Rzucać celnie, bronić szczelnie - rozmowa z Małgorzatą Chomicką, koszykarką Widzewa Łódź

Dodano: 11.01.2011, 23:39


Z zawodniczką łódzkiego Widzewa, Małgorzatą Chomicką, rozmawiamy między innymi o meczu z INEĄ AZS Poznań, o walce o czołową „ósemkę” oraz o sztuce wykonywania rzutów wolnych.
 
Marcin Mochal: Jak oceniasz dotychczasowe wyniki Widzewa Łódź w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
 
Małgorzata Chomicka: - Jesteśmy beniaminkiem, więc nikt nie spodziewał się, że będziemy liczącym się przeciwnikiem - tym bardziej, że zespół składa się tylko z polskich zawodniczek. Jak do tej pory zanotowałyśmy siedem zwycięstw w szesnastu rozegranych spotkaniach. To jest dobry wynik, ale na tym zakończyć nie chcemy. Były wzloty (wygrana z mistrzem Polski) i upadki (przegrana z Lesznem), ale to już za nami. Teraz są kolejne ważne mecze, do których ambitnie trzeba się przygotować, bo zawsze jest coś, nad czym trzeba pracować.
 
Sama końcówka starego roku pod względem sportowym była dla drużyny nie najlepsza. W nowym roku od razu efektowne zwycięstwo. Przerwa pomogła?
 
- Stary rok nie zakończył się dla nas najlepiej - cztery porażki, a w tym mecz derbowy, który dla wielu był tak bardzo ważny. Na szczęście jest nowy rok i z nowymi siłami przystępujemy do kolejnych pojedynków. Jak to się mówi: "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą", a my nie odpuścimy nawet na chwilę. Będziemy walczyć, bo chcemy zwyciężać. Dla nas przerwa była tylko od meczów, bo okres między świętami a Sylwestrem przepracowałyśmy bardzo solidnie. Pracowałyśmy nad siłą, szybkością, wytrzymałością, a także nad elementami obrony i ataku.
 
Zwycięstwo Widzewa w Poznaniu trudno rozpatrywać w kategoriach niespodzianki, gdyż „na papierze” obie drużyny miały realne szanse na wygraną. Jej rozmiar jednak zaskakuje.
 
- Ten mecz zaliczany był do tych, które musimy wygrać. Wydaje mi się, że byłyśmy lepsze w każdym elemencie. Jedynym zaskoczeniem - oczywiście pozytywnym - był wynik końcowy, bo aż 36 punktów różnicy. Sądzę, że to był efekt naszego dobrego przygotowania, oraz zrealizowania założeń przedmeczowych. Od pierwszych minut panowała pełna koncentracja i determinacja, to my dyktowałyśmy warunki gry i narzucałyśmy swoje tempo. Pokazałyśmy wielkość naszego zespołu i to, że razem możemy wiele osiągnąć. Widoczna była nasza skuteczność w ataku, w obronie i wielkie zaangażowanie w każdej sekundzie meczu. Nie odpuściłyśmy do ostatniego gwiazdka.
 
Aktualny układ tabeli Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zapowiada ciekawą walkę o „ósemkę”. Jak widzisz szanse Widzewa?
 
- To prawda, liga jest bardzo ciekawa i zapowiada się walka o „ósemkę” do samego końca. Szansę ma każdy, tylko kto tę szansę wykorzysta? Okaże się pod koniec rundy. My damy z siebie wszystko, by się w niej znaleźć. To będzie duże osiągnięcie - zarówno dla zespołu, jak i dla każdej z nas z osobna.
 
Przed wami spotkanie z KSSSE AZS-em PWSZ Gorzów Wielkopolski, który mimo znacznych osłabień kadrowych dzielnie sobie radzi. Jak pokonać gorzowianki?
 
- Czeka nas ciężki mecz rewanżowy. Ciężki, bo już raz pokazałyśmy, że jest szansa wygrać, jednak mecz meczowi nierówny. Ostatnio gorzowianki pokazały, że nawet w osłabieniu są silnym zespołem. Recepta na wygraną zawsze jest taka sama - „rzucać celnie, bronić szczelnie”. (śmiech). Postaramy się o kolejną niespodziankę.
 
Z ośmiu meczów, które pozostały do zakończenia fazy zasadniczej rozgrywek aż sześć rozegracie u siebie. Jak wam się gra we własnej hali?
 
- Cieszymy się, że aż sześć spotkań możemy rozegrać przed własną publicznością. Po długiej nieobecności kibice będą mogli znów nas wspierać swoim głośnym dopingiem. Zawsze to podkreślam, że oni są naszym szóstym zawodnikiem. Przewaga własnej hali będzie pomocna w nadchodzących, ważnych spotkaniach. Już w najbliższą sobotę zapraszam wszystkich na mecz z Gorzowem.
 
Czego wasi kibice mogą oczekiwać po drużynie w nowym roku?
 
- Początek roku jest dla nas udany - oby ta passa trwała jak najdłużej. Kibice nadal mogą oczekiwać od nas tzw. "widzewskiego charakteru". W nowym roku życzę im wszystkim samych emocjonujących spotkań i aby zawsze mogli licznie przybyć do hali, by wspierać nas głośnym dopingiem.
 
Gdy Małgorzata Chomicka staje na linii rzutów wolnych, można automatycznie dopisywać punkty - 27 celnych rzutów na 30 oddanych budzi uznanie. W czym tkwi sekret 90% skuteczności?
 
- Wydawałoby się, że to najłatwiejszy z możliwych wykonywanych rzutów, bo przecież nic nam nie przeszkadza. Wymaga jednak opanowania i koncentracji. Cieszę się, że w tym elemencie jestem prawie bezbłędna - to jest jeden z małych celów, które chcę osiągnąć przed zakończeniem sezonu. Jak wiadomo, małe cele składają się na wielkie wygrane.
 
 Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
 
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):