Pracujemy głównie nad obroną - rozmowa z Sabiną Parus, koszykarką Artego Bydgoszcz
Dodano: 04.10.2010, 14:11
Po dwóch meczach Artego Bydgoszcz w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet ma na koncie jedną porażkę i jedno zwycięstwo. O dotychczasowym przebiegu rywalizacji portal Koszykówka Kobiet rozmawia z koszykarką klubu kobiet z Bydgoszczy, Sabiną Parus.
Marcin Mochal: W Artego Bydgoszcz miała miejsce kadrowa rewolucja. Jesteś jedną z zaledwie trzech koszykarek, które pozostały w składzie drużyny koszykówki z poprzedniego sezonu. Jak można porównać obecną kadrę z tą sprzed roku?
Sabina Parus: - Muszę przyznać, że pozostawienie mnie w drużynie Artego Bydgoszcz było dla mnie dużym wyróżnieniem, bo rzeczywiście byłam jedną z trzech zawodniczek, które otrzymały kolejną szansę pokazania się na parkietach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Rok temu, po awansie, Zarząd podjął decyzję o pozostawieniu zawodniczek, które wywalczyły awans do ekstraklasy. Na początku sezonu wyniki wskazywały, że skład nie gwarantował utrzymania, czyli celu postawionego przez Zarząd, wiec nastąpiły korekty, które okazały się skuteczne. Obecnego składu nie ma co porównywać z poprzednim, bo przyszło wiele doświadczonych zawodniczek i cel jest diametralnie inny, czyli walka o play-off.
Którym elementom gry poświęciłaś najwięcej uwagi przygotowując się do nowego sezonu?
- Sumiennie przepracowałam okres przygotowawczy, ale nie skupiałam się szczególnie nad jednym elementem. Starałam się poprawić każdy walor mojej gry, ponieważ jestem jeszcze młodą zawodniczką i cały czas chcę podnosić swoje umiejętności koszykarskie.
Jak Ci się grało w pierwszych meczach sezonu 2010/2011 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
- Dwa pierwsze mecze w wykonaniu zespołu odbieram pozytywnie. Powalczyłyśmy z silną Wisłą Can-Pack i wygrałyśmy z ŁKS-em. Jeżeli chodzi o moją grę - nie wyglądało to źle, lecz zawsze może być lepiej. Nigdy jednak nie przedkładam swojej indywidualnej gry nad dobro zespołu. Najważniejsze jest to, żeby w tym sezonie Artego grało w fazie play-off.
Terminarz od razu rzucił Was na głęboką wodę - wyjazd do Krakowa. Nie wygrałyście, ale napsułyście sporo krwi faworytowi, który dopiero w końcówce czwartej kwarty przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. W jakich nastrojach minęła podróż powrotna do Bydgoszczy?
- Mimo wielogodzinnej i tak męczącej podróży, wracałyśmy w dobrych humorach, choć z lekkim niedosytem, ponieważ zwycięstwo było w zasięgu ręki. Szkoda tego meczu, ale uważam, że zespół zagrał bardzo dobre zawody i na pewno to zaprocentuje w kolejnych spotkaniach.
Czy nie było trochę tak, że możliwość sprawienia dużej niespodzianki Was onieśmieliła?
- Wychodząc na mecz z Wisłą wiedziałyśmy, że będzie ciężko, ale łatwo skóry nie oddałyśmy i nawiązałyśmy równorzędną walkę. Żadna z nas nie myślała wtedy o tym, czy jeśli wygramy będzie to niespodzianka. Po prostu grałyśmy swoje. Niestety w końcówce zabrakło zimnej krwi, nie potrafiłyśmy wykorzystać łatwych pozycji rzutowych, które w odpowiedzi wykorzystała Wisła.
Kolejny mecz - z ŁKS-em Łódź - zdecydowanie wygrałyście.
- Do meczu z ŁKS-em przygotowywałyśmy się cały tydzień. Trener Ziemiński ustalił taktykę na poszczególne zawodniczki oraz nakreślił jak mamy zachowywać się w obronie. To przyniosło efekt i wygrałyśmy. Zwycięstwo cieszy, ale już trzeba myśleć o następnym meczu, bo w środę przed nami derby z Toruniem.
Z czego zespół Artego Bydgoszcz jest w pełni zadowolony, a nad czym jeszcze pracuje na treningach?
- Na pewno cieszy bardzo dobra atmosfera w drużynie, nie brakuje również ambicji i woli walki. Obecnie na treningach pracujemy nad taktyką, ponieważ niedawno przyjechała do nas nowa rozgrywająca, która musi zapoznać się z zagrywkami. Ogólnie na treningach pracujemy nad wszystkim, głównie nad obroną.
Lotos Gdynia rozbił w pył solidny zespół Lidera Pruszków i to na wyjeździe. Podejmujecie gdyńską drużynę koszykówki już 10 października. Kolokwialnie mówiąc, czy gdynianki nie napędziły Wam stracha?
- Wynik tego meczu trochę mnie zszokował, ponieważ oba zespoły mają bardzo dobry skład i mogłoby się wydawać, że będzie to wyrównana walka. Uważam, że mecz meczowi nierówny, więc wszystko może się zdarzyć. Na pewno podejmiemy walkę z Lotosem, ponieważ dla nas żaden mecz nie jest stracony. Tymczasem najważniejsze są dla nas derby z Toruniem.
Rozmawiał Marcin Mochal
/ KoszykowkaKobiet.pl /
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (http://www.sphoto.pl/)
<< Wracaj





Dodaj komentarz