Wspaniała brzeska publiczność - rozmowa z Natalią Tajerle, koszykarką Odry Brzeg
Dodano: 12.10.2010, 22:05
Dla reprezentującej brzeską drużynę koszykówki Natalii Tajerle obecny sezon jest pierwszym na parkietach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. W rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet zawodniczka opowiada m.in. o swych inspiracjach, marzeniach i kibicach Odry Brzeg.
Marcin Mochal: Co skłoniło Cię do wyboru właśnie koszykówki jako sposobu na życie?
Natalia Tajerle: - Wybrałam koszykówkę, ponieważ moja mama w latach młodości uprawiała właśnie ten sport. Po pierwszych treningach zaczęło mnie to ciekawić i stało się moim hobby. Po paru latach treningów nie widziałam już świata poza koszykówką.
Przed Tobą cała kariera. Co chciałabyś osiągnąć w tym sporcie?
- Moim największym marzeniem jest gra w reprezentacji Polski i wraz z nią walka w Mistrzostwach Europy lub w Mistrzostwach Świata oraz gra w WNBA. (uśmiech)
Jesteś nową twarzą Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Jaką koszykarką jest Natalia Tajerle?
- Hmm, trudne pytanie. Ciężko jest mi ocenić własne umiejętności. Myślę, że to pytanie należy kierować do trenera i kibiców. Jestem koszykarką, która na treningach daje z siebie sto procent i lubi to robić, bo sprawia jej to przyjemność. (uśmiech)
Jakie są Twoje wrażenia z pierwszych występów w barwach Odry Brzeg?
- Byłam bardzo mile zaskoczona tym, że mogłam zagrać i w jakimś stopniu wesprzeć moją drużynę. Dużym zaskoczeniem dla mnie była również reakcja wspaniałej brzeskiej publiczności, która z całych sił kibicowała swojej drużynie i po każdym celnym rzucie lub innej udanej akcji wstawała z krzesełek, głośno klaszcząc. Takie momenty na parkiecie są bezcenne.
W zeszłym sezonie Odra Brzeg ograła u siebie jednego z faworytów - Wisłę Can-Pack Kraków. W ostatnim meczu długo grałyście z wiślaczkami jak równy z równym. Dlaczego w ostatniej fazie spotkania Wisła Can-Pack Wam uciekła?
- Byłyśmy przygotowane na walkę z zawodniczkami Wisły, ponieważ dobrze wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo. Moim zdaniem o tym, że w ostatniej fazie spotkania wiślaczki nam uciekły zadecydował fakt, iż nasza obrona nie była już tak skuteczna jak na początku spotkania, a w ataku nie wykorzystywałyśmy sytuacji do zdobywania punktów.
W nadchodzącej kolejce czeka na Was ŁKS Łódź, który jeszcze w tym sezonie nie wygrał. Nie boisz się, że przystąpicie do tego meczu zbyt rozluźnione?
- Nie obawiam się tego, że pojedziemy zbyt rozluźnione, ponieważ przed każdym meczem jesteśmy bardzo skoncentrowane. Poza tym, nigdy nie wolno lekceważyć przeciwnika.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. MARCIN KUMOREK (http://qmmr.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz