Wygrać w Pradze, to wielka rzecz dla nas, dla naszego klubu - Karol Kowalewski

Dodano: 16.11.2022, 13:35


BC Polkowice sprawiło kolejną dużą niespodziankę w Eurolidze, pokonując na wyjeździe ZVVZ USK Praha. Spotkanie obfitowało w wiele zwrotów akcji, a o końcowym wyniku zadecydowały ostatnie sekundy. Co na ten temat ma do powiedzenia główny szkoleniowej BC, Karol Kowalewski?




40 minut gry, wiele zwrotów akcji i co tu dużo mówić – udało się?

- Nie wiem czy się udało, liczy się wygrana. Wygrać w Pradze, to wielka rzecz dla nas, dla naszego klubu. Ostatnie zwycięstwo drużyny z Polkowic w Pradze, miało miejsce w 2013 roku. Szczerze mówiąc, to nie byłem na tym meczu i nie pamiętam tego. Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i cieszę się, że przed przerwą na kwalifikacje do EuroBasketu udało nam się sprawić kolejną niespodziankę.

Co lepiej w takim razie smakuje, wygrana z Fenerbahce Stambuł czy na wyjeździe z USK?
- Ciężko powiedzieć. Myślę, że obydwa mecze i wygrane smakują tak samo. W obu spotkaniach nikt na nas nie stawiał i to jest piękne! Chce bardzo pogratulować zawodniczkom, gdyż dały dzisiaj z siebie wszystko. Powiedzieliśmy w szatni, że w tym meczu trzeba dać z siebie 120% i faktycznie tyle dały. Możemy się tylko z tej wygranej cieszyć.

W rozmowie przed rozpoczęciem sezonu zaznaczał Pan, że Stephanie Mavunga ma wszystko aby rządzić w Eurolidze. 25 punktów, 17 zbiórek i całkowite zniechęcenie do gry Hampe – dzisiaj to potwierdziła?

- Mieliśmy na ten mecz plan, który całkiem dobrze realizowaliśmy i chodzi tutaj głównie o #AT (Alyssa Thomas – przyp. red.). To było dla nas bardzo ważne. Stephanie była dzisiaj maksymalnie skoncentrowana, co było widać od samego początku. Robiliśmy wszystko, aby była jak najlepiej przygotowana do tego sezonu mentalnie. Myślę, że to właśnie tutaj jest największy postęp i Steph czuje to, że może być dominatorem na każdym poziomie.


Co się stało w trzeciej kwarcie, udało się wypracować ponad 11 punktów przewagi i?

- Myślę, że nasz „transisi defense” przestał działać i musieliśmy pozbierać się na szybkiej przerwie. Tak samo, jak szybko wypracowaliśmy przewagę, to tak samo szybko ją straciliśmy. Cieszy jednak to, że potrafiliśmy się podnieść po tym wszystkim. W Pradze nie jest łatwo tego dokonać, kiedy traci się sporo punktów z rzędu. Nam się to udało i dowieźliśmy to do samego końca.

Wygrana cieszy też z jeszcze jednego powodu, jakim był „kubeł zimnej wody” i bardzo wysoka porażka w ubiegłym tygodniu w meczu z Virtusem Bologna?

- W tamtym meczu największym problemem było to, że nie byliśmy mentalnie przygotowani do tego spotkania. Dużo po tym meczu rozmawialiśmy o tym wszystkim, o całej tej sytuacji. W meczu z USK mieliśmy zupełnie inne „głowy” i całkowicie inaczej przystąpiliśmy do tego spotkania. Po raz kolejny pokazaliśmy także, że nie musimy się nikogo bać.