Nie tylko żużel - rozmowa z Justyną Żurowską, koszykarką KSSSE AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski
Dodano: 15.11.2010, 11:24
Z "ikoną" gorzowskiej koszykówki kobiet rozmawiamy o ostatnich sukces zespołu KSSSE AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski oraz problemach finansowych tego klubu kobiet.
Marcin Mochal: Lubi Pani grać dogrywki?
Justyna Żurowska: - Dogrywki są trudne, ale w tym momencie to była dla nas jedyna szansa na zwycięstwo. Przegrywałyśmy trzema punktami i te trzy "oczka" były potrzebne, żeby wygrać w dogrywce.
Kiedy po rzucie Jeleny Leuczanki piłka zmierzała w stronę kosza, była Pani pewna, że wpadnie?
- Nie, absolutnie nie. Po prostu stałam i czekałam na to, co się wydarzy. Wydarzyło się to, co mogło być najlepsze w tym momencie.
Co Pani może powiedzieć o wygranym meczu z Frisco Sika Brno w ramach rozgrywek Euroligi Kobiet?
- Najgorsze było to, że dwa pierwsze mecze również mogłyśmy wygrać. Naprawdę niewiele nam zabrakło do wygranych i mogło być już 3:0 dla nas. Czekałyśmy na to zwycięstwo, osiągnęłyśmy je i mam nadzieję, że będzie to początek naszej dobrej passy.
Łyżka dziegciu w beczce miodu - prasa podała, że klub KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski wciąż nie otrzymał obiecanych pieniędzy na rozgrywki Euroligi Kobiet.
- Niestety - wiemy, że to jest prawda. Na chwilę obecną wszystko w klubie jest w porządku i otrzymujemy wypłaty, natomiast dowiedziałyśmy się, że nasza przyszłość jest zagrożona. Miejmy nadzieję, że zwycięstwo w Eurolidze oraz pokonanie Wisły Can-Pack Kraków dadzą świadectwo tego, że warto, by koszykówka żeńska na tak wysokim poziomie istniała w Gorzowie - a nie tylko inne dyscypliny. Szczególnie jedna konkretna - i tutaj wszyscy wiemy, że chodzi o żużel.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
<< Wracaj





Dodaj komentarz