"My chcemy, aby polska koszykówka kobiet była na jak najwyższym poziomie"

Dodano: 30.08.2021, 15:19


Grzegorz Zieliński w 2020 roku objął „stery” poznańskiej drużyny i zrobił ją bardziej młodzieżową i… poznańską. Dobrze znany trener, kiedyś powiedział – Trzeba pracować „krok po kroku” i nie udawać milionerów - tego się w dalszym ciągu trzyma. Jaki będzie nowy sezon? O tym poniżej.



KoszykowkaKobiet.pl: Przygotowania do nowego sezonu ruszyły, jak będą one wyglądać w zespole z Poznania?

Grzegorz Zieliński (trener, Enea AZS Politechnika Poznań) - Mamy obecnie problem z halą, gdyż ulewa zalała nam obiekt i nic nie można na nim obecnie robić (podczas ulewy woda wdarła się do środka i zniszczyła całkowicie parkiet – przyp. red.). Stąd też na początku sezonu będziemy starali się grać dużo spotkań wyjazdowych, a treningi będą się odbywały na zastępczej hali. Także trochę komplikacji już na samym początku jest. Za tydzień gramy mecz towarzyski z wrocławską Ślęzą w Jeleniej Górze, będzie to mecz charytatywny dla trenera Jerzego Gadzimskiego – tam zagramy jednak tylko polskim składem. Kolejnym etapem będzie turniej w Gdyni i w Warszawie, a tuż przed startem rozgrywek mamy zaplanowane mecze z zespołami z Polkowic i Bydgoszczy.

W drużynie zaszło sporo zmian, jedną z nich jest obecność Agaty Makurat. To dobry transfer?

- Bardzo się cieszę, że dołączyła do nas Agata Makurat. Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment iż będzie ona istotnym elementem układanki. Musi się jednak przygotować jeszcze fizycznie do treningu i gry na tym poziomie, gdyż jest to bardzo wysoka zawodniczka i do tego w okresie kształtowania swojego ciała. Ile da w zbliżającym się sezonie? To trudno na chwilę obecną powiedzieć, jednak mam nadzieje, że będzie miała swoje szanse i je wykorzysta.

Patrząc na skład nie ma w nim „mózgu” zespołu czyli Tiffany Brown, która była bardzo wartościową zawodniczką. W jej miejsce sprowadzona została belgijka – Carpréaux, co to zmieni?

- Wiedząc, że w tym sezonie założyliśmy sobie, iż bierzemy do składu cztery zawodniczki zagraniczne plus wychowanki klubu i młodzież – to nie szukałem tym razem gracza typu „combo”, a bardziej asystenta. W poprzednim sezonie wiedzieliśmy, że będziemy grali trzema zawodniczkami zagranicznymi i stąd w składzie była właśnie Tiffany Brown. Oprócz tego, że mogła rozgrywać, to była także strzelcem. Braliśmy ją do zespołu jako strzelca, a za rozgrywanie miała odpowiadać Katarzyna Trzeciak (kontuzja przed startem sezonu 2019/2020 – przyp. red.). Moim zdaniem Marjorie Carpréaux będzie jedną z ciekawszych zawodniczek w Energa Basket Lidze Kobiet.


Jest także drugi sezon z rzędu Jovana Popović, która kolejny rok pokazuje jak bardzo jest wartościową zawodniczką dla #EnergaBasketLigaKobiet?

- Zgadza się, będzie u nas drugi sezon i ma świetną komunikację z resztą zespołu. Mi zależy na tym, aby wszystkie zawodniczki zagraniczne bardzo poważnie traktowały współpracę z naszymi młodymi zawodniczkami. To takie jakby nasze credo.

Tak jak trener wspominał, w Poznaniu stawia się także na wychowanki oraz młode rodzime zawodniczki. A w tym sezonie wchodzi w życie przepis o rodzimej koszykarce do 23 roku życia obecnej na parkiecie przez cały mecz – to dobry pomysł zarówno dla Polek, jak i drużyn narodowych?

- My chcemy, aby polska koszykówka kobiet była na jak najwyższym poziomie. Dlatego chcemy to osiągnąć nic nie zmieniając. Wprowadzamy wspomniany przepis – ja nie wiem czy on zbawi koszykówkę w Polsce, jednak na pewno jej nie zepsuje. Mam nadzieję, że efekty tego będą i uważam, że bardzo dobrze, iż Polski Związek Koszykówki oraz Energa Basket Liga Kobiet zdecydowali się na takie posunięcia. Jednak nie jest to ruch, który nagle odmieni reprezentacje, a bardziej inwestycja w przyszłość.

Kilka dni temu odbyło się losowanie kwalifikacji do EuroBasketu w 2023 roku, jak trener ocenia rywali grupowych?

- Kompletnie nie powinniśmy się skupiać na imprezach, które są w najbliższych cyklach. Zawsze się skupiamy, próbujemy wystawić niby najsilniejszy skład i przeżywamy rozczarowania. Tutaj potrzebujemy długofalowego planu. Trzeba zebrać całe pokolenie zawodniczek, około 7-8 roczników i przestać się przejmować najbliższymi kwalifikacjami.

Jak jesteśmy już przy drużynie narodowej, to do zespołu „wskoczyła” Liliana Banaszak. Była wyróżniającą się zawodniczką w Poznaniu w poprzednim sezonie, a stać ją na więcej?

- Zdecydowanie stać na więcej! Dla mnie była w trójce najlepszych obrońców ligi, jednak pytanie brzmi – na ile uda się otworzyć ją w ataku. Jako obrońca pokazała, że potrafi grac przeciwko Keishy Hampton z Polkowic czy też Cierze Burdick z Bydgoszczy. To w jej wykonaniu było na wysokim poziomie, natomiast potrzebuje większej stabilizacji, jeśli chodzi o zdobywanie punktów i to będzie taki nasz cel w tym roku.