" Warszawa z całą pewnością zasługuje na klub żeński występujący na najwyższym możliwym poziomie!"

Dodano: 14.01.2021, 14:34


Urodzona we Frankfurcie nad Menem Klaudia Sosnowska, swoją jak sama mówi "przygodę życia niż karierę" kontynuuje z powodzeniem na I - ligowych parkietach w zespole SKK Polonii Warszawa. Drużyna z Warszawy jako jedyna jest niepokonana w obecnym sezonie i już na początku marca spróbuje swoich sił w walce z ekstraklasowymi drużynami w Pucharze Polski.


SKK Polonia Warszawa rządzi na zapleczu ekstraklasy z bilansem 13/0, jednak nie wszystkie mecze były do „jednego kosza” i wcale nie musiało być tak dobrze jak jest obecnie?

Klaudia Sosnowska (SKK Polonia Warszawa): Taki bilans bardzo cieszy, jednak szczerze mówiąc nie spodziewała się tego. Jest to bardzo pozytywne zaskoczenie. Najbardziej jednak w tym wszystkim cieszy fakt, że nie miałyśmy żadnych poważnych opóźnień w rozgrywaniu spotkań. Niestety musimy wszyscy grać bez udziału publiczności, jednak całe szczęście, że ten sezon można póki co bez przeszkód rozgrywać. Cieszę się również z tego, że podtrzymujemy bardzo dobrą passę z poprzedniego sezonu (5 zwycięstw - przyp.  red. ) i tak naprawdę to wciąż idziemy do przodu. Zmieniło się kilka zawodniczek, jednak rdzeń całego zespołu pozostał taki sam i to też ma udział w tym, że jesteśmy obecnie bez porażki.

Najcięższe boje zostały stoczone z sąsiadującą drużyną z Pruszkowa oraz z KKS Olsztyn, tam pokazałyście jak się gra do końca?

Zgadza się, jednak nie tylko z tymi drużynami było ciężko. Walka do samego końca była także z naszym lokalnym tutaj rywalem - AZS Uniwersytetem Warszawskim. Tam wynik rozstrzygnął się w ostatnich dwóch, trzech akcjach. Jeżeli chodzi o drużynę z Pruszkowa i mając w pamięci poprzedni sezon, to po raz kolejny zbudowali dobry skład i są chętni do gry o awans do ekstraklasy i myślę, że taki mają cel i się on nie zmieni. Ciężko było wygrać z zespołem z Olsztyna i chwała nam za to, że udało się wyjść zwycięsko z tych spotkań (73:66 oraz 66:64 przyp.  red.). Myślę, że bardzo fajne jest u nas to, że nie poddajemy się i walczymy do samego końca w każdym meczu. Tak było choćby w tym drugim spotkaniu z drużyną z Pruszkowa, gdzie przegrywałyśmy nawet różnicą 10 punktów. Wtedy punkt po punkcie niwelowałyśmy straty i wygrałyśmy (54:52 przyp.  red.). Również w meczu z KKS przez większą część meczu wygrywałyśmy, później na prowadzeniu były rywalki. Wtedy trafienie Natalii Bucyk w bardzo ważnym momencie zdecydowało o naszej wygranej.  

Jesteście dobrze poukładaną drużyną i funkcjonujecie jako zespół, a nie pojedyncze jednostki – jaki jest klucz do sukcesu?

Z mojego punktu widzenia, poziom pierwszej ligi w przeciągu kilku ostatnich lat bardzo się obniżył. Póki co poukładać to wszystko nie jest tak ciężko, gdyż mamy w zespole dziewczyny z dużym doświadczeniem na parkiety pierwszoligowe. Z dziewczynami z ubiegłego sezonu złapałyśmy “nić porozumienia” zarówno na parkiecie, jak i poza nim i to także jest klucz do sukcesu. Zostały dobrane nowe zawodniczki, które idealnie wpasowały się w ten system. 



Jest to Twój trzynasty sezon na ligowych parkietach, z czego trochę było także gry w ekstraklasie. Ewentualny awans z Polonią poziom wyżej, byłby kolejnym pozytywnym przystankiem w karierze?

Pierwszy mecz na zapleczu ekstraklasy oraz w ekstraklasie zagrałam w SMS PZKosz Łomianki, gdyż miałam to szczęście, że wówczas drużyna występowała także w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tak więc trochę tego grania jest już za mną. Jednak nazwałabym to prędzej “wspaniałą przygodą mojego życia” niż karierą. W tym czasie było wiele pozytywnych momentów, jednak nie sposób było ominąć również te negatywne. Awans poziom wyżej byłby bardzo dużym wyróżnieniem, a także kolejnym bardzo szczęśliwym momentem w moim życiu. Obecnie jednak poświęciłam się już także mojej karierze zawodowej, która nie jest związana z koszykówką. Tak więc łączenie gry na poziomie I - ligi i pracy, nie kolidują ze sobą. Natomiast nie ma co się oszukiwać, w ekstraklasie byłoby to bardzo ciężko połączyć ze sobą.              

Znikoma jest ilość krajów w Europie, które nie mają klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej w stolicy. Warszawa potrzebuje koszykówki kobiet na najwyższym poziomie?

Warszawa z całą pewnością zasługuje na klub żeński występujący na najwyższym możliwym poziomie! Przede wszystkim jednak zasługują na to nasi wspaniali kibice, którzy wierzą w nas i wpierają nas w każdej chwili. Myślę, że to właśnie dla nich, ta chwila awansu byłaby czymś wspaniałym.  

Koszykówka 5x5 to jednak nie wszystko, gdyż z powodzeniem realizujesz się w 3x3. Tam potrzeba nie tylko siły ale przede wszystkim takiego boiskowego „cwaniactwa”. Treningi plus gra przeciwko najlepszym na świecie w 3x3, pomaga w rywalizacji na parkietach 5x5?


Kocham grać w 3x3! Powtarzam to na każdym kroku, stąd wszyscy wiedzą, że jest to moja wielka miłość. Tak naprawdę to właśnie dzięki koszykówce 3x3, gram dalej w koszykówkę 5x5. Dzięki temu wróciła mi taka chęć do gry i nie oszukujmy się - 3x3 charakteryzuje się większą zadziornością,  charakterem czy też jak było wspomniane wyżej “cwaniactwem”. Na pewno przekładam to wszystko na parkiet 5x5, chociaż pamiętam moment w zeszłym roku – gdzie wróciłam po sezonie 3x3 na ligowy parkiet i dostawałam ogromną ilość fauli niesportowych bo się “zapominałam”. Teraz jednak wykorzystuję te atuty, tą pewność siebie, pierwsze działanie, które trzeba wykorzystywać na boiskach 3x3.

siem