Jakub Głuszek: Druga minuta meczu
Walka o Ekstraklasę była dosyć prosta, wydawałoby się że teraz już będzie ład i harmonia. Ale to jak w bajce, tyle że zakończenie jest takie, że mamy powtórkę z rozrywki.
Po tamtym awansie rozwinęła się nowa koszykarka Ewelina Gala, mająca aspiracje i charakter do bycia kimś więcej niż średniakiem z Pabianic w ostatnim czasie.
Rodowita łodzianka, która zaczynała od sztuk walki w późnym wieku gimnazjalnym, po czterech latach ciężkiej walki zapukała do reprezentacji U-18 i U-20, gdzie w ostatnim czasie odgrywała znaczącą rolę.
Myślę że nie ma teraz dobrych zawodników bez treningu indywidualnego i charakteru.
Niestety, niektórych rzeczy się nie przeskoczy, mimo wzrostu dzisiejsza młodzież, a szczególnie dziewczyny mają problemy z - wydawałoby się prostym - bieganiem.
W Pabianicach nepotyzm to nic nowego, to jest taka rysa jedna z wielu, co utkwiła w tym, żeby dbać o interesy swoich, a że ktoś się wybił to już było niewygodne.
Zawiść jest dosyć powszednim zjawiskiem w Polsce, dlatego to jest jeden z czynników hamujący drogę wielu zawodnikom.
Oglądałem kiedyś kilka z kilkuset treningów Eweliny Gali z trenerem Bajerem, spotykali się w każdym prawie wolnym czasie, żeby poćwiczyć, choćby godzinę.
Eweliny już w Pabianicach nie ma drugi sezon, po ponad roku spędzonym w Toruniu, teraz rozwija się wśród najlepszych w Gdyni, gdzie jest większy klimat do koszykówki.
To przykre, że Zagłębie Talentów Środka Polski - Łódź i Pabianice, gdzie do niedawna walczyliśmy od medale, a przed sezonem rozgrywane były turnieje „Zawsze z Mistrzem”, powoli zanikają na mapie.
W województwie Pabianice przeganiają takie miasta jak Aleksandrów Łódzki, Kutno i Tomaszów Mazowiecki do wieku kończenia gimnazjum, gdyż w późniejszym etapie ta ostatnia drużyna już zanika - od najmłodszych roczników gra obronę strefową, która teoretycznie w przepisach jest zabroniona, czysto teoretycznie jak pokazuje potem rzeczywistość.
To jest troszkę kłopotliwe, bo zaczynając trening sportowy, stawiam sobie pytanie.
Pracując z dziewczynami w klubie tylko podczas treningów nieraz rośnie silne poczucie, iż nasza praca przynosi efekty w postaci coraz większej poprawności wykonywania kolejnych elementów rzemiosła koszykarskiego. Potem jednak następuje weryfikacja poprzez grę z inną drużyną. Wyniki meczów w tym wieku nie mogą być jednak wyznacznikiem jakości pracy mojej czy innego trenera, talentu dzieci (w tym wypadku z Pabianic) ponieważ na to składa się wiele czynników, które mogą, a nie muszą być w danym momencie weryfikacją poprzez mecz. Jednak laicy czy znawcy koszykówki - kibice, sponsorzy czy rodzice mogą mieć inne zdanie, ale nie zawsze jest to wszystko. Na co później przychodzi taki wynik sportowy w sporcie wyczynowym, profesjonalnym - że łokieć jest nie tak czy technika inna niż ta amerykańska czy południowoeuropejska na przykład. Pewien przebieg w rywalizacji czy działanie czynników odpowiedzialnych za stres podczas meczu wpływają na to, że mogę z biegiem czasu widzieć zmiany, które mogę stosować w treningu.
I tutaj pojawia się pytanie - co my w Pabianicach, w łódzkiem robimy słabiej niż na Pomorzu, czy co w Polsce nie przebiega tak jak powiedzmy na bliskiej naszemu sercu Litwie czy w odległej już Hiszpanii, Grecji albo wzorcowej Ameryce, skąd mamy koszykarki drugiego planu, chyba że jesteśmy w Eurolidze, wtedy mamy inne warunki…
Znalezienie koszykarskiego środka jest bardzo trudne, ostatnio podziwiam i zaczynam się uczyć myślenia od koszykarskich sław takich jak John Wooden, dla którego pierwszą zasadą w pracy trenera i zawodnika było „Pracowitość, wytrwałość, uporczywość - po prostu ciężka praca”, dlaczego w ostatnim czasie nie mamy takiego trenera, co by poprowadził męską reprezentacje - był Katzurin, Urlep, a teraz będzie „najbardziej polski” Igor Griszczuk.
Może za pewien czas to się zmieni, na razie pozostaje mi szukanie odpowiedzi w polskiego pochodzenia Mike’u Krzyżewskim czy w bardziej znanym, jednym z wybitniejszych teoretyków i praktyków - profesorze Hucińskim.
Będąc na jednej z pierwszych moich klinik trenerskich pod Białymstokiem, miałem przyjemność poznać też trenera średniego pokolenia z OSSM Sopot - Jacka Łączyńskiego, który bazował już na modelu amerykańskim.
Wypośrodkować i ułożyć pod polskie realia, to może da sukces?
Każdy trener młodzieżowy ma wpływ na charakter, pracując z młodzieżą staje się na ich drodze, praca ta wnosi wiele do rozwoju i kształtowania charakteru, dlatego trzeba dawać jak najlepszy przykład. A czy polscy trenerzy tacy są? Różnie to bywa, ale zazwyczaj mówi się o trenerach, czyli trenerki niekoniecznie takie są, z tego powodu czy innego - sam znam taki przypadek z miejskiego podwórka. Należy pamiętać, swoją postawą dajemy wzór do naśladowania.
Kolejna sprawa, to robić to co się lubi, no ale nie zawsze tak jest, trzeba się rozwijać, żeby być lepszym i robić wszystko z pasją. To daje wielkiego „kopa”.
<< Wracaj




