Kocham rywalizację i zwycięstwa - rozmowa z Yeleną Leuchanką, nową koszykarką Wisły Can-Pack Kraków

Dodano: 10.01.2011, 18:19


- Jestem dumna i szczęśliwa, że mogę być częścią takiego klubu jak Wisła. Chcę tylko być zdrowa oraz by drużynę omijały kontuzje, a wtedy możemy dokonywać wielkich rzeczy - mówiła po swoim pierwszym treningu nowa koszykarka Wisły Can-Pack Kraków, Yelena Leuchanka.
 
Damian Juszczyk: Jakie są twoje wrażenia po pierwszym treningu z nową drużyną?
 
Yelena Leuchanka: - Jest w porządku. Wiadomo jak wygląda takie pierwsze spotkanie. Po prostu wyszłam na parkiet, by wziąć udział w treningu rzutowym. Mamy jeszcze jedne zajęcia wieczorem. Muszę dokończyć wszystkie badania lekarskie i czas brać się do pracy.
 
Jak oceniasz Wisłę Can-Pack Kraków jak klub?
 
- Byłam tu już wcześniej, więc miałam okazję widzieć halę, kibiców, miasto. Wiem, że to klub ze wspaniałą historią i wielkimi tradycjami. Jestem dumna i szczęśliwa, że mogę być jego częścią. Część osób mówi: przecież dopiero byłaś w Gorzowie... Takie jest życie, to sport i tak to wszystko działa. Czasem zmienia się pracę. Moje cele się nie zmieniają - ciągle chcę zdobyć mistrzostwo, bo po to przyjechałam do Polski i świetnie byłoby awansować do Final Four Euroligi Kobiet. Miałam już okazję w tym uczestniczyć, wiem jak to jest. Bardzo chciałabym tam wrócić, a gra w Wiśle daje taką szansę. W grupowej tabeli klub ma dobrą sytuację. Z Gorzowem niestety nam się to nie udało. To sport, pojawiły się problemy finansowe - takie rzeczy się zdarzają. Robiłam co mogłam dla tej drużyny, nie wszystko się udało, ale teraz jestem w Wiśle i od tego momentu tylko na tym się skupiam. Chcę tylko być zdrowa oraz by całą drużynę omijały kontuzje, a wtedy możemy dokonywać wielkich rzeczy.
 
Niektórzy kibice żartują, że jesteś dłużna Wiśle jedną wygraną z Gorzowem...
 
- W jakiejkolwiek gram drużynie, kocham podejmować rywalizację i zwyciężać. Nie ma nic lepszego niż pomóc zespołowi wygrać, walcząc na najwyższym poziomie. Wtedy grałam w Gorzowie i robiłam co mogłam, bo po to mnie przecież tam ściągnęli. Nie chcę wnikać w to, o czym myślą i co robią kibice, ale tamto spotkanie to już przeszłość. Wisła jest teraz moim klubem i będę robiła wszystko, by moja drużyna wygrywała.
 
A jak odbierałaś doping krakowskich kibiców? Miałaś już okazję doświadczyć tej atmosfery.
 
- To wspaniałe, że mogę tu grać. Bardzo trudno mi w to uwierzyć, bo wszystko działo się tak szybko. Prawdę mówiąc, na razie nawet nie mam czasu zastanawiać się nad dopingiem kibiców. Muszę szybko poznać drużynę, trenerów, klub, „nauczyć się” nowego miejsca i spróbować się tu wkomponować.
 
Które zawodniczki są tu twoimi pierwszymi „najbliższymi przyjaciółkami”?
 
- Znam te dwie tam. (śmiech) / wskazując na Ewelinę Kobryn i Paulinę Pawlak - przyp. D.J. / Właściwie trochę się już znamy z dziewczynami. Gramy przecież razem w lidze od jakiegoś czasu... (uśmiech)
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
 /redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
 
fot. ADAM LACHOWICZ (arizona77@o2.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):