Kadra Polski U18 na podium turnieju w Heraklionie

Dodano: 03.08.2021, 18:00


To był udany turniej – tak o występie reprezentacji Polski U18 na FIBA Youth European Challengers 2021, mówi jej szkoleniowiec Marek Lebiedziński. Polki w grupie C zajęły 3. miejsce, tuż za silnymi zespołami z Francji oraz Hiszpanii.




Polska w Grecji wygrała dwa pierwsze mecze z gospodyniami oraz Izraelem, by w kolejnych dwóch wysoko przegrać z Hiszpanią oraz Francją. Na koniec przyszła jednak wysoka wygrana z Słowacją, co ostatecznie dało drużynie miejsce na najniższym stopniu podium. Najskuteczniejsza w całym zespole była Aleksandra Żukowska (10,8pkt/m), a jeśli chodzi o walkę na tablicach to liderkami były Anna Przyszlak (6,6zb/m) oraz Marta Masłowska (6,0zb/m). - Turniej w Heraklionie  należy zaliczyć do udanych. Był to dla nas dobry sprawdzian, podczas którego wygraliśmy trzy z pięciu meczów w grupie. Zobaczyliśmy w jakim miejscu jesteśmy, a także ile nam brakuje do bardzo mocnych reprezentacji Hiszpanii i Francji – mówi Marek Lebiedziński.

A jak dwa pierwsze mecze ocenia główny szkoleniowiec? - Pierwszy mecz z gospodyniami, był dobrą okazją do zrewanżowania  się za porażkę w  mistrzostwach Starego Kontynentu U16 tego rocznika. Liderkami zespołu były Georgia Grigoropoulou i Lamprini Polymeni, stąd też zależało nam mocno na zatrzymaniu tych dwóch zawodniczek. Dziewczyny świetnie zrealizowały przedmeczowe założenia, od początku meczu grając bardzo agresywnie w obronie (Polimeni 7 punktów, Grigoropoulou 2 punkty). W ataku natomiast wykorzystaliśmy przewagę szybkości naszych zawodniczek podkoszowych, co skutkowało  22 punktami z „fastbreku” z czego aż 15 zdobyła Natalia Bartura.


- W drugim dniu graliśmy z Izraelem, a to był zespół dużo bardziej niewygodny niż Grecja. Atak Izraela  opierał swoją grę na rzutach za trzy punkty (w naszym meczu aż 44 próby), w obronie natomiast  często uciekały do obron alternatywnych. Nie mogliśmy złapać odpowiedniego rytmu gry, a obniżenie składu i dostosowanie się pod rywalki nie przyniosło odpowiednich rezultatów. Skutek był wręcz odwrotny - Izreal zdominował nas na deskach i przejął inicjatywę. Naszą grę odmienił wówczas powrót do optymalnego ustawienia z dwoma wysokimi zawodniczkami.  W trzeciej kwarcie po „trójce” Maliny Piaseckiej odskoczyliśmy na 7 punktów i juz do końca meczu kontrolowaliśmy nieznaczną  przewagę.

A czy Francja, która zakończyła turniej z kompletem zwycięstw oraz Hiszpania – były poza zasięgiem naszej drużyny?

- Do meczu z mocną reprezentacją Hiszpanii, dziewczyny podeszły bardzo ambitnie. Pierwszą kwartę wygraliśmy (15:12) dzięki mocnej obronie oraz mądrej i cierpliwej grze w ataku. W drugiej części meczu utrzymaliśmy defensywę, lecz nie mogliśmy przełamać się w ataku. Hiszpania zaczęła agresywniej bronić wymuszając nasze straty i niwelując przewagę. Po przerwie całkowicie oddaliśmy inicjatywę i nie mogliśmy poradzić sobie z agresywną obroną (aż 34 straty w całym spotkaniu). Pomimo porażki (45:59), naszym zawodniczkom należą się ogromne gratulacje i brawa za wolę walki i zaangażowanie w tym meczu, gdzie każda zostawiła duży „kawałek serca na parkiecie”.

- Spotkanie z Francją to była dla nas sroga lekcja koszykówki. „Trójkolorowe” pod względem umiejętności, były lepsze we wszystkich aspektach koszykarskiego rzemiosła. Pod względem parametrów i fizyczności, również miała ogromną przewagę. W tym meczu trafiliśmy na rozpędzony pociąg TGV i w żaden sposób nie mogliśmy go zatrzymać – dodaje.

Po dwóch porażkach, Polki chciały dobrze zakończyć turniej i doskonałą ku temu okazję miały w ostatnim meczu przeciwko Słowacji. To się udało, a całe spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem, co dało także 3. miejsce w grupie. - W ostatnim meczu ze Słowacją chcieliśmy poprawić swoje nastroje, a także zakończyć turniej zwycięstwem i wrócić do Polski w dobrych nastrojach. Podobnie jak w meczu z Grecją szybko wyszliśmy na prowadzenie, a także w przeciągu całego spotkania wygraliśmy walkę z silniejszymi zawodniczkami podkoszowymi Słowacji. W tym meczu na wyróżnienie zasłużyła Maja Kozłowska (11 punktów, 13 zbiórek) oraz Marta Masłowska (16 punktów 4x3).

- Myślę że  miejsce które zajęliśmy to bardzo dobry wynik. Hiszpania i Francja to na ten moment zespoły poza naszym zasięgiem. Trzy wygrane mecze, kolejno z Grecją, Izraelem i Słowacją w dobrym stylu napawają optymizmem na przyszłość. Turniej pokazał, że dzięki zaangażowaniu i wolą walki można wiele osiągnąć. Bardzo dziękuje wszystkim zawodniczkom oraz całemu sztabowi szkoleniowemu (Karolina Wieczorek- asystent trenera, Paweł Kulpeksza - asystent trenera, Marcin Kaczocha- trener motoryk, Mateusz Mruk- fizjoterapeuta) – kończy Marek Lebiedziński.