Powalczymy z każdym! - rozmowa z Joanną Czarnecką, koszykarką Super-Pol Tęczy Leszno
Dodano: 18.09.2010, 12:11
Super-Pol Tęcza Leszno nie jest wymieniana w gronie faworytów Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Będąca jednym z filarów tego zespołu Joanna Czarnecka zapewnia jednak, że leszczyńska drużyna koszykówki postara się sprawić niejedną niespodziankę.
Marcin Mochal: W jaki sposób drużyna Super-Pol Tęczy Leszno spędza ostatnie dni okresu przygotowawczego?
Joanna Czarnecka: - W ostatni weekend byłyśmy na turnieju w Bydgoszczy, gdzie rozegrałyśmy trzy mecze. Przegrałyśmy z AZS-em Poznań dwoma punktami, co było rozczarowujące. Dwa pozostałe spotkania udało nam się wygrać. [z Artego Bydgoszcz i z drużyną MUKS-u Widzewa Łódź - przyp. M.M.] Ostatnimi dniami najlepiej jak potrafimy wspieramy Olę Drzewińską, której przytrafiła się kontuzja. Dodajemy jej otuchy, żeby się nie poddawała.
Nadchodzący sezon będzie Pani jedenastym w ekstraklasie. Czy wciąż towarzyszy Pani dreszczyk emocji przed pierwszym gwizdkiem w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet?
- Pierwszy sezon w ekstraklasie rozegrałam już w liceum w barwach SMS. Później przez cztery lata grałam w Wiśle, trzy w Gorzowie i teraz trzeci rok jestem w Lesznie. Wracając do pytania, w każdym sezonie jest dreszczyk emocji. Nigdy nie wiadomo jak przygotowuje się reszta zespołów. Co sezon mierzy się w jak najwyższe cele i chce się osiągnąć jak najwięcej. Emocje zawsze się udzielają i nie da się ich uniknąć.
W wywiadzie sprzed około trzech tygodni wspomniała Pani o mikrourazie kolana. Jak przebiega rekonwalescencja?
- Zakończyłam przyjmowanie serii zastrzyków na odbudowę chrząstki. Jest dużo lepiej i mam nadzieję, że uraz się nie odnowi.
Woli Pani grać jako środkowa czy silna skrzydłowa?
- Ze względu na swoją budowę fizyczną jestem trochę „oszukanym” centrem, ale nie ma innej dziewczyny, która by mogła grać jako środkowa. Trener ustala różne zagrywki i stara się maksymalnie wykorzystać atuty każdej zawodniczki, więc zdarza mi się również grać na skrzydle.
Jakie są cele Joanny Czarneckiej i drużyny koszykówki z Leszna w nadchodzącym sezonie Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
- Chciałabym jak najbardziej przydać się drużynie i mieć jak największy wkład w mecze - oby zwycięskie. Trzeba myśleć optymistycznie. Nie mamy zespołu z wybitnymi indywidualnościami, ale tworzymy kolektyw i mam nadzieję, że okażemy się drużyną, która w niejednym spotkaniu pozytywnie zaskoczy.
Które mecze będą dla Tęczy priorytetowe?
- Każdy będzie priorytetem. Nie będzie łatwych meczów, ponieważ w tym roku prawdopodobnie spadną dwa zespoły. Do samego końca będzie się toczyć zacięta walka o „ósemkę”. Wszystkie spotkania będą ważne, nie wolno myśleć o porażce. Powalczymy z każdą drużyną, nawet z zespołami z czołówki, jak np. KSSSE AZS Gorzów Wielkopolski czy Wisła Can-Pack Kraków. Mam nadzieję, że sprawimy niejedną niespodziankę.
Czy uważa Pani, że zbliżające się Mistrzostwa Europy w koszykówce kobiet wpłyną na rywalizację w lidze?
- Cieszę się, że został zachowany obowiązek obecności dwóch Polek na parkiecie. Jest to plus tych mistrzostw, lecz ciężko mi powiedzieć czy wpłynie to na rywalizację w lidze.
Czego Pani życzyć przed nadchodzącym sezonem?
- Przede wszystkim zdrowia. Ono jest najważniejsze.
Tego życzymy. Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Marcin Mochal
fot. KONRAD KORZENIOWSKI
<< Wracaj





Dodaj komentarz