Christina Ouvinia na 2 sekundy przed końcową syreną. Wcześniej przez całe spotkanie trwała zacięta walka kosz za kosz, gdzie żadna ze stron nawet na chwilę nie uzyskała bezpiecznego prowadzenia. W dodatkowym czasie gry, skuteczniejsze były Serbki, które twardą grą pokonały obrończynie tytułu i awansowały jako ostatnie do półfinału. Wygraną przypieczętowała trafieniem za trzy punkty na 12 sekund przed zakończeniem dodatkowego czasu gry - Nevena Jovanovic!

Serbia - Hiszpania 71:64 OT (13:15, 10:12, 20:16, 19:19, 9:2)

Serbia: Vasic 19, Anderson 17, Jovanovic 15 (10zb), Brooks 7, Krajisnik 5, Cadjo 2, Crvendakic 2, Dabovic 2, Skoric 2
Hiszpania: Ouvina 14, Ndour 12, Cazorla 11, Carrera 9, Gil 6, Dominguez 5, Conde 5, Casas 2

- Przez ostatnie 10 lat to Hiszpania była faworytem każdego turnieju, tym razem również była niesamowitą drużyną – jednak nie udało jej się awansować dalej. Nasza drużyna nigdy nie była w stanie wygrać z tym zespołem. Nie zagrałyśmy dobrego meczu, lecz w żadnej sekundzie nie przestałyśmy walczyć – powiedziała po meczu Sonja Petrovic (Vasic)


Pary półfinałowe:
Białoruś – Francja
Belgia – Serbia

o miejsca 5-8
Szwecja – Bośnia i Hercegowina
Hiszpania - Rosja