Jakub Głuszek: Trzecia minuta pierwszej kwarty, pierwsze zmiany…

Dodano: 31.03.2010, 17:56


 
 
Jak ostatnio słyszałem - w konkursach muzycznych, w przypadku słabego poziomu, jury żadnemu zespołowi nie przyznaje pierwszego miejsca. Tak powinno być i w sporcie. Podczas corocznych mistrzostw Polski - na przykładzie polskiej piłki nożnej, której wyniki nie są najlepsze, widzimy, że taki system motywacji mógłby się sprawdzić wśród czołowych drużyn.
 
Powinno się tego procederu spróbować. Od razu może nie, ale potem może spowodowałoby to korzystne konsekwencje. Dla niektórych to żart, ale może gdybyśmy nie dostali premii za mistrzostwo, udałoby się tym samym zmotywować naszych zawodników? Kiedyś, za najlepszych czasów Franciszka Smudy w Widzewie, premie były przyznawane tylko za wygrane, wtedy tamtejszy Widzew grał w Lidze Mistrzów i wygrał z rzędu ponad 30 meczów. Nie mówię, żeby tak też było w koszykówce, ale to wszystko co się dzieje, także powinno mieć sens.
 
Piłkarze zarabiają niebotyczne pieniądze, mówi się powoli o limitach. W Polsce bywa podobnie, jeśli ktoś jest dobry to niech to pokaże na boiskach. Tak samo odnosi się to do koszykówki - w NBA jest ‘salary incase’, czyli limit wynagrodzeń.
To jest pierwsza sprawa, którą należałoby zmienić, komu potrzebna w Polsce jest ekstraklasa? W koszykówce, czy w innej dyscyplinie… Niektóre rzeczy trzeba byłoby nazwać po imieniu, a niektóre sprowadzić do wspólnego mianownika, sprowadzić na ziemię. Wyrównać ligę poprzez wprowadzenie limitów; nie tylko poprzez zarobki, ale też przez inne rzeczy. Wprowadzić obowiązek prowadzenia kilku grup młodzieżowych w każdym klubie w pierwszych dwóch szczeblach rozgrywek (FGE i I liga), wprowadzić Młodą Ligę, gdzie drużyny U-20 rywalizują przed meczem seniorek. Zrobić z tego nie tylko show, ale i promować polską młodzież. Należałoby pomyśleć też o młodych trenerach, wprowadzać kliniki trenerskie i możliwość staży w najlepszych klubach polskich i zagranicznych poprzez współpracę. Dzięki temu młode pokolenie mogłoby uczyć się od najlepszych, bardziej doświadczonych, a co najważniejsze od praktyków, którzy ze sztuką prowadzenia drużyny spotykają się na co dzień, bo jak wiadomo, pewnych rzeczy nie da się nauczyć w „szkolnej ławie”.
Od współpracy powinno się zacząć, ale póki co to starsi trenerzy różnie to odbierają.
 
Wracając do młodej ligi to nie tak dawno zakończyły się Mistrzostwa Polski Kobiet do lat 20. Jak wszyscy już wiedzą Mistrzem Polski 2010 został VBW GTK Gdynia, któremu gratulujemy nie tylko zwycięstwa, ale przede wszystkim współpracy z GTK i Lotosem Gdynia. Jednak wszystko zaczyna się od trenerów, między którymi musi być swoista nić porozumienia.
Warto wspomnieć, że w finałowej ósemce znalazły się dwa kluby z najwyższej klasy rozgrywkowej z Poznania - MUKS i Gorzowa Wielkopolskiego - AZS PWSZ, jak i ściśle współpracujący z Lotosem - świeżo upieczony Mistrz i AZS PWSZ. W rozgrywkach grupowych przepadła i zajęła ostatecznie ósme miejsce krakowska Korona.
A  co z resztą?
Może nie warto pracować z młodzieżą?
Może baza szkoleniowa jest nieodpowiednia?
Jest niewątpliwie szereg pytań, jest pewna strategia Polskiego Związku Koszykówki odnośnie szkolenia młodzieży, jest strategia każdego z miast, cele i plany klubu.
 
W FGE mecze pierwszej czwórki nabierają tempa, ale nie ma już miejsca dla krakowskiego teamu, dlaczego? Takie pytanie nasuwa się wśród fanów żeńskiego basketu, tym bardziej jeśli chodzi o kibiców z południa Polski. Co z tego, że zaraz będą bić się w Eurolidze, skoro na własnym podwórku się nie udało… Decydujące spotkanie o awansie do finału z Ciudad Ros Casares Walencja jest walką o byt, bo kto powie co będzie z Wisłą jeśli nie awansuje, ba nie wygra w tym roku rozgrywek? Czy uda się poskładać wszystko, żeby w przyszłym roku powalczyć tylko w lidze polskiej, która w tym roku okazała się silniejsza od Euroligi, bądź niedoceniona i zlekceważona przez Białą Gwiazdę?
Nowy rozdział w tym roku nam się szykuje i lekkie roszady na pudle z medalami Mistrzostw Polski, oby zdrowa rywalizacja przyświecała rozwojowi polskiej koszykówki kobiet.
 
Przyszły sezon przedstawia się nadzwyczaj ciekawie, z mojego punktu widzenia będzie wiele znaków zapytania. Począwszy od czołowej trójki, przez cel krakowskiej drużyny, aż po pabianicki ‘come back’ - jak to wyjdzie, tego nikt nie wie. Można się spodziewać zbierania planów i poszukiwania najlepszego rozwiązania w odpowiedniej cenie, bo przecież wszystko sprowadza się do pieniędzy, a w październiku będą wybory samorządowe, więc nieliczni mogą zagrać pod publiczkę, żeby się postawić, kosztem czego się ustawią. Taka strategia jest wielce możliwa w kilku przypadkach.
W najbliższym czasie będę mocno śledził poczynania Pabianic w odbudowie drużyny, bo w tym momencie to jest drużyna na awans, bez ‘ławki ogranej’ nie ma szans, co pokazały ambitne dziewczyny rok temu.
 
Jeśli macie jakieś sugestie to przeprowadzimy rozmowę o tym w komentarzach lub piszcie na adres mailowy jakob.gluszek@tlen.pl.
 
Jakub Głuszek

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):