Energa Basket Liga Kobiet: Kowalewski wyciągnął “asa”, CCC wyrównało

Dodano: 15.04.2021, 22:57


CCC Polkowice po dwóch porażkach w Gdyni, skazywane przez wielu było także na przegraną w meczu numer trzy i szybkie zakończeniem fazy finałowej. Tak jednak się nie stało, gdyż “Pomarańczowe” doskonale odrobiły zadanie domowe i najpierw wysoko pokonało VBW Arkę i przerwało serię 56 kolejnych zwycięstw zespołu z Pomorza. Zwycięstwo było także w meczu numer dwa.



W sobotę przyjezdne dobrze zaprezentowały się tylko w pierwszej kwarcie, którą to wygrały (26:15). W kolejnych jednak minutach coraz bardziej do głosu dochodziły rywalki, które punkt po punkcie odrabiały straty. Sygnał do tego dała Kamile Nacickaite, która w całym spotkaniu rzuciła 10 punktów. Drużyna trenera Karola Kowalewskiego drugie 10 minut, wygrała aż (31:11) - a to dało 9 – punktowe prowadzenie (46:37).

Po zmianie stron wydawało się, że wiatr w żagle złapała Arka... jednak było to tylko chwilowe. Od stanu (48:43), fragment (12:2) wygrało CCC i na tablicy wyników było 15 “oczek” przewagi (60:45). W kolejnych minutach również stroną przeważającą były miejscowe, które zasłużenie pokonały VBW Arkę. W meczu nie zagrały kontuzjowane Kamila Podgórna oraz Angelika Slamova z VBW Arki Gdynia. Warto jeszcze zaznaczyć, iż ostatnią drużyną jaka pokonała zespół z Gdyni była inne drużyna z Dolnego Śląska - Ślęza Wrocław.  

CCC Polkowice - VBW Arka Gdynia 74:59 (15:26, 31:11, 18:10, 10:12)

stan rywalizacji:1-2

Polkowice: Hampton 20, Stanković 15, Ellenberg-Wiley 12, Nacickaite 10, Gertchen 9, Gajda 8, Telenga 0 (11zb)
Gdynia: Kastanek 15, Kunek 13, Miskiniene 12 (11zb), Spanou 11, Balintova 6

Po meczu powiedzieli:

Karol Kowalewski: Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa i to jest taki moment, że trzeba wyciągać “niespodzianki” z kieszeni i zaskakiwać rywali. Nam się to dzisiaj całkowicie udało i pozwoliło nam to, zostać w grze w mistrzostwo Polski. Chcemy wygrać także drugi mecz u siebie i pokazaliśmy, że da się zespół z Gdyni pokonać.

Gundars Vetra: Zdecydowanie nie był to nasz dzień, CCC wyszło dużo bardziej agresywnie i nie potrafiliśmy znaleźć na to odpowiedzi i to dało im wygraną. My myśleliśmy już chyba o tym, że łatwo 3-0 wygramy tą serię i rywalki położą się na parkiecie i dadzą nam wygrać. Jutro chcemy zakończyć tą serię i zrobimy wszystko aby tak się stało.


To co nie udało się w pierwszym meczu, miało udać się w drugim. Wiedzące o co grają koszykarki z Gdyni, mocno weszły w mecz i widać było w nich pełne zaangażowanie oraz chęć walki o każdy centymetr parkietu. Po 10 minutach gry było (17:11), a po trafieniach Sonji Greinacher (2x3) czy też Alice Kunek - (31:17). Błędy w obronie, brak skuteczności w ataku czy też momentami bierna postawa całego zespołu CCC - dało po 20 minutach 13 - punktową stratę (44:31).

Po zmianie stron coraz bardziej widoczna zaczęła być Dragany Stanković, która akcja po akcji starała się niwelować straty. Do upragnionego remisu udało się doprowadzić dzięki skutecznej Kamile Nacickaite, co było także 10 z rzędu punktem CCC. W ostatnich akcjach żadnej ze stron nie udało się zagrać skutecznie, a to oznaczało dogrywkę. Tam “Pomarańczowe” musiały sobie radzić bez Keishy Hampton (przekroczony limit przewinień), jednak to nie przeszkodziło w bardzo ważnej wygranej. Przełomowym momentem w dodatkowym czasie gry była jednak nieskuteczna akcja Marissy Kastanek na 43 sekundy przed końcem. Alice Kunek uzbierała 24 punkty oraz 12 zbiórek, jednak trafiła tylko (1/7 zza linii 6,75).

CCC Polkowice - VBW Arka Gdynia 79:74 OT (11:17, 20:27, 19:17, 19:8, 10:5)

stan rywalizacji: 2-2

Polkowice: Stanković 24, Nacickaite 17, Ellenberg-Wiley 13, Gajda 13, Gertchen 8, Hampton 4
Gdynia: Kunek 24 (12zb), Greinacher 14, Spanou 11, Miskiniene 10 (15zb), Kastanek 9, Balintova 6

Powiedzieli po meczu:

Gundars Vetra: Kontrolowaliśmy ten mecz przez 35 minut, a mimo to przegraliśmy. CCC obroniło się i wygrało we własnej hali dwukrotnie, a teraz czas na mecz numer pięć w Gdyni. We własnej hali wygraliśmy również dwukrotnie i mamy nadzieję, że zrobimy to po raz trzeci. Dzisiejszy mecz przegraliśmy na własne życzenie, a nie wygrały go rywalki.

Radosław Piesiewicz (Prezes Polskiego Związku Koszykówki): Było to niesamowite widowisko, które dodatkowo zakończone zostało po dogrywce. Już wczorajsze spotkanie zapowiadało duże emocje w kolejnym meczu, tak więc pozostaje się tylko cieszyć z tego. Dla promocji żeńskiego basketu nic lepszego nie może się zdarzyć, gdy po dogrywce kończą się takie spotkania jak dzisiaj. Zespół z Polkowic dochodził rywalki w czwartej kwarcie, a w dogrywce nie dał sobie odebrać zwycięstwa. Dodatkowo bardzo cieszy fakt, że młody polski trener pracujący także z kadrą Polski osiąga tak dobre wyniki. Arka była niepokonana od 56 spotkań, tak więc wczorajsza przegrana była bardzo dużym zaskoczeniem dla wszystkich kibiców. Trener Karol Kowalewski już osiąga bardzo duże sukcesy, a zobaczymy co się wydarzy w niedzielę. Widać, że ma kilka pomysłów, szachuje i jest w stanie zaskoczyć. W Gdyni może się wydarzyć wszystko i wierzę, że będzie to świetne widowisko i skończy się ten mecz nawet po dwóch dogrywkach. Taki właśnie basket chce się oglądać non-stop.

Karol Kowalewski: Wygrana bardzo cieszy, gdyż bardzo cierpieliśmy w tym spotkaniu praktycznie od samego początku. Musieliśmy bardzo mocno “szyć” w tym meczu i to, że się udało cieszy tym bardziej. Pokazaliśmy wielki charakter, szczególnie w drugiej połowie i wyciągnęliśmy ten mecz. Ogromna szkoda, że nie ma tutaj kibiców z którymi działy by się tutaj “cuda”. Arka wyszła dzisiaj z ogromnym zaangażowaniem i myślę, że to było widać także na “desce”. To nam nie pomagało, gdyż jeśli ma się dobrą obronę, dostawaliśmy punkty drugiej szansy. Przed decydującym meczem musimy mocno przeanalizować wszystko i poprawić to co szwankuje najbardziej.