Cieszę się, że mogę być częścią tego wszystkiego - Zala Friškovec

Dodano: 21.02.2023, 18:45


Ma 23 lata i zdaniem wielu przed sobą dużą karierę, tak samo uważa główny szkoleniowiec kadry Słowenii - doświadczony Georgios Dikaioulakos. Zala Friškovec do BC Polkowice przeniosła się z KSC Szekszard i jak sama przyznaje, czuje się w polskim zespole bardzo dobrze.



To Twój pierwszy sezon w Polsce, jak go oceniasz?

- Tak naprawdę, moje wejście do ligi polskiej było dla mnie bardzo ekscytujące. Już wcześniej wiedziałam, że w lidze jest kilka naprawdę mocnych drużyn, które rywalizują m.in. w EuroCup i mają wiele świetnych polskich i zagranicznych zawodniczek. Bardzo podoba mi się rywalizacja między klubami, która powoduje jeszcze większą wyjątkowość tej ligi. Czuję się tutaj bardzo dobrze, a tym bardziej w zespole z Polkowic. Jest tutaj dobra atmosfera, a co za tym idzie jest to dobre środowisko dla kobiecej koszykówki. Mimo, że przegraliśmy trzy mecze w lidze, myślę, że radzimy sobie naprawdę dobrze. Rozumiemy się na parkiecie i poza nim, a to jest bardzo ważne. Cieszę się, że mogę być częścią tego wszystkiego.

Macie za sobą błyskawiczny start w Eurolidze, którym zaskoczyłyście wszystkich. To były naprawdę bardzo dobre mecze?

- Przed sezonem nie mieliśmy specjalnych oczekiwań co do Euroligi, mając na uwadze fakt, że jesteśmy słabszym zespołem od większości. To jednak dodawało nam jeszcze większej motywacji! Był to też jeden z powodów, przez który tak dobrze rozpoczęłyśmy sezon pucharowy – nie mieliśmy żadnej presji. Chcieliśmy po prostu zdobywać doświadczenie, cieszyć się każdym meczem ale też być może sprawić kilka niespodzianek. To się nam udało, już na samym początku. We wszystkich meczach pokazałyśmy, że potrafimy grać z każdym, zwłaszcza na własnym parkiecie. Pokazałyśmy przy tym, że należymy do tego najwyższego poziomu. Myślę, ze po tych meczach inne zespoły zaczęły na nas patrzyć zupełnie inaczej niż przed startem sezonu. To jest bardzo duże osiągnięcie!

Przed zespołem z Polkowic, chyba najważniejszy mecz w Eurolidze. Zwycięstwo z Bourges może dać awans do play-off, jednak porażka przekreślić te marzenia?

- Środa będzie dla nas naprawdę wyjątkowa, gdyż to będzie właściwie pierwszy tak ważny mecz dla nas w tym sezonie. Wszyscy wiemy, co może dać ta wygrana. Zwycięstwo może być prezentem za naszą ciężką pracę, jaką wykonałyśmy do tego czasu. Nie będzie to jednak takie łatwe. Pierwsze spotkanie zagraliśmy zupełnie innym składem, więc teraz będzie zupełnie inaczej. Wiemy także, że Bourges jest w takiej samej sytuacji jak my. To wszystko powoduje, że mecz będzie bardzo trudny fizycznie ale także psychicznie. Mimo wszystko myślę, że jesteśmy na to dobrze przygotowani. Wszystko jest w naszych rękach i zależy od nas samych. Wierzę, że wszystkie zawodniczki i cały sztab da z siebie wszystko, aby tak się stało.

Plany trochę pokrzyżowała kontuzja Stephanie Mavungi, jednak bez niej również jesteście mocną drużyną?

- Bardzo trudno było nam sobie wyobrazić, że nie ma już w zespole Stephanie. Jednak taki jest sport, gdzie kontuzje są częścią gry i nie ma co o tym więcej myśleć. Wszyscy musieliśmy przystosować się do gry bez Steph, co na początku nie było takie łatwe. Nie było jednak innej opcji, musieliśmy zacząć funkcjonować bez niej. W każdym razie ten zespół ma duży potencjał i świetne indywidualności na wszystkich pozycjach, które są w stanie wypełnić jej miejsce w drużynie. Myślę, że jest to powód dla którego, jesteśmy jeszcze silniejsi i bardziej połączeni jako zespół.


Przejdźmy do drużyny narodowej, którą kilka dni temu w kwalifikacjach do EuroBasketu pokonała Polska. Twój zespół miał już wcześniej zagwarantowany awans, jednak w grze pojawiło się wiele znaków zapytania. Ten mecz pokazał, że jeszcze przed całą kadrą Słowenii dużo pracy?

- Myślę, że naszym największym błędem, a także jednym z powodów dla których przegrałyśmy ten mecz było to, że nie myśleliśmy o nim. Wiedziałyśmy, że mamy zagwarantowany awans na EuroBasket jako gospodarz, więc potraktowałyśmy go bardziej jako przygotowanie i zbudowanie naszego nowego systemu z nowym trenerem i sztabem. Na pewno nie zagrałyśmy naszej koszykówki, było dużo złych decyzji rzutowych i dość słaba gra w obronie. Tak więc, jest bardzo dużo rzeczy do poprawy. Jednak Polska zagrała naprawdę bardzo dobre spotkanie i pokazała wszystkim, że jest dobrym zespołem i stać ją na wiele. Latem czeka nas bardzo dużo pracy, aby przygotować się do turnieju finałowego. Chcemy na tym EuroBaskecie dokonać czegoś większego, niż bywało to na poprzednich turniejach.

Trenerem drużyny jest Georgios Dikaioulakos, znana i szanowana postać w świecie kobiecej koszykówki. Jak ci się z nim pracuje?

- Mam wielki szacunek do trenera Dikaioulakosa, który ma szeroką wiedzą koszykarską i doświadczenie. W przeszłości trenował kilka dużych drużyn kobiecych oraz męskich, więc dokładnie wie co robi i jak wydobyć z każdej zawodniczki to co najlepsze. Dołączył do naszej drużyny narodowej przed rozpoczęciem kwalifikacji w 2021 roku, więc wciąż staramy się znaleźć najlepszy sposób współpracy. Myślę, że wykonujemy świetną pracę i bardzo poprawiamy nasze umiejętności, jako zawodniczki i jako cały zespół. Szczerze to bardzo powoda mi się pomysł na system, który został wprowadzony do zespołu. Mam nadzieję, że pomoże nam to odnieść sukces na EuroBaskecie.