Jestem tu dla koszykówki - rozmowa z Micaelą Cocks, koszykarką Energi Toruń
Dodano: 23.09.2010, 00:10
- To mój pierwszy rok w Polsce, więc jeszcze nie wiem, czego mogę się spodziewać. Chcę jak najlepiej wykonywać swoje zadania i spełniać oczekiwania trenera - mówi Micaela Cocks, która do Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet trafiła aż z… Nowej Zelandii!
Damian Juszczyk: Nowa Zelandia, USA, a teraz… Polska. Dlaczego zdecydowałaś się na grę właśnie tutaj?
Micaela Cocks: - Chciałam, by moja kariera rozwijała się jak najlepiej, a gra w Polsce to dla mnie wielka szansa i jednocześnie świetne doświadczenie.
Polska jest bardzo daleko od Nowej Zelandii. Co wiesz naszym kraju?
- Na razie jeszcze niewiele. Właściwie niedawno przyjechałam. Wiem, że Energa Toruń to dobry zespół, ze wspaniałymi trenerami. Główny powód, dla którego tu jestem to koszykówka. A teraz, na miejscu, powoli zaczynam się uczyć wszystkiego o Polsce.
Miałaś już czas, by rozejrzeć się po Toruniu? Co myślisz o mieście i drużynie?
- Ludzie w klubie są niesamowici, jest tu doskonała organizacja. Piękne jest też centrum miasta. Spacerowałam już nad rzeką i wszystko zrobiło na mnie naprawdę ogromne wrażenie.
Co możesz powiedzieć o swojej grze w amerykańskiej lidze NCAA, po kilku latach występów?
- Grałam tam przy okazji pobytu w college’u. Miałam dwóch trenerów, którzy dużo mnie nauczyli. Również gra w reprezentacji Nowej Zelandii to jedno z najlepszych doświadczeń moim życiu. Cieszę się, że mogłam grać z tak wspaniałymi koszykarkami.
Jakiego poziomu ligi i koszykówki spodziewasz się w Polsce?
- To profesjonalna liga. Nie jestem pewna, czego mogę oczekiwać, ale wnioskując z treningów i meczów sparingowych, wygląda to bardzo dobrze. Mnóstwo się uczę i jestem bardzo podekscytowana.
Uczestniczyłaś w części przygotowań i gier sparingowych Energi, zdobyłaś sporo punktów. Jak oceniasz swoją dyspozycję?
- Wkładam w przygotowania mnóstwo energii, przykładam się też do gry obronnej. Staram się robić to, czego oczekuje ode mnie trener, by pomóc zespołowi i by nasza drużyna była jeszcze lepsza.
Udało Ci się już zaprzyjaźnić z którąś z koszykarek z Torunia? Z kim i w jaki sposób spędzasz wolny czas?
- Często spotykamy się z drużyną, jemy wspólne posiłki. Dziewczyny są naprawdę fajne. Czekam na to, żebyśmy w przyszłości miały okazję spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu. Ostatnio z kilkoma dziewczynami byłyśmy na zakupach i świetnie się bawiłam.
Jakie są Twoje marzenia związane z „polską” karierą?
- To mój pierwszy rok, więc jeszcze nie wiem, czego mogę się spodziewać. Chcę tylko jak najlepiej wykonywać swoje zadania i spełniać w zespole rolę, w jakiej będzie widział mnie trener. Chcę mieć pewność, że pracuję na maksimum swoich możliwości. A w trochę bardziej odległej pespektywie, marzę o tym, by Nowa Zelandia pojechała na Olimpiadę do Londynu i ja też chcę pojechać tam z kadrą, żebyśmy razem mogły osiągnąć sukces.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/ redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl /
fot. www.basketball.org.nz
<< Wracaj





Dodaj komentarz