Warto było czekać. CCC Polkowice pewnie wygrywa w Toruniu!

Dodano: 11.10.2020, 20:53


Zawodniczki CCC Polkowice długo oczekiwały na wznowienie kolejnego sezonu i z animuszem przystąpiły do dzieła. Efekt to wysoka wygrana nad Energą Toruń 30:92. Patrząc na ligowy terminarz pierwsza wygrana torunianek w EBLK może być niestety melodią (bardzo) dalekiej przyszłości.



Powiedzmy sobie szczerze… wyrównane były tylko początkowe fragmenty spotkania. Kiedy celną „trójką” popisała się Feyonda Fitzgerald, tablica wyników wskazywała rezultat 7:8. W dalszej części premierowej odsłony zdobycz Energi powiększyła się o zaledwie 1 punkt, podczas gdy ekipa CCC funkcjonowała niczym doskonale naoliwiony mechanizm. Klasą dla siebie była Keisha Hampton. Amerykańska skrzydłowa popisywała się udanymi rzutami zza łuku, angażowała się w organizację gry, m.in. wyborna asysta do Dragany Stankovic, ponadto punktowała z półdystansu. Jeśli do tego dołożymy akcję dwa plus jeden Klaudii Gertchen i celną „trójkę” Julii Drop to wynik 8:25 był dla Katarzynek najmniejszym wymiarem kary. Prawdę powiedziawszy, dyspozycja torunianek nie wróżyła niczego dobrego, ba obserwując poczynania podopiecznych Tomasza Herkta należałoby zadać pytanie, czy to na pewno poziom ekstraklasy?

(0/1) Energa Toruń - CCC Polkowice (1/0)
30:92 (8:25, 10:18, 10:16, 33:2)

Toruń: Fitzgerald 14, Podkańska 6, Grzenkowicz 5, Zietara 3, Lewis 2
Polkowice: Drop 19, Hampton 14, Stanković 13, Gertchen 9, Ellenberg 9, Telenga 8, Siemienas 6, Gajda 5, Tomaszewicz 5, Grabska 3, Glomazic 1

No cóż, kto z kim przystaje takim się staje. Wyświechtane przysłowie? Być może, jednak między 10-tą, a 15-tą minutą pojedynku drużyna CCC solidarnie dostroiła się do rywalek, prezentując ogromną indolencję rzutową. Mimo wszystko podopieczne Karola Kowalewskiego wkrótce wróciły na właściwe tory i konsekwentnie powiększały swoją przewagę. Z dystansu raziły Julia Drop i była torunianka Weronika Gajda, a nieźle w strefie podkoszowej poczynała sobie kolejna eks-Katarzynka Weronika Telenga. W seregach Energi dwie „trójki” trafiła Karolina Podkańska i… to tyle jeśli chodzi o pozytywy w grodzie Kopernika. Ostatecznie pierwsza połowa padła łupem Pomarańczowych – 18:43.

W zasadzie o kolejnych 20 minutach nie da się napisać nic interesującego. Gra CCC wprawdzie nie porywała, lecz Energa nie miała jakichkolwiek atutów, aby choć w minimalnym stopniu zmniejszyć straty. „Trójka” Łucji Grzenkowicz, zagrania dwa plus jeden Magdaleny Ziętary i Feyondy Fitzgerald to wszystkie jaskółki, jakie przyleciały z Torunia, a że jedna, a nawet trzy nie czynią wiosny to rezultat po trzeciej kwarcie wynosił 28:59.

Mógłbym od razu podać Państwu końcowy wynik i oszczędzić szczegółów, co do przebiegu finałowej kwarty, lecz z dziennikarskiego obowiązku wspomnę, iż w tym okresie dobrze prezentowała się Julia Drop (rzuty zza łuku stały się jej specjalnością), a swoją obecność na parkiecie, powtarzając akcję byłej Widzewianki, zaznaczyły Sylwia Siemienas i Patrycja Tomaszewicz. Z kolei zespół z Torunia nie potrafił zrobić niczego konstruktywnego na boisku, stąd spuszczę na jego „poczynania” zasłonę milczenia. Oczywiście faworytem była drużyna z Dolnego Śląska, lecz wynik 30:92, sugeruje starcie ekipy juniorskiej z ekstraklasowym potentatem. Czasu na poprawę gry mało, gdyż już za tydzień Energa zmierzy się z lokalnym rywalem z Bydgoszczy.

Bartosz Burak