Serce zostało na parkiecie! - rozmowa z Erin Phillips, koszykarką Wisły Can-Pack Kraków
Dodano: 20.01.2011, 02:25
- Jestem dumna z zespołu. Chciałyśmy wygrać za wszelką cenę i zostawiłyśmy serca na parkiecie - mówiła po wyjazdowym sukcesie w rozgrywkach Euroligi Kobiet z Good Angels Koszyce koszykarka Wisły Can-Pack Kraków, Erin Phillips.
Damian Juszczyk: Jak czuje się jedna z bohaterek słowackiej „bitwy” na sekundy po odniesieniu sukcesu?
Erin Phillips: - Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z zespołu! Grałyśmy z dużą pewnością i co najważniejsze, walczyłyśmy do samego końca.
Emocje były niesamowite! Jak to dramatyczne spotkanie wyglądało z waszej perspektywy?
- Kosztowało nas mnóstwo wysiłku. Chciałyśmy wygrać za wszelką cenę. Koszyce to świetna drużyna. Zostawiłyśmy serca na parkiecie - grając od pierwszej do ostatniej minuty - a końcówka to potwierdziła.
W ostatnich fragmentach trafiałaś z każdej pozycji. Jak to się robi..?
- Cały zespół robił, co mógł - także przez pierwsze trzy kwarty. Ja jestem po prostu niesamowicie szczęśliwa, że mogłam dołożyć od siebie kilka ważnych rzutów.
Jak istotne dla Wisły w kontekście kolejnej fazy Euroligi Kobiet jest to zwycięstwo?
- To ogromnie ważne! Jeśli marzy się o grze w Final Four, trzeba wygrywać poza Krakowem. Jestem bardzo zmęczona, ale też niezwykle cieszę się z tego wyniku.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
fot. ADAM LACHOWICZ (arizona77@o2.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz