Kolorowanki pomagają mi się zrelaksować - rozmowa z Sharnee Zoll, koszykarką CCC Polkowice
Dodano: 21.09.2010, 17:29
- Nie mogę się doczekać wizyty w parku wodnym. Kocham pływać. Cieszę się też z nowego McDonalda - amerykańska rozgrywająca drużyny CCC Polkowice, w wywiadzie dla portalu Koszykówka Kobiet, opowiada nie tylko o koszykówce.
Damian Juszczyk: Dlaczego wybrałaś właśnie drużynę CCC Polkowice?
Sharnee Zoll: - Zdecydowałam się na ofertę Polkowic, ponieważ słyszałam same pozytywne opinie dotyczące miasta, trenerów i sposobu zarządzania klubem. Podobała mi się gra i dobra organizacja zespołu kiedy grałam przeciwko CCC, będąc w Turcji.
Jakie są Twoje pierwsze wrażania związane z miastem i drużyną?
- Mieszkam w okolicach centrum Polkowic, dzięki czemu zdążyłam już zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Nie mogę się doczekać wizyty w parku wodnym. Kocham pływać. Uwielbiam też korzystać z sauny, jacuzzi i z innych wodnych atrakcji. Cieszę się także z nowego McDonalda. (śmiech)
Kilka dni temu miałaś okazję po raz pierwszy wystąpić w zespole CCC Polkowice. Jesteś zadowolona ze swojej gry?
- Jestem perfekcjonistką, więc zawsze podchodzę krytycznie do mojej gry i szukam rzeczy, które mogłabym zrobić lepiej. Jestem zadowolona z mojej szybkości i gry w obronie (mogę zaryzykować stwierdzenie, że te dwie rzeczy zawsze będą w mojej grze, bo zależą tylko od serca zostawianego na parkiecie). Muszę za to bardziej przyłożyć się do niektórych elementów koszykarskich, na przykład nie mieć aż tylu strat. Chciałabym też trochę więcej rzucać, żeby dzięki temu było łatwiej w obronie. Ogólnie, cieszyłam się z tego, że mogę wystąpić w meczu z drużyną i z tego, że nasz zespół wygrał.
Czy pamiętasz jeszcze Wasze mecze przeciwko CCC, gdy byłaś koszykarką tureckiego Botas Sporu?
- Tak, pamiętam te spotkania. To były bardzo szybkie, wymagające i dobre mecze. Jedno, co zapamiętałam szczególnie, to niesamowicie głośny doping kibiców w Polkowicach. Powiedziałam sobie wtedy, że marzyłabym o grze dla takiej publiczności, w takiej atmosferze.
A jak wspominasz całą przygodę z turecką ligą koszykówki kobiet?
- Uwielbiałam rywalizację w Turcji. Wszystkie zespoły - od pierwszej drużyny, praktycznie do ostatniej - dawały z siebie wszystko, a każdy mecz był bardzo wymagający. Każdego dnia musiałyśmy być przygotowane na sto procent, ponieważ wiedziałyśmy, że kiedy zacznie się gra o punkty, będziemy musiały nastawić się na twardą walkę i spryt. Były tam koszykarki WNBA i zawodniczki reprezentacji narodowych z całej Europy, więc zawsze po drugiej stronie stały ambitne, utalentowane rywalki.
Studiowałaś psychologię. Czy to pomaga Ci na parkiecie?
- Tak, mój dyplom z psychologii zawsze ogromnie mi pomaga. Poza tym, mnóstwo energii wkładam też w przygotowanie psychologiczne podczas sezonu, by upewnić się, że moja głowa będzie równie silna jak moje ciało. Chcę być pewna, że nigdy nie będę zbyt podekscytowana, ani zbyt podłamana, gdyż te stany psychiczne nie wpływają dobrze na udane występy.
Może w dobrej grze pomagają Ci też oryginalne przygotowania do meczów. Jak się relaksujesz przed grą?
- To dość zabawne. Odkąd trafiłam do college’u, brałam książeczki do kolorowania i kolorowałam. Czasem denerwowałam się i za bardzo analizowałam swoje mecze. Żeby tego nie robić, koloruję i to pomaga mi się zrelaksować. Próbując zmieścić się w liniach, wtedy nie mogę koncentrować się na niczym innym niż tylko na kolorowance. (śmiech)
Jakie są Twoje największe atuty koszykarskie?
- Wydaje mi się, że moja szybkość, wiedza koszykarska i talent przywódczy.
Chciałabyś coś przekazać kibicom koszykówki w Polsce?
- Chcę powiedzieć, że nasza drużyna z góry dziękuje im za wsparcie, które nam okazują lub będą okazywać. Niezależnie od tego, czy wygramy, czy przegramy, kibice, którzy przyjdą nas oglądać mogą być pewni, że będę grać na 110 procent i dam z siebie wszystko, żeby nasz zespół mógł wygrywać. Dla drużyny i oczywiście dla naszych fanów. Dodatkowo, jestem bardzo podekscytowana szansą gry dla wspaniałych polskich kibiców (nawet dla tych, którzy kibicują innym zespołom).
Rozmawiał Damian Juszczyk
/ redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl /
fot. www.wnba.com
<< Wracaj





Dodaj komentarz