Będę z zespołem całym sercem - rozmowa z Eweliną Galą, koszykarką Lotosu Gdynia
Dodano: 24.09.2010, 18:38
Niestety na parkiecie szybko jej nie zobaczymy. Borykająca się z kłopotami zdrowotnymi Ewelina Gala w rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet zapewnia o swoim przywiązaniu do Lotosu Gdynia i wierzy w końcowy sukces gdyńskiej drużyny koszykówki.
Marcin Mochal: Najważniejsze pytanie - jak się Pani czuje? W zeszłym sezonie miała Pani problemy zdrowotne.
Ewelina Gala: - Miałam nadzieję, że ominie mnie to pytanie i że wszystko, co się wydarzyło w ostatnim czasie zostanie niezauważone. Niestety nie czuję się za dobrze. Moje problemy zdrowotne się przeciągnęły. W najbliższym czasie nie zagram i ciężko mi w tym momencie powiedzieć, czy w tym sezonie to w ogóle nastąpi.
Wśród Użytkowników portalu Koszykówka Kobiet przeprowadziliśmy sondę na koszykarkę będącą największym wzmocnieniem Lotosu przed sezonem 2010/2011. Wygrała ją Pani „w cuglach”, zdobywając ponad 60% wszystkich oddanych głosów. Motywuje czy deprymuje?
- To dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Takie zaufanie cieszy i w moim przypadku jak najbardziej motywuje. Bardzo mi przykro, że w tym momencie nie jestem w stanie spełnić tych oczekiwań.
- To dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Takie zaufanie cieszy i w moim przypadku jak najbardziej motywuje. Bardzo mi przykro, że w tym momencie nie jestem w stanie spełnić tych oczekiwań.
Jest Pani młodą, wciąż rozwijającą swoje umiejętności koszykarką. Po powrocie do zdrowia, co w swojej grze będzie Pani chciała poprawić?
- Teraz był czas kiedy zaczynałam wszystko od nowa. Nie do końca, ale jednak po części tak mogę to nazwać. Pociesza mnie to, że nadal czuję wiarę otoczenia we mnie. Na pewno chcę popracować nad techniką indywidualną, której od dawna mi brakuje. Kiedy moje koleżanki trenowały abecadło koszykówki, ja trenowałam sztuki walki. Zaczynając późno, sama skazałam się na braki techniczne, ale nie przestanę ich eliminować.
- Teraz był czas kiedy zaczynałam wszystko od nowa. Nie do końca, ale jednak po części tak mogę to nazwać. Pociesza mnie to, że nadal czuję wiarę otoczenia we mnie. Na pewno chcę popracować nad techniką indywidualną, której od dawna mi brakuje. Kiedy moje koleżanki trenowały abecadło koszykówki, ja trenowałam sztuki walki. Zaczynając późno, sama skazałam się na braki techniczne, ale nie przestanę ich eliminować.
Przed zbliżającym się sezonem Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet skład Lotosu Gdynia został mocno przebudowany.
- Tak, skład został odmłodzony. Uważam jednak, że w żadnym stopniu nie odbiera nam to szansy na powtórzenie sukcesu sprzed roku. Dziewczyny wzięły udział w łódzkim turnieju. Ja niestety nie mogłam być na nim obecna, ale mój tata obserwował mecze i nasza drużyna jest coraz bardziej zgrana. Myślę, że podczas meczu z Polkowicami dziewczyny będą już prezentować na parkiecie jedność.
Na krajowym podwórku Lotos Gdynia będzie walczył o obronę mistrzowskiego tytułu. Co ma stanowić największy atut gdyńskiego zespołu?
- Może - jak to sarkastycznie niektórzy określają - „młode gniewne zawodniczki”. (śmiech) Poza tym, to są już znane nazwiska. Jedne mniej, inne bardziej, ale każda z nas potrafi grać w koszykówkę i świadomie reprezentować taką firmę jak Lotos Gdynia.
- Może - jak to sarkastycznie niektórzy określają - „młode gniewne zawodniczki”. (śmiech) Poza tym, to są już znane nazwiska. Jedne mniej, inne bardziej, ale każda z nas potrafi grać w koszykówkę i świadomie reprezentować taką firmę jak Lotos Gdynia.
Jak ocenia Pani grupę, do której trafił Lotos w rozgrywkach Euroligi Kobiet?
- Hmm, nie jest to łatwa grupa, ale wierzę w to - wręcz jestem pewna - że nam się uda.
- Hmm, nie jest to łatwa grupa, ale wierzę w to - wręcz jestem pewna - że nam się uda.
Co stawiacie sobie za cel w Eurolidze?
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Kluczowe będą właśnie te pierwsze mecze. I jestem pewna tego, że nasz zespół pozostawi serce na boisku i nic za darmo nie odda. Dziewczyny dadzą z siebie 120%. Będę z nimi całym sercem, bo niestety fizycznie nie mogę. Dlatego: powodzenia kobietki! Jestem przekonana, że dacie radę.
- Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Kluczowe będą właśnie te pierwsze mecze. I jestem pewna tego, że nasz zespół pozostawi serce na boisku i nic za darmo nie odda. Dziewczyny dadzą z siebie 120%. Będę z nimi całym sercem, bo niestety fizycznie nie mogę. Dlatego: powodzenia kobietki! Jestem przekonana, że dacie radę.
Czego mogą oczekiwać kibice po sezonie 2010/2011?
Otwierania szampana, confetti i koszulek z napisem 12-krotny mistrz Polski. (uśmiech)
Otwierania szampana, confetti i koszulek z napisem 12-krotny mistrz Polski. (uśmiech)
Rozmawiał: Marcin Mochal
fot. www.lotosgdynia.pl
<< Wracaj





Dodaj komentarz