Jovana Popović - „Chciałabym zostać na dłużej w Polsce”

Dodano: 16.02.2021, 20:39


Urodzona w Belgradzie Jovana Popović, drugi sezon spędza na parkietach Energa Basket Ligi Kobiet – gdzie jak sama przyznaje „czuje się bardzo dobrze”. Obecnie walczy razem z Enea AZS Poznań o 6. miejsce przed fazą play-off.




Serbka na polskie parkiety „wskoczyła” w ubiegłym sezonie, gdzie zauważył ją i ściągnął do lubelskiej „Pszczółki” trener Krzysztof Szewczyk. Wówczas w skróconym przez pandemię COVID-19 sezonie rozegrała 20 spotkań i była wyróżniającą się zawodniczką drużyny z Lublina, notując średnio (12,6pkt/m oraz 6,0zb/m). - Jovana to "dobra dusza" każdego zespołu, o typowym bałkańskim charakterze. Bardzo ekspresyjna i wyrzucająca z siebie emocje. Pod względem charakterologicznym, idealnie pasuje do każdego zespołu. Jest to także jedna z najlepiej wyszkolonych technicznie zawodniczek, z jakimi miałem okazję pracować. Ma również bardzo dobre podejście do młodych zawodniczek, którym zawsze udzieli pomocy czy da podpowiedzi – mówi trener AZS-UMCS Lublin oraz trener kadry Polski U20.

- Czuję, że znalazłem się w tej lidze nie przez przypadek i bardzo lubię grać na polskich parkietach. Fakt, że polska liga jest jedną z najlepszych w Europie inspiruje mnie jeszcze bardziej, gdyż uwielbiam rywalizować. Chciałabym pozostać w tej lidze przez najbliższe parę lat
– mówi Popović.

Obecny sezon spędza w Poznaniu, gdzie po słabszym początku cała drużyna nie tylko podniosła się  ale również pozostaje w grze o 6. miejsce po sezonie zasadniczym. - Spotkałyśmy się późno jako zespół, więc potrzebowałyśmy trochę czasu, aby się lepiej poznać. Gramy coraz lepiej i myślę, że wciąż jest w tym wszystkim miejsce na postęp i bardzo w to wierzę – dodaje.  

Enea AZS wygrała dwa pierwsze mecze z Energą Toruń oraz GTK Gdynią, by kolejne 7 (siedem) przegrać. W części z nich zabrakło trochę szczęścia, tak było w meczach z Ślęzą Wrocław (79:84), CCC Polkowice (67:70), PSI Enea Gorzów Wlkp. (56:62) czy też DGT AZS Politechniką Gdańską (83:87). Dodatkowo nie pomagała w tym kontuzja Liliany Banaszak, która znacznie osłabiła rotację  i możliwości zespołu prowadzonego przez Grzegorza Zielińskiego. W kolejnych jednak meczach seria 5 (pięciu) zwycięstw, dała nadzieję nie tylko na awans do play-off ale także wywalczenie lepszego miejsca niż 8-7. Dużo lepiej wygląda także współpraca całego zespołu, a także dwóch liderek – Jovany Popović oraz znakomitej rozgrywającej jaką jest Tiffany Brown. - Bardzo dobrze współpracuje mi się z Tiffany (przyp.  red. Brown), ale to nie tylko nasza dwójka w drużynie daje wygrane. Mamy dobre i utalentowane zawodniczki, a cały sztab trenerski wyciąga z nas maksimum. Jestem pewna, że każda z nas daje z siebie 100%, i stać nas na zakończenie sezonu zasadniczego na 6. miejscu. Atmosfera jest świetna i to jest jeden z powodów, dla których gramy tak dobrze.

W ostatnich tygodniach zespół został wzmocniony jeszcze jedną Serbką – Niną Bogićević, która miała pomóc w walce o play-off. To się udało. Skrzydłową bardzo dobrze zna Popović, która dba także o aklimatyzację nowej zawodniczki. - Znam Ninę odkąd skończyłem 12 lat i cieszę się, że znów możemy razem grać. Zrobię wszystko, żeby czuła się jak najlepiej w drużynie - kończy Jovana Popović.

Znając bałkański charakter Jovany Popović, można spodziewać się jej kolejnych dobrych występów oraz być może także jeszcze lepszej gry zespołu z Poznania. Była już Jugosławia to kraj koszykówki, a po jej rozpadzie w dalszym ciągu tak jest. Niech świadczą o tym zakończone kwalifikacje do EuroBasketu, gdzie awans wywalczyły Serbia, Czarnogóra, Chorwacja, Słowenia oraz po 20 latach Bośnia i Hercegowina.