"Testy 2x w tygodniu, maksymalnie 12 zawodniczek na treningu" - liga w Belgii zostanie wznowiona?

Dodano: 20.11.2020, 23:35


Roksana Schmidt poprzedni sezon spędziła w Kangoeroes Basket Mechelen, po czym przeniosła się do Liege Panthers pod czujne oko asystenta trenera kadry #BelgianCats Pierre Cornia. Niestety liga z powodu pandemii COVID-19 została przerwana, a forma jej wznowienia jest bardzo dziwna.



KoszykowkaKobiet.pl: Koronawirus dał się we znaki dość mocno w Belgii, liga ledwo ruszyła i musiała został przerwana i do tego czasu macie „wolne” czy coś się dzieje?

Roksana Schmidt (Liege Panthers): Obecnie jest to czas całkowicie wolny od treningów koszykówki, jednak każda z nas dostała indywidualny plan do wykonania w domu oraz na świeżym powietrzu. Od tygodnia trenujemy indywidualnie o określonych godzinach, przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności. Jeżeli chodzi natomiast o treningi drużynowe w najgorszym wypadku wznowimy je na początku grudnia, ale wszystko zależy od decyzji jaką podejmie Federacja.

A wiadomo kiedy rozgrywki zostaną wznowione i w jakiej formie?

Tego nie wie obecnie nikt. Z każdym dniem dowiadujemy się czegoś nowego, a z tego co mi wiadomo liga ma zostać podzielona na dwie grupy. W jednej mają się znajdować zespoły, które zaakceptowały restrykcyjny protokół rozgrywania meczów oraz sposobu trenowania (m.in. testy 2x w tygodniu, maksymalnie 12 zawodniczek na treningu, ograniczenie kontaktów do minimum z osobami spoza drużyny, podróż na mecz wyjazdowy w maksymalnej liczbie dwóch osób w samochodzie). Druga grupa miałaby się składać z zespołów, które nie mają środków finansowych aby przestrzegać zasad nałożonych przez związek.

Były przypadki zakażenia COVID-19 w twojej drużynie?

Dla naszej drużyny przerwa, można powiedzieć była „zbawieniem”. Już przed pierwszym meczem miałyśmy trzy przypadki zakażenia, a były to dwie zawodniczki oraz jedna osoba ze sztabu. Niestety po drugim meczu, wszystko się posypało i praktycznie cała drużyna łącznie z trenerami zmagała się z koronawirusem. Na szczęście objawy były na tyle łagodne, że nikt nie potrzebował hospitalizacji.

Przed startem rozgrywek i podczas dwóch kolejek byłyście badane? Jak to wygląda podczas trwającej przerwy?

Miałyśmy testy dwa dni przed rozpoczęciem sezonu, ale tylko ze względu na przepadki zakażenia wirusem w zespole. Jedna z moich koleżanek otrzymała wynik pozytywny, ale reszta była zdrowa więc mogłyśmy przystąpić do meczu. Po drugiej kolejce wiadomo było, że przestajemy trenować. Każdego dnia pojawiały się nowe informacje o kolejnych zarażeniach. W Belgii wprowadzono też zakaz testów dla osób bez objawów, także dopiero po zaobserwowaniu u siebie jakichkolwiek symptomów można było zbadać się na obecność koronawirusa. W chwili obecnej czekamy na decyzję, lecz przed rozpoczęciem treningów drużynowych każdy musi zostać przebadany.


W Belgii pod koniec października było blisko 23 tyś zakażonych, teraz liczba ta spadła do 5 tysięcy. Łącznie w 11,5 milionowy kraju zakaziło się ponad 530 tysięcy osób, praca jest zdalna, wprowadzono godzinę policyjną i zamknięte są restauracje i kawiarnie. Jak to wszystko wygląda „od środka”, ulice są puste?

Belgia utrzymywała się w europejskiej czołówce osób zakażonych przez dość długi czas, a także dość długo podnosiła się po pierwszej fali zakażeń. W porównaniu do pierwszego lockdownu, ten w chwili obecnej nie wygląda tak źle. W marcu ciężko było spotkać kogoś na ulicy, liczba osób w sklepach była mocno ograniczona, restauracje oraz kawiarnie i wszelkiego typu miejsca „spotkań” były zamknięte. Ja mam o tyle dobrze, że posiadam psa, więc mogłam to trochę wykorzystać i w pewnym „sensie” przebywać na zewnątrz co w takim przypadku było dozwolone. W tym momencie wygląda to jednak zupełnie inaczej, gdyż strach przed wirusem nie jest już tak duży. Ponownie zamknięte są miejsca generujące duże skupiska ludzi, takie jak restauracje czy kawiarnie.  Mają one jednak opcje jedzenia na wynos, co pozwala na zjedzenie posiłku czy wypicia kawy na ławce w parku bez żadnych konsekwencji. Jednakże noszenie maseczki i zachowanie dystansu jest obowiązkowe, a za brak grożą bardzo wysokie kary.

Siłownie, miejsca do treningów i wszystko co związane jest z uprawianiem sportu zostało także pozamykane?

Niestety tak, aby trenować na hali trzeba mieć specjalne zezwolenie. Siłownie są zamknięte, tak jak baseny oraz inne miejsca, które znajdują się w pomieszczeniach zamkniętych. Na wiosnę zamknięte były także boiska na zewnątrz, jednak obecnie takie miejsca czy też bieżnie są otwarte. Można także bez problemu udać się do parku czy też lasu.

Społeczeństwo belgijskie jest zdyscyplinowane?

Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, jednak myślę, że tak. Tylko skąd w takim razie zatrważająca ilość zakażeń w tak małym kraju? W Liege czy Brukseli tam gdzie często przebywam, widać, że ludzie przestrzegają wszelkich restrykcji. Nikt nikogo nie upomina o noszenie maseczki czy zachowanie odstępu.

Belgia odrobiła „pracę domową” i jest lepiej niż podczas pierwszej fali na wiosnę?

Nie mogę powiedzieć, że odrobiła. Belgia była najbardziej dotkniętym krajem w Europie, nie ma też co porównywać sytuacji z marca do tej obecnej, gdyż różnica jest ogromna. To co zaobserwowałam, to zwiększona świadomość społeczeństwa oraz mniejszy strach, dzięki temu możemy w miarę normalne funkcjonować w tych dziwnych czasach.