"Po przerwie dostałam nowej energii i chcę ją właściwie wykorzystać" - Martyna Koc

Dodano: 18.09.2018, 21:19


Martyna Koc po rocznej przerwie, wraca na parkiety Energa Basket Ligi Kobiet w dwóch nowych rolach – matki oraz zawodniczki beniaminka Sunreef Yachts Politechnika Gdańska. Kolejny,  16 sezon weteranki polskich parkietów rozpocznie się meczem z Wisłą CANAPACK – 6 października w Krakowie.




KoszykowkaKobiet.pl: Za Tobą 15 sezonów na polskich parkietach, wszystko rozpoczęło się w Wołominie. Pamiętasz tamten okres?

Martyna Koc (Sunreef Yachts Politechnika Gdańska): Oczywiście, że pamiętam! To były cudowne czasy obozów i turniejów. Z jedna drużyną przeszłyśmy wszystkie etapy szkolenia, poza tym z wieloma zawodniczkami z tamtych lat nadal się przyjaźnię. Opowieści z tamtych lat dość często towarzyszą naszym spotkaniom i nie mają końca. Miło wracać do tego.

Tak długi okres gry to również niezapomniane momenty, mecze?

Oj tak. Pamiętam każdy mecz o medal, pamiętam te, które wygrałyśmy dzięki moim punktom z linii rzutów wolnych. Są także takie, które niestety przez moje „pudła” były przegrane (uśmiech). Mecz o brąz z zespołem z Gorzowa Wielkopolskiego, który świetnie zaczęłyśmy i głęboko wierzyłyśmy w zwycięstwo, a którego z powodu kontuzji nie dokończyłam niestety. Z tym wspomnieniem kojarzy się odwieczne... „co by było, gdyby”. Pierwsze mecze z Reprezentacją Polski to również ważne momenty w mojej karierze. Ta „gęsia skórka” oraz łzy przy Mazurku Dąbrowskiego. Pamiętam wszystkie mordercze treningi i tą niesamowitą satysfakcję, kiedy udało się je przeżyć. Pamiętam kibiców w każdym klubie, zawsze miałam swoich ulubionych (uśmiech). Ech... dużo tego jest, i ciężko tak wszystko wymienić w jednym zdaniu.

Ostatnie lata to jednak gra w Artego, gdzie miałaś szanse na złoty medal. Było kilka prób i nic z tego. Trochę szkoda?

Może mój dorobek jak na tyle lat grania nie jest imponujący, lecz moja osobista satysfakcja jest duża. Ogromny wkład w każdy mecz, który doprowadził mnie do tego. Wszystkie medale, które zdobyłam wiszą oprawione w ramki u nas w domu. Niestety brakuje tego złotego, choć jak sobie pomyślę ile szczęścia towarzyszyło zawieszenie na mojej szyi pierwszego „srebra”, to wole chyba myśleć o tym co zdobyłam, a nie o tym czego się nie udało. Przegranie finału jest tak niewdzięczne, że ciężko to opisać słowami. Niby drużyna osiągnęła sukces, ale jednak jest bezpośrednio po przegranej. Odczucia są wtedy mieszane, a medal medalowi też nie jest równy. Tak, jak już wspomniałam pierwsze „srebro” smakowało cudownie, ale już w kolejnym sezonie drugie miejsce było pewnego rodzaju porażką i zawodem.


Od lewej: Martyna Koc oraz Maegan Conwright, dwie nowe "twarze" beniaminka EBLK

Polska koszykówka kobiet od tego czasu przeszła ogromne zmiany i obecnie liga, jest jedna z najmocniejszych w Europie. Jednak coraz bardziej dzieje się tak przez zawodniczki zagraniczne?

Nie wiem, czy naszą ligę można nazwać wprost jedną z mocniejszych w Europie, ale na przestrzeni lat rzeczywiście przeszła ogromna przemianę. Zawodniczki, które miały okazję grać na polskich parkietach są sławami na skale światową. Koszykarki zagraniczne są sprowadzane aby wzmocnić drużynę, ilość napływowych graczy jest tak duża, że ze względu na nie zmieniane są przepisy aby koszykówka stawała się coraz szybsza i bardziej atrakcyjna. Przykładowi Państwo Nowak, którzy przychodzą na basket, chcą być świadkami widowiska i dużo bardziej spodoba im się szalona akcja z niespodziewanym rzutem zawodniczki czarnoskórej, niż zwykły cross-over i pick'n'roll Polek... proste.

Po rocznej przerwie wracasz do gry, nikt jednak się spodziewał się ze zobaczymy cię w beniaminku EBLK?

Moje życie teraz jest tutaj, w Gdańsku. Mam przecudnego synka, i to On w moim życiu jest najważniejszy. Gdy pojawiła się propozycja z Politechniki Gdańskiej, nie zastanawiałam się zbyt długo. Zdjęłam buty z „kołka” i oto jestem w trykocie z lwem. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie wsparcie od dziadków mojego Filipa, którym tu z miejsca chciałabym bardzo podziękować. Połączenie życia rodzinnego z koszykówką jest wyjściem idealnym, dlatego cieszę się, że władze klubu zatrudnili mnie i widzą dla mnie miejsce w swojej drużynie.

Posiadasz w swoim dorobku medale mistrzostw polski, doświadczenie wyniesione także z gry w kadrze polski. To wszystko może być skarbnicą wiedzy w tym sezonie dla zespołu i zawodniczek Politechniki?

Będę starała się przekazać tyle wiedzy, ile będzie to ode mnie wymagane. Zawsze chętnie pomogę, jeśli tylko będzie taka potrzeba. Dziewczyny również mają sporo atutów, których ja będę się od nich uczyła. Ponadto są waleczne, oddają duży kawal serca na każdym treningu i wkładają całą swoją energię w tą drużynę. To niestety jest rzadkość w tych czasach w profesjonalnym sporcie.

A jak forma? Za tobą już kilka treningów z nowa drużyna?

Forma rośnie! (uśmiech). Dziewczyny świetnie przyjęły mnie w zespole, dostaję od nich pozytywny „feedback”, dlatego staram się jak mogę żeby nie zawieźć danego mi zaufania. Wiadomo, mam dużo do nadrobienia. Drużyna z przygotowaniami wystartowała miesiąc temu, wiec mają nade mną dużą przewagę jeśli chodzi o wytrenowanie, jednak mam nadzieje, że uda mi się to wyrównać i w odpowiednim czasie będę w pełni przygotowana do ligi. Po tak długie przerwie każdy trening i granie sprawia dużo radości. Po pewnym czasie zawodnik trochę się już wypala, a ja po przerwie dostałam nowej energii i chcę ją właściwie wykorzystać.

Kariera klubowa:
1998–2004 Huragan Wołomin
2004–2007 Odra Brzeg     
2007–2009 Tęcza Leszno     
2009–2010 ROW Rybnik     
2010–2011 PTS Lider Pruszków     
2011–2012 Artego Bydgoszcz     
2012–2013 Energa Toruń     
2013 CCC Polkowice     
2013–2017 Artego Bydgoszcz     
2018 Sunreef Yachts Politechniki Gdańsk

mv