Niech moja kontuzja będzie ostatnią - rozmowa z Anną Kuncewicz, koszykarką Super-Pol Tęczy Leszno
Dodano: 20.10.2010, 15:10
W swoim drugim meczu obecnego sezonu Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet Anna Kuncewicz doznała poważnej kontuzji kolana. Z portalem Koszykówka Kobiet rozmawia o tym urazie oraz o potencjale osłabionej urazami kilku zawodniczek drużyny Super-Pol Tęczy Leszno.
Marcin Mochal: Na czym dokładnie polega Pani problem z kolanem?
Anna Kuncewicz: - W trakcie meczu z ŁKS-em w Łodzi niestety tak niefortunnie wykonałam zatrzymanie pod koszem przeciwniczek, że nastąpiło zerwanie więzadeł krzyżowych w prawym kolanie. Dzięki dużemu zaangażowaniu działaczy klubu rekonstrukcja wykonana została bardzo szybko i teraz już każdy dzień rehabilitacji przybliża mnie do powrotu na parkiet.
Jak przebiega rehabilitacja?
- Jestem zdeterminowana do ciężkiej pracy, aby odzyskać pełnię sprawności. Mam zapewnioną stałą pomoc fachowców, rozpisane ćwiczenia i ogromne wsparcie koleżanek nie tylko z Leszna, ale i tych z którymi trenowałam i grałam w poprzednich latach.
Czy znana jest przybliżona data Pani powrotu na boisko?
- W przypadku takich urazów trzeba czasu, aby wrócić do pełnej sprawności. Taka kontuzja niestety przydarzyła się już wielu zawodniczkom i wiemy, że rehabilitacja musi trwać około pół roku, a to niestety eliminuje mnie z gry na cały sezon. Jestem jednak osobą upartą w dążeniu do celu i zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby w przyszłym sezonie znowu być w grze.
Po wyjazdowej porażce z Lotosem Gdynia przyszła kolejna przegrana - tym razem u siebie z INEĄ AZS Poznań. Co trzeba zrobić, żeby jak najszybciej podnieść się po tych meczach?
- Jednej z przyczyn porażek można na pewno upatrywać w osłabieniu składu z powodów kontuzji. Urazy nie omijały Tęczy. Dotyczy to nie tylko wcześniej poważnie kontuzjowanej Oli Drzewińskiej, ale również jeszcze nie w pełni sprawnej Asi Czarneckiej oraz wykluczonej z gry Agnieszki Kułagi. Oczywiście, niezależnie od tego, trzeba pogratulować zwycięstw Lotosowi oraz INEI, bo w tych dniach były lepsze. Porażki - choć bolesne - jednak nas nie załamały. Mamy przekonanie o możliwości wygrywania z najlepszymi, jesteśmy zgraną drużyną, w której panuje wspaniała atmosfera. Stać nas na mobilizację i wygrywanie, pomimo osłabienia składu, co dziewczyny doskonale pokazały w meczu z Energą.
W następnej kolejce jedziecie do Gorzowa. Jakie są Pani prognozy na ten mecz?
- Gorzów to wyśmienita drużyna. Będzie na pewno ciężko, ale tak jak powiedziałam - my nie poddajemy się nigdy. Będziemy walczyć - choć o sukces, na który liczymy, będzie bardzo trudno.
W zeszłym roku było siódme miejsce. Na co stać leszczyńskie koszykarki w tym sezonie?
- Przed plagą kontuzji cel, czyli jak najlepsze zaprezentowanie się w fazie play-off, był bardzo realny. Obecnie uważam, że miejsce w pierwszej ósemce nadal znajduje się w naszym zasięgu, a co dalej - czas pokaże. Ja po cichu liczę na wiele niespodzianek w wykonaniu moich koleżanek, powiem więcej - mocno w to wierzę.
Tegoroczny sezon Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet obfituje w niespodzianki. Co Panią najbardziej zaskoczyło?
- Największa niespodzianką, moim zdaniem, jest wspaniała postawa na parkietach PLKK zespołu Widzewa Łódź. Wygrany mecz łodzianek z Lotosem świadczy o dość wyrównanym poziomie rozgrywek. Gratuluję dziewczynom, choć kciuki trzymam za wszystkie zespoły, a za moją Tęczę oczywiście najmocniej. Oby wszystkie zawodniczki omijały wszelkie kontuzje. Niech moja będzie ostatnią, niech mecze będą rozgrywane zawsze w pełnych składach i niech o wyniku decyduje dyspozycja dnia, a nie możliwość korzystania z tej czy innej koszykarki.
Rozmawiał: Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. www.tecza.leszno.pl
<< Wracaj





Dodaj komentarz