Wszystko zaczyna się "od głowy" - rozmowa z Magdaleną Gawrońską, koszykarką Odry Brzeg
Dodano: 29.11.2010, 00:50
Odra Brzeg przegrała dziewięć ostatnich spotkań Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet, wiele z nich wysoko. Z Magdaleną Gawrońską - rozgrywającą tego zespołu - rozmawiamy o zawirowaniach kadrowych w brzeskiej drużynie oraz o trudnej sytuacji tego klubu koszykówki kobiet w ligowej tabeli.
Marcin Mochal: Jakie nastroje panują w drużynie?
Magdalena Gawrońska: - Po kolejnym wyraźnie przegranym meczu - nieciekawe!
Chyba można już powiedzieć, że sportowo Odra Brzeg przeżywa kryzys. Czy planujecie z koleżankami z drużyny wewnętrzne spotkanie, żeby omówić sytuację we własnym gronie?
- Taka rozmowa miała już miejsce. Póki co, efektów nie widać.
W kategorii asyst i zbiórek notujesz najlepsze osiągi w karierze - jest jakaś mała osobista satysfakcja z obecnego sezonu Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
- Na oceny przyjdzie pora po zakończeniu rozgrywek. Staram się grać dla drużyny, dotychczas niestety nie przekłada się to na zwycięstwa zespołu.
Jeśli chodzi o zawodniczki zagraniczne, od początku sezonu jest bardzo duża rotacja. Jak przekłada się to na mecze koszykówki z perspektywy rozgrywającej?
- Jest to dla mnie duży problem, tym bardziej, że w naszej drużynie zawodniczki zagraniczne stanowią dużą część kadry! Po to przed sezonem rozgrywa się tyle spotkań sparingowych, żeby się poznać i jak najlepiej ze sobą zgrać. W naszym zespole te zmiany nastąpiły w trakcie sezonu i to przed meczami z zespołami z czołówki. Wyniki wszyscy pamiętają. Bardzo wyraźnie przegrane spotkania z Gorzowem, Toruniem i Polkowicami zostawiły swoje piętno w psychice.
Przed sezonem bardzo pozytywnie wypowiadałaś się o Jarosławie Zyskowskim. Czy nieudana pierwsza runda Odry wpływa w jakiś sposób na Twoją ocenę tego szkoleniowca?
- Jeżeli chodzi o trenera Zyskowskiego to moja ocena nie ulega zmianie. Tym, że tak wygląda nasza sytuacja, nie można obarczyć jednej osoby. Zarząd klubu podjął decyzję o zwolnieniu trenera, nam nie pozostaje nic innego jak ją przyjąć do wiadomości.
Na stanowisku trenera zastąpił go Wadim Czeczuro. Jakie nadzieje wiążesz z nowym szkoleniowcem?
- Przede wszystkim taką, że nasza gra będzie wyglądała lepiej i zaczniemy wygrywać. Nowy trener jest z nami od kilku dni i nie ma takich cudów, żeby po trzech treningach gra całego zespołu odmieniła się jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Do tego potrzeba czasu, a tego czasu nam bardzo brakuje.
MUKS Widzew Łódź "uciekł" wam w pierwszej kwarcie i odniósł niezagrożone, wysokie zwycięstwo. Cztery poprzednie mecze z rzędu Odra również przegrała ponad 20 punktami. Czy część problemu nie tkwi "w głowach"? W dalszym ciągu jest wiara, że jesteście w stanie wygrywać?
- Wszystko zaczyna się "od głowy" i "na głowie" się kończy. Takie jest moje zdanie. W zawodowym sporcie w trudnych momentach powinien pomagać psycholog. Najlepsi sportowcy w Polsce korzystają z usług fachowców. My nie mamy takiej możliwości i każda musi radzić sobie sama. Czy mamy jeszcze wiarę? Myślę, że tak. Chociaż z każdą porażką jest jej coraz mniej.
Zbliżający się mecz z ŁKS-em Łódź będzie niezwykle istotny dla obydwu drużyn. Czego można oczekiwać po tym spotkaniu?
- Na pewno walki do ostatnich sekund! Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, zdajemy sobie z tego sprawę. Nie pozostaje nam nic innego jak ciężko pracować na treningach i walczyć o każde zwycięstwo!
Do tej pory grałyście głównie u siebie, natomiast z najbliższych dziewięciu spotkań aż osiem będzie wyjazdowych. Trudno to nazwać korzystną sytuacją...
- Dokładnie tak, ale to nie my układamy terminarz. Musimy się dostosować do sytuacji i tyle. Może na wyjazdach będzie nam się grało lepiej?
Najważniejsza kwestia dla kibiców koszykówki w Brzegu: czy w przyszłym sezonie będzie w mieście ekstraklasa koszykarek?
- Wierzę, że będzie.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.waw.pl)
<< Wracaj





Fan - 29.11.2010, 21:24
Magda, my też mamy nadzieję!!!
Dodaj komentarz