To był szczęśliwy dzień w rozgrywkach Euroligi Kobiet dla polskich drużyn koszykówki. KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski pokonał u siebie Nadieżdę Orenburg, zaś Wisła Can-Pack Kraków - również na własnym parkiecie - okazała się lepsza od zespołu Good Angels Koszyce.
Skuteczny finisz Gorzowa
Zarówno dla ekipy KSSSE AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski, jak i dla Nadieżdy Orenburg było to istotne spotkanie. Obydwa kluby kobiet legitymowały się bilansem 1:3 i - nie chcąc utknąć na dole tabeli - musiały ten mecz wygrać. Większa presja ciążyła jednak na gorzowiankach - ewentualna porażka we własnej hali z „sąsiadem z tabeli” mocno skomplikowałaby ich sytuację. Gospodynie wykonały jednak plan i to one po meczu wychodziły z hali w dobrych humorach, choć przez długi czas nie zanosiło się na tak pomyślny dla nich finał.
Po trzech kwartach Rosjanki prowadziły różnicą dziesięciu punktów i w świetle pewnie wygranej przez nie trzeciej odsłony gorzowscy kibice mieli powody do niepokoju. Wówczas gorzowianki rozpoczęły pogoń, która - jak się wkrótce miało okazać - przyniosła im upragnione zwycięstwo. W czwartej kwarcie ich obrona była wyjątkowo szczelna - „zamknięcie” rywala w ośmiu punktach to nie lada wyczyn. W barwach Nadieżdy wystąpiła Ludmiła Sapova, która w ubiegłym sezonie występowała w drużynie z Gorzowa Wielkopolskieg.
KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski - Nadieżda Orenburg 76:73 (14: 20, 22:19, 19:26, 21:8)
KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski: Leuczanka 20 (1x3, 6 zb.), Greene 14, Richards 13 (5 as.), Żurowska 11 (1x3), Leedham 10 (2x3) - Kaczmarczyk 8 (1x3), Dźwigalska 0 , Piekarska 0, Skobel 0.
Nadieżda Orenburg: Charles 18 (13 zb.), Owczarenko 18 (2x3), Verameyenka 13 (1x3, 9 zb.), Sapowa 10 (1x3, 7 zb.), Bersenewa 4 - Burik 6 (2x3), Baranowa 4, Christon 0, Zakałużnaja 0.
„Anioły” w wiślackim piekle
W zeszłorocznych rozgrywkach Euroligi Kobiet, pod Wawelem wiślaczki odnosiły same sukcesy. Niesione gromkim dopingiem kompletu - lub często wręcz nadkompletu - publiczności koszykarki „Białej Gwiazdy” wznosiły się na wyżyny swoich umiejętności, pokonując kolejne rywalki. W tej edycji w tym względzie nic się nie zmieniło. Po drużynach Peczu 2010 oraz TTT Ryga przyszedł czas na Good Angels Koszyce - klub kobiet będący jednym z faworytów do wygrania grupy. „Anioły” na Reymonta przybyły, halę zobaczyły i ... przegrały.
Kibice obejrzeli ciekawe zawody, choć błędów było sporo. Skuteczne i nierzadko efektowne akcje koszykarki obydwu ekip przeplatały prostymi błędami. Krakowskich kibiców mogły poirytować zwłaszcza dwa - zdecydowanie zbyt wysokie podanie Pauliny Pawlak, które wręcz musiało poskutkować stratą oraz całkowicie zepsute wprowadzenie piłki do gry przez Andję Jelavić, która podała do... rywalki. Ponadto, z dwudziestu rzutów wolnych krakowskie koszykarki spudłowały aż dziesięć. Zwycięstwo nad mocnym przeciwnikiem cieszy, lecz ten mecz pokazał, że przed aspirującą do najwyższych celów w rozgrywkach Euroligi Kobiet oraz Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet Wisłą Can-Pack Kraków jeszcze sporo pracy. Kolejny raz świetne zawody rozegrała Erin Phillips, która wyrosła na prawdziwą liderkę „Białej Gwiazdy”.
Wisła Can-Pack Kraków - Good Angels Koszyce 66:61 (21:24, 13:12, 13:11, 19:14)
Wisła Can-Pack Kraków: Phillips 18 (3x3), Burse 14 (9 zb.), Leciejewska 6 (5 zb.), Jelavić 5 (4 as.), Krężel 2 - Kobryn 12 (7 zb.), Gburczyk-Sikora 6 (2x3), Pawlak 3 (1x3).
Good Angels Koszyce: Kupcikova 14, Jalcova 13 (3x3), Houston 11 (1x3, 8 zb.), Dupree 10 (7 zb.), Hrickova 4 - Lawless 4, Jurcenkova 3, Cikosova 2, Kissova 0, Musovic 0.
Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
Dodaj komentarz