Kobieca koszykówka jest piękna - rozmowa z Natalią Małaszewską, koszykarką Energi Toruń

Dodano: 09.02.2011, 08:58


Z koszykarką toruńskich „Katarzynek”, Natalią Małaszewską, rozmawiamy o grze w barwach Energi Toruń oraz o zbliżającym się Meczu Gwiazd Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet.

 
Marcin Mochal: Jak ci się mieszka w Toruniu?
 
 Natalia Małaszewska: - Muszę przyznać, że Toruń jest najładniejszym miastem, w jakim przyszło mi grać. Ma przepiękną starówkę i swój urok. Szybko zaaklimatyzowałam się w tym mieście - nie tylko ze względu na samo miasto, ale również na drużynę, która jest naprawdę fantastyczna. Bardzo istotnym elementem jest również to, że mamy dla kogo grać. Hala na „Spożywczaku” prawie zawsze jest pełna kibiców, którzy są z nami na dobre i złe.
 
 W bieżących rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet spędzasz na parkiecie średnio 13 minut w meczu, podczas gdy w zeszłym sezonie w barwach Odry Brzeg grałaś około 27 minut w każdym spotkaniu. Ciężko było się dostosować do nowej roli?
 
 - Muszę zacząć od bardzo istotnej sprawy, a mianowicie od tego, że w Brzegu miałyśmy węższy skład. Trener Jarosław Zyskowski nie miał tak szerokiego pola manewru jak trener Elmedin Omanić, stąd grałam tam zdecydowanie więcej. Na pewno na początku dostosowanie się do nowej roli nie było łatwym zadaniem, ale koszykówka to gra zespołowa i aby wygrywać, trzeba dać z siebie wszystko - niezależnie od tego czy spędza się na parkiecie 5 czy 30 minut.
 
 W meczu z ŁKS-em Łódź urządziłyście sobie festiwal strzelecki. Czy w którakolwiek z drużyn, w których grałaś wcześniej zdobyła w meczu ponad 120 punktów?
 
 - Dokładnie nie pamiętam wyników, ale na pewno - zarówno w CCC Polkowice, jak i w Odrze Brzeg - przekroczyłyśmy granicę 100 punktów.
 
 Mecz z ŁKS-em rozstrzygnęłyście na swoją korzyść praktycznie w pierwszej kwarcie, wygrywając ją różnicą 21 punktów. Co was motywowało by dalej „cisnąć”?
 
 - Nieważne czy prowadzimy 5 czy 20 punktami, zawsze trzeba grać swoje. Jeżeli jesteśmy na fali, musimy to wykorzystywać. Myślę, że do każdego meczu podchodzimy maksymalnie skoncentrowane i zmotywowane, więc dodatkowa motywacja chyba nie jest potrzebna.
 
 Zasadnicza część rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet na finiszu, a w tabeli „ciasno”. Jak oceniasz szanse Energi na zajęcie miejsca gwarantującego przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie fazy play-off?
 
 - Kobieca koszykówka jest piękna również dlatego, że jest nieobliczalna. Tutaj każdy może wygrać z każdym. Patrząc na aktualną tabelę, wszystko się może jeszcze zdarzyć. My musimy skupiać się na każdym meczu i starać się o jak najwyższą lokatę. Będziemy mogły wtedy liczyć na przewagę własnego parkietu oraz na kibiców, którzy są naszym „szóstym zawodnikiem” na boisku. Co do szansy? Szansa jest zawsze, trzeba ją tylko wykorzystać.
 
 Przed wami mecz z Lotosem Gdynia - drużyną, która w pierwszej rundzie w samej końcówce „wykradła” Enerdze zwycięstwo dwoma punktami.
 
 - Każda porażka boli. Każda porażka czegoś uczy. Z każdej porażki należy wyciągać wnioski. W meczu z Lotosem zabrakło nam odrobiny szczęścia i mam nadzieję, że w Gdyni nam go nie zabraknie. Do meczu z Lotosem podejdziemy - jak do każdego spotkania - skoncentrowane i zmobilizowane.
 
 Czy fakt, że Energa Toruń jest aktualnym brązowym medalistą Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet skutkuje większą presją wyniku?
 
 - Myślę, że brązowy medal mistrzostw Polski do czegoś zobowiązuje, ale raczej nie nazwałabym tego presją wyniku. Sezon sezonowi nie jest równy, trenerzy rotują składem, przed wszystkimi działaczami oraz zawodniczkami stoją nowe wyzwania. Ubiegłoroczny sukces Energi na pewno napawa optymizmem i pozwala z nadzieją spojrzeć w przyszłość.

Komu będziesz kibicować w nadchodzącym meczu Gwiazd: Reprezentacji Polski czy zagranicznym Gwiazdom Ligi - z Jeleną Maksimović, Alicią Gladden i Veroniką Bortelovą na parkiecie oraz z trenerem Elmedinem Omanićem na ławce?

- Będę kibicowała zarówno koleżankom z zespołu, jak i dziewczynom z kadry. Mam nadzieję, że stworzą naprawdę dobre widowisko. Cieszy mnie fakt, że aż trzy zawodniczki z naszej drużyny - i oczywiście trener Omanić - będą reprezentować Energę w tym spotkaniu.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
 
  
 
 fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):