"Jak Polka będzie dobra, to będzie grała" - Krzysztof Szewczyk

Dodano: 19.09.2019, 13:50


Krzysztof Szewczyk po dwóch latach przerwy, ponownie zasiądzie na ławce trenerskiej drużyny z Lublina. Ostatnie lata to także praca z kadrą seniorek oraz obecnie już trzeci rok z U20 – czas więc krótkie podsumowanie. Poniżej także o powrocie do Lublina, obecnej kadrze AZS UMCS oraz zmianach w lidze.



KoszykowkaKobiet.pl: Trenerze po dwóch sezonach przerwy, powrót do zespołu z Lublina. AZS to teraz lepsza drużyna niż przed laty?

Krzysztof Szewczyk: Jest to powrót po dwóch latach do Lublina, gdzie wcześniej spędziłem trzy sezony. Jestem z tego zadowolony, moim zdaniem udało nam się zbudować na ten sezon dość ciekawy zespół. Jest to taka mieszkanka rutyny z młodością, jest kilka doświadczonych zawodniczek ale także młodych jak Trzeciak czy Duchnowska. Jest także wciąż chcąca się pokazać Zuzanna Sklepowicz, która wróciła do Polski po roku gry w Hiszpanii. W EBLK obecnie są cztery topowe drużyny, które na papierze wydają się być najsilniejsze – Artego, CCC, Arka oraz AZS Gorzów Wlkp. My? – wiadomo, nie jesteśmy faworytem do tego awansu do czwórki ale mamy zespół, który może gdzieś w tej lidze jak to wszystko się ze sobą zgra trochę namieszać.

W zeszłym sezonie był Pan asystentem Arkadiusza Rusina w kadrze Polski 5x5, w jakim stopniu udało się zrealizować to co zakładaliście?

Razem z Arkiem Rusinem oraz Piotrkiem Kulpekszą pracowaliśmy z Reprezentacją Polski i wydaje się, że Arek wycisnął z tego zespołu co tylko się dało. Nie jesteśmy obecnie koszykarskim potentatem, a było do tego także sporo urazów w tym czasie. Kilka zawodniczek powiedziało także, że okres gry w Reprezentacji ma już za sobą i nie można było z nich korzystać. Mimo to szczególnie we własnej hali TA właśnie drużyna w meczu z Białorusią i Turcją, była w stanie powalczyć. Wydaje się, że teraz jest taki moment, że trzeba dać sobie 3-4 lata na wprowadzenie nowych, młodych zawodniczek aby odmłodzić cały zespół. Przez te lata trzeba zbudować drużynę, która będzie w stanie walczyć może nie z tymi topowymi zespołami ale tymi z tak jakby drugiej półki. Jednakże zbudowanie takiego zespołu, to nie będzie łatwe zadanie. Teraz to wszystko w rękach Marosa Kovacika, któremu życzę powodzenia! Jest to znakomity trener i trzymam kciuki aby misja zakończyła się sukcesem.

Jest Pan obecnie także trenerem kadry Polski U20, z której ma płynąć narybek do kadry głównej – płynie?

Od trzech lat jestem trenerem kadry Polki U20 i trzeba sobie powiedzieć jasno, że gra w I lidze (gdzie mieliśmy w tym roku w zespole praktycznie same zawodniczki, które właśnie tam grały), a w Ekstraklasie to dwa różne światy. Nie mówiąc już o grze w Reprezentacji, gdyż to zupełnie co innego. Po którymś ze spotkań podczas rozmowy po meczu, dziewczyny same stwierdziły, że pierwszy raz grały przeciwko takiej drużynie. Drużynie, która gra tak szybko czy też agresywnie. Myślę, że tutaj jest największy problem, z tym przeskokiem z I ligi gdzie poziom nie jest wysoki do Ekstraklasy. Jest tym dziewczynom ciężko, nie ma co tego ukrywać. Polska liga jest jedną z mocniejszych w Europie i nie jest łatwo się przebić. Tak naprawdę te dziewczyny w wieku 18 lat powinny iść do drużyn EBLK, tam rok, dwa terminować i uczyć się oraz „bić” się na treningach z lepszymi zawodniczkami od siebie. I wtedy jest szansa, że w wieku 20 lat one będą gdzieś i coś grały. A obecnie trafiają to EBLK w wieku 20 lat, potrzebują kolejny rok, dwa i zaczynają grać dopiero w wieku 22 lat. Często jest tak, że jest to dla nich za duży przeskok, gdzie muszą rywalizować z zawodniczkami zagranicznymi. W tym roku w zespole było kilka zawodniczek, które za rok mogą powalczyć o minuty na parkietach EBLK i te minuty dostać.



Wszystko jednak zależy od nich samych i od pracy jaką same wykonają. Na kadrze dostały wiele wskazówek co powinny zmienić, co powinny poprawić plus do tego gra z lepszymi zawodniczkami da im bardzo dużo. Tak naprawdę w tygodniu trening z drużyną z zespołem ekstraklasowym, to dla nich walka o przetrwanie i coś więcej niż mecz w I lidze. Tutaj warto zaznaczyć, iż jeśli są one w tym treningu a nie stoją z boku i się patrzą. Jak tak się będzie działo, to myślę, że da to efekt i będą ważnymi zawodniczkami w lidze. Mają przykład choćby Dominiki Owczarzak, która trafiła do Polkowic i wszyscy mówili, iż nic z tego nie będzie. Latami uczyła się od Laili Palau czy Sharnee Zoll i teraz gdyby nie kontuzja byłaby pierwszą rozgrywającą w drużynach, które walczyłyby o medale. Tak więc wszystko zależy od tych dziewczyn, od ich determinacji co z tego wszystkiego będzie.

Bardzo rzucające się w oczy na Mistrzostwach Europy U20 w Czechach był przede wszystkim brak skuteczności, mimo to udało się wygrać najważniejszy czwarty mecz dający utrzymanie z Holandią…

W tym roku zajęliśmy 7. miejsce i myślę, że jak na ten zespół jaki mieliśmy to wynik dobry. Nie można zapominać, iż graliśmy bez Juli Niełacnej, Anny Makurat, Natalii Klimek czy Łucji Grzenkowicz. Z tymi dziewczynami, szczególnie w ataku gra wyglądałaby zdecydowanie lepiej. Każdy kto oglądał te mecze, to widział, że poziom nie był olśniewający do tego była właśnie bardzo niska skuteczność. Wydaje się jednak, że jest to teraz taki ogólny europejski trend, że zespoły nie grają jakiejś wybitnej czy też finezyjnej gry w ataku. Oddzielić tutaj od tego należy 3,4 topowe drużyny, które zawsze trzymają swój poziom. Reszta drużyn grała fatalnie i ich mecze kończyły się na 20-30% skuteczności. Jeśli porównany turniej sprzed 3 lat, a ten teraz to poziom był zdecydowanie wyższy. Wtedy było też zdecydowanie więcej indywidualności oraz zawodniczek o których można było powiedzieć, że będą się wyróżniać także w przyszłości. Teraz takich jest znacznie mniej i można już je liczyć na palcach, jeszcze na całe szczęście obu rąk.

Kolejnym problemem co było widać, to brak styczności dziewczyn z seniorską koszykówką. W większości drużyn było po 7,8 takich zawodniczek, a w niektórych zespołach nawet wszystkie co grają w ekstraklasie. U nas to tylko Alicja Grabska czy Karolina Stefańczyk, jednak ciężko powiedzieć, że grały – lepiej powiedzieć, że trenowały cały rok razem z zawodniczkami ekstraklasowymi i to też było gdzieś widać na parkiecie. Tutaj na pewno bardzo odstajemy pod tym względem od drużyn z  Europy. Nasze zawodniczki nie mają styczności z seniorską koszykówką, przyjeżdżają później na taki turniej i są całkowicie zaskoczone jak duże są rywalki, jakie mają parametry, jak są szybkie czy też agresywne. Z tym na poziomie I ligi w Polsce niestety się nie spotykają. Tutaj między Mistrzostwami Europy U18 a U20 jest ogromna przepaść.

My, a dokładnie dziewczyny dały z siebie wszystko! Pod względem wynikowym to co chcieliśmy osiągnąć to osiągnęliśmy – dostaliśmy się do „8” biorąc pod uwagę osłabienia. Co do jakości gry, to nie jesteśmy zadowoleni. Jednak takim materiałem dysponowaliśmy i wydaje nam się, że wycisnęliśmy z tego zespołu wszystko co się dało.  Wielu przez te osłabienia czy braki skazywało nas na całkowitą porażkę oraz spadek do dywizji B, jednak te dziewczyny jakie pojechały nie poddały się i walczyły.

Liga od tego sezonu trochę się zmieni, ma być więcej krajowych zawodniczek co ma płynąć pozytywnie na drużyny narodowe? Wpłynie?

Od tego roku nie ma już przepisu o obowiązkowej obecności Polki na parkiecie, co moim zdaniem jest krokiem w dobrą stronę. Był już przepis o dwóch Polkach, następnie o jednej i jak widać po Reprezentacji nie pomogło to w żaden sposób. Teraz zawodniczki muszą walczyć o swoje, muszą trenować i rywalizować z zawodniczkami zagranicznymi. Wiadomo, że trudno jest podjąć rywalizację z Amerykankami, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby rywalizować z Serbkami, Słowaczkami, Niemkami czy też Litwinkami. Wszystko jest w ich rękach i nogach proszę uwierzyć, że każdy trener jeśli będzie miał do wyboru zawodniczkę z Polski, a zagraniczną o tych samych umiejętnościach to zawsze postawi na Polkę. Jak Polka będzie dobra, to będzie grała. Anna Makurat nie miała problemu w wieku 18-lat przebić się do zespołu ekstraklasowego z czuba tabeli, a nie drużyny z dołu. W tym też zespole grała, a nie siedziała na ławce. Był przepis jeden, drugi i nie zdał egzaminu. Trzeba było coś zmienić i miejmy nadzieję, że jest to krok w dobrym kierunku.

Obecnie wpłynęło to na wyjazd m.in. Schmidt, Skobel, Stankiewicz, wyjeżdżają także takie prosto po SMS’się, co nie jest dobre dla ligi?

Polska koszykówka nie ma dużej renomy zagranicą, mimo to te właśnie zawodniczki zdecydowały się na wyjazd i grę poza Polską. Trzeba trzymać kciuki aby sobie tam poradziły, jednak nie ma co ukrywać nie będą grać w wielkich klubach. Są to zespoły średnie w swoich ligach, jednak taki jest pierwszy krok – jeśli sobie poradzą, pójdą stopień wyżej. Następnie w ich miejsce przyjadą kolejne zawodniczki i tak to powinno działać. Jeżeli Polka będzie dobra zagranicą, to wracając do Polski także będzie grała. Myślę, że te wyjazdy pomogą bardzo im w rozwoju, gdyż będą musiały odgrywać tam znaczącą rolę. Będzie tak, gdyż tam nikt nie będzie trzymał  zawodniczki zagranicznej na ławce, tylko zamieni ją na swoją. Jeżeli się przebiją, co mam nadzieję się stanie, to otworzy to furtkę dla kolejnych.

Jeśli chodzi natomiast o wyjazdy zawodniczek po SMS’ie, szczególnie do Stanów Zjednoczonych to uważam, że pod względem sportowym 3/4 z nich popełnia ogromny błąd. Oczywiście jeśli Anna Makurat wylatuje do Connecticut, to nie ma dwóch zdań co do tego. Jak dzwoni Geno Auriemma to trzeba się pakować i spełniać marzenia, gdyż taką szansę ma się tylko raz w życiu. Niestety niektóre dziewczyny wyjeżdżają do zespołów, które miałem okazję oglądać przy okazji przygotowań do kadry U20 i często jest to poziom sportowy niższy niż w I lidze w Polsce. Tak więc pod względem sportowym te wyjazdy nie mają uzasadnienia, oczywiście jest jeszcze druga strona medalu. Dziewczyny mogą tam zdobyć wykształcenie i zobaczyć trochę świata. Tak naprawdę decyzja należy do nich. Kolejnym problemem gry w Stanach jest gra nie na swoich pozycjach. W Polsce gdy gra się na pozycji 2-3, to tam często jest się najwyższą w zespole i gra się na pozycji numer 5. Potem wraca się do Polski, jedzie choćby na Mistrzostwa Europy i jest ogromny problem z przeorganizowaniem tej gry. Dobra drużyna czy też dobry program NCAA to duża szansa, jednak częste wybieranie słabych drużyn nie przyniesie w kontekście sportowym tego czego się oczekuje.

pk