Nie byłam do końca grzeczna… - rozmowa z Eweliną Kobryn, koszykarką Wisły Can-Pack Kraków
Dodano: 07.12.2010, 08:57
- Może w dniu Świętego Mikołaja żyłyśmy prezentami i dlatego nam troszeczkę nie wychodziło. Ja wiele nie dostałam, nie byłam do końca grzeczna… Najważniejsze, że później na parkiecie wzięłyśmy się do pracy, poprawiłyśmy skuteczność i grę w defensywie - dzieliła się wrażeniami po sukcesie w starciu w Widzewem Łódź koszykarka Wisły Can-Pack Kraków, Ewelina Kobryn.
Ewelina Kobryn: - W pierwszej połowie nie przystąpiłyśmy do tego meczu tak jak powinnyśmy, zaczął się on troszeczkę nerwowo. Może było to spowodowane tym, że jest dziś dzień Świętego Mikołaja - byłyśmy rozluźnione, żyłyśmy prezentami i dlatego nam troszeczkę nie wychodziło. Jednak później wzięłyśmy się do pracy, poprawiłyśmy skuteczność i grę w defensywie. Gdy stanęłyśmy wyżej w obronie to przyniosło łatwe punkty, sporo przechwytów i stąd ten wynik piętnastu punktów różnicy.
Damian Juszczyk: Skoro żyłyście prezentami - możesz się pochwalić, co przyniósł ci Mikołaj?
- Za wiele nie dostałam, nie byłam do końca grzeczna, ale jeżeli patrzeć na cały zespół to niektóre dziewczyny się chwaliły, że dostały różne fajne rzeczy.
Jest następna bardzo ważna wygrana i powoli można myśleć o wyjazdowym spotkaniu z Peczem 2010.
- Tak, jedziemy po pierwsze zwycięstwo na wyjeździe. Na pewno będzie to dla nas trudny mecz. Mam nadzieję, że nie będzie takiej nerwówki jaką miałyśmy w Krakowie - wygramy pewnie, wykorzystamy atut naszego wzrostu i pokażemy, że jesteśmy lepszym zespołem.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
fot. ADAM LACHOWICZ (arizona77@o2.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz