Liron Cohen: Nie wolno nas lekceważyć!

Dodano: 09.04.2010, 16:08


 
FOT. ARTUR SOBESTO (www.fotoarti.pl)
 
Już tylko godziny dzielą nas od historycznego spotkania Wisły Can-Pack w Final Four. Od wczoraj w Walencji wzrosła temperatura powietrza, ale z każdą minutą gorąca atmosfera narasta też wśród zawodniczek, działaczy i kibiców. Liron Cohen jeszcze przed wylotem do Hiszpanii w rozmowie z portalem KoszykowkaKobiet.pl zapowiadała, że w Walencji zawodniczki dadzą z siebie wszystko.
 
- Ros Casares  to świetny zespół, ale chcemy wyjść na parkiet i wykorzystać szansę, jaką dostałyśmy dzięki awansowi do Final Four. Przede wszystkim musimy kontrolować tempo gry i robić to, co robimy za każdym razem, czyli próbować skupić się na naszej grze i narzucić własny styl. Mam nadzieję, że to pomoże nam wygrać.
 
Czy to, że Ros Casares gra u siebie będzie dla nich ułatwieniem czy też ta presja może im zaszkodzić?
 
- Jedno i drugie. Będzie ogromna presja, ponieważ grają we własnej hali, ale z drugiej strony - świetnie radzą sobie u siebie, będzie mnóstwo kibiców, a to jest zespół z ogromnym doświadczeniem i będziemy musiały włożyć mnóstwo wysiłku w ten mecz.
 
Jakie są najsilniejsze punkty Hiszpanek?
 
- Mają doskonałych graczy na każdej pozycji, wielkie doświadczenie. Najważniejsza jest ich agresywna gra w obronie i elementy biegowe.
 
Wydaje się, że kibice, dziennikarze, a może nawet działacze i koszykarki klubu z Walencji  myślą raczej o tym, z kim ich drużyna zagra w finale, a nie o spotkaniu z Wisłą.
 
- To nie tajemnica, że na papierze jesteśmy najsłabszą drużyną w Final Four. Tak samo jest też patrząc pod kątem budżetu - wszystkie zespoły mają ogromne fundusze, mnóstwo zawodniczek z WNBA i wiele innych atutów. Jednak my dostałyśmy się do Final Four ze świetnym bilansem, wykonałyśmy ogromną pracę podczas wcześniejszych meczów i nikt nie powinien nas lekceważyć. To zespół z Walencji jest faworytem. My wyjdziemy na parkiet, by zagrać jak najlepiej.
 
Macie też coś do udowodnienia kibicom, po nieudanym sezonie w lidze polskiej. Możecie się zrehabilitować na przykład przez awans do finału czy zwycięstwo w całych rozgrywkach.
 
- Chcemy dać z siebie wszystko – dla nas, a także dla klubu i dla kibiców, którzy nas wspierają. W polskiej lidze nie wszystko nam się udało, ale Euroliga to doskonała droga, by szczęśliwie zakończyć sezon.
 
Jedyną szansą na grę w kolejnej edycji Euroligi byłoby właśnie zwycięstwo w rozgrywkach…
 
- To prawda, ale na razie koncentrujemy się na zakończeniu obecnego sezonu. Jestem pewna, że klub taki jak Wisła zasługuje na to, by grać w Eurolidze.
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
(redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl)