Katarzyna Dźwigalska: Walczyłyśmy z całych sił

Dodano: 02.05.2010, 18:24


W mijającym właśnie sezonie ligi koszykówki kobiet, Katarzyna Dźwigalska była pewnym punktem drużyny KSSSE AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski - zanotowała nawet najwyższą średnią asyst na mecz w karierze (2,5). Po czwartym spotkaniu finałowym rozmawiała z portalem Koszykówka Kobiet o przegranej batalii o złoto oraz o swoich sportowych planach na przyszłość.
 
Czego Wam zabrakło - dlaczego nie udało się pokonać Lotosu?
 
- Ciężko powiedzieć w tej chwili, na pewno podjęłyśmy walkę. Walczyłyśmy z całych sił, jak tylko mogłyśmy. Grałyśmy w hali gospodyń - kibice, atmosfera. Bardzo się starałyśmy, bardzo chciałyśmy - nie wyszło.
 
Czy nie byłoby dla Was lepiej walczyć w finale ekstraklasy koszykówki kobiet do czterech zwycięstw, a nie do trzech? Miało to jakiś wpływ?
 
- Myślę, że nie, to nie ma znaczenia. Byłyśmy przygotowane na to, że gramy do trzech zwycięstw i nawet o tym nie myślałyśmy.
 
Dzisiaj ”na plecy” wzięła Was Samantha Richards, wspaniały występ i 30 punktów. Kiedy Wam nie szło, to właśnie ona pracowała na wynik.
 
- Samantha cały sezon miała bardzo fajny, a tutaj w finale udowodniła, że jest jedną z najlepszych rozgrywających w Polsce i myślę, że także na świecie. Bardzo jej życzę, by grała w reprezentacji Australii na Mistrzostwach Świata.
 
Co teraz planujesz, już po zakończeniu sezonu?
 
- Z reprezentacją lecę do Stanów Zjednoczonych na mecze sparingowe, a później odpoczynek - myślę, że zasłużony.
 
Zobaczymy Cię w Gorzowie podczas kolejnych rozgrywek?
 
- Tego jeszcze nie wiem. Rozmów nie było, ale bardzo bym chciała grać w Gorzowie. Jestem gorzowianką - chcę grać w klubie, który cały czas się rozwija i walczy o najwyższe cele, a tak jest właśnie tutaj.
 
                                           Rozmawiał Marcin Mochal