Spodziewam się mistrzostwa Polski - rozmowa z Anną Wielebnowską, byłą koszykarką Wisły Can Pack Kraków
Dodano: 16.11.2010, 20:08
Oczekująca dziecka Anna Wielebnowska przez wiele sezonów występowała w barwach „Białej Gwiazdy” oraz grała w reprezentacji Polski w koszykówce kobiet. Z tą doskonale znaną z parkietów Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zawodniczką rozmawialiśmy tuż po zakończeniu meczu Wisła Can-Pack Kraków - KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski.
Jak podobał się mecz?
- Był bardzo emocjonujący, chociaż „dla oka” wyglądał średnio. Sędziowie chyba za bardzo "dali się odczuć". Myślę, że nie jest tak źle. Skończyło się przegraną jednym punktem - Wisła była bardzo blisko zwycięstwa. Szkoda, że dziewczyny przegrały. Sądzę, że dzisiaj spotkały się dwa najbardziej wyrównane zespoły w lidze i czekają nas jeszcze ciekawe mecze.
Czy akcja gorzowianek, którą doprowadziły do dogrywki była do wybronienia?
- Uważam, że tak. Pewnie wiślaczki wiedziały że Leuczanka rzuca za trzy punkty - bo ta zawodniczka rzuca „trójki” nie od dziś - ale tak się czasami zdarza. Trudno, trzeba przyjąć porażkę i walczyć dalej.
Czy takie mecze koszykówki zostają w głowach, kiedy gra się później w fazie play-off przeciwko tej samej drużynie?
- Na pewno dużo uczą. W przyszłości taki mecz trener wykorzysta i koszykarki oraz trenerzy będą już wiedzieć, co robić w danej sytuacji.
Następny mecz Wisła Can-Pack Kraków rozegra w Eurolidze z TTT Ryga. Będzie wygrana?
- Z pewnością. Ryga jest jedną ze słabszych drużyn, zamyka „wiślacką” tabelę, więc myślę, że mecz będzie „do przodu”. Wisła w tym sezonie ma bardzo wyrównany, dobry skład i stać ją na bardzo wiele - zarówno w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet, jak i w Eurolidze Kobiet. Spodziewam się mistrzostwa Polski.
Sprinter Dwain Chambers stwierdził kiedyś, że lekkoatleci muszą mieć krótką pamięć po nieudanych występach. Koszykarki też mają krótką pamięć?
- Tak, o tym meczu trzeba teraz zapomnieć, grać dalej i przygotowywać się do Euroligi oraz następnych spotkań ligowych. Później jednak z takich meczów można wyciągać wnioski.
No koniec jeszcze osobiste pytanie. Czy po urodzeniu dziecka będzie powrót do koszykówki?
- To się jeszcze okaże. Na razie za bardzo nie brakuje mi koszykówki, ale zobaczymy za dwa miesiące - jak się będę czuła, jak zareaguje mój organizm. Nie jest wykluczone, że jeszcze wrócę do uprawiania sportu.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. MARCIN KUMOREK (http://qmmr.pl/)
<< Wracaj





Dodaj komentarz