Roberto Íñiguez i Avenida mają „dystans”

Dodano: 03.11.2022, 20:12


Po wczorajszej konferencji prasowej, gdzie Roberto Íñiguez wypowiedział kilka gorzkich słów odnośnie pracy w Salamance – coraz bardziej rozjeżdża się współpraca w drużynie mistrza Hiszpanii.




W Salamance jest bardzo napięta sytuacja. Jakby tego było mało, to wszystko po wczorajszym meczu Euroligi podgrzał trener Roberto Íñiguez. W #LFEndesa drużyna ma bilans 3/2, natomiast w Eurolidze jest niepokonana. To jednak nie oznacza kłopotów wewnątrz klubu.

Obie strony wkroczyli na bardzo bagnisty teren, gdzie główny szkoleniowiec odmawia spotkania i dyskusji z zarządem drużyny. Wszystko zostało zapoczątkowane konfliktem o pozycję fizjoterapeuty, jednak przyczyny konfliktu lezą dużo głębiej.

Íñiguez na konferencji prasowej oświadczył
Nie przyszedłem na ostatnią konferencję prasową, ponieważ powiedziałem wcześniej – jeśli przegramy, nie przyjdę. Jeśli wygramy, będę obecny. A powód? Takie rozwiązanie, byłoby lepsze niż krytyka. Zrobiłem coś czego nie żałuję, w tym momencie dla klubu, zawodniczek oraz siebie.

Jestem zniechęcony i rozczarowany. Jest 5% rzeczy, które dzieją się w klubie i o których się mówi. O pozostałych się milczy, ponieważ są to wewnętrzne sprawy. Nie będę jednak mówił o tych pozostałych 95% i to właśnie, ogromnie mnie denerwuje. Emocjonalnie nie potrafię z tym żyć, dlatego chciałbym aby o tym wiedziało dużo osób. Jeśli coś się w klubie psuje, to czas o tym porozmawiać. Jeśli jednak po rozmowie się pogarsza, to jest to g**** a nie dalsza praca. Każdego kolejnego dnia dostaje się w pysk. Nie jestem tutaj dla pieniędzy, gdyż bardzo dobrze mógłbym w tej kwestii żyć z inną drużyną. Tak więc jaka jest moja motywacja, aby pracować w Avenidzie?

Lubię wyzwania i lubię tworzyć coś wspaniałego i wielkiego. Popycham rzeczy do granic możliwości, gdzie można to poczuć i tym żyć. Chce się poprawiać z roku na rok!

Mógłbym teraz być w Mersin i zarabiać 200 000 euro lub z kadrą Francji i walczyć o Igrzyska Olimpijskie. Jednak zostałem tutaj, gdyż chciałem dokonać tutaj wielkich rzeczy. Są jednak ludzie, którzy nie podzielają mojego sposobu bycia czy pomysłu na klub. Jeśli teraz odejdę i wszystko zostanie tak jak było kiedy przyjechałem – to co do diabła tutaj zrobiłem? W Sopronie pamiętają doskonale mój proces i to co pomaga, aby był skuteczny i profesjonalny. Tutaj o Final Four można zapomnieć. Z takim podejściem, jak jest obecnie w Avenidzie to rozbijemy się o skały w Lidze, Eurolidze czy też Pucharze Hiszpanii. Śmieszne jest to, że sam prezes z Sopronu nie wierzy mi, że tutaj właśnie tak jest.

Ostatnim razem, gdy rozmawiałem z zarządem to przeprosiłem Jorge Recio za swoje zachowanie. To na niego bardzo wpłynęło, mam za to do niego wielki szacunek i podziw. Czasami byłem zły i byłem bliski wykończenia, jednak musiałem zacisnąć pięści i kontynuować sezon. Wiadomo, że najłatwiej jest się poddać i wszystko rzucić. Ja wyznaje jednak filozofię, że trzeba być z zawodniczkami do samego końca i nie uciekać. Jeśli chodzi o fizjoterapeutę, to nie można robić zmian bo tak się komuś zachciało. Jeśli był od samego początku, to powinien został z tymi samymi zawodniczkami do samego końca. Nie można sobie wymyślić nagle, że kogoś się wymienia w trakcie sezonu.


Na to wszystko odpowiedzi udzielił Jeorge Recio, prezes Avenida Salamanca
Bardzo mnie denerwuje taka sytuacja, która jest dziecinna. Rozumiem, że trzeba o takich sytuacjach rozmawiać. To się jednak nie dzieje i póki co, nie ma możliwości realizacji tego. To bzdura, która miała znaleźć szybko rozwiązanie – jednak Roberto powiedział, że nie chce z nami się spotkań i tym bardziej rozmawiać od zeszłego tygodnia. Jesteśmy wszyscy w 500% z zespołem! Nigdy nie było inaczej. Ta cała sytuacja bierze się z tego, że wyszło nagle coś czego nikt z nas nie rozumiał i dotyczyło fizjoterapeuty. Personel to klub i tak było zawsze, wszyscy jesteśmy częścią klubu i nigdy nie było inaczej. W pierwszym meczu Euroligi Roberto skonfrontował się z zarządem, prosząc nas o coś… czego nie mogliśmy zrobić. Odszedł od nas fizjoterapeuta, który był również trenerem przygotowania motorycznego. Umowa została rozwiązana, a kolejne dni to poszukiwania nowego. Wszystko to zaburzało rytm nie tylko treningowy, ale również meczowy. Problem zaczął się pogłębiać i po meczu ligowym z Bembibre Roberto zapytał – co dalej? Powiedział również, że potrzebujemy rozwiązania i byłoby nim na nowo zatrudnienie zwolnionej osoby. Ta jednak odmówiła i przekazała informację, że nie może kontynuować pracy z drużyną.

Roberto jest najlepszym trenerem koszykówki kobiet jakiego znam, poświęca się zawsze w ponad 100% i tak też jest w Avenidzie. Musimy całą zaistniałą sytuację załagodzić, a nie „prać” medialnie coraz większe brudy. Zwolnienie fizjoterapeuty nie było rozważne, jednak nie chcemy aby główny szkoleniowiec był od teraz także prezesem, kierownikiem, rzecznikiem prasowym czy inną osobą w klubie. Nie chce rezygnować z najlepszego trenera w lidze, gdyż najlepszy klub potrzebuje właśnie jego.