"Pasja do koszykówki została zniszczona - w Bochni odzyskałam chęć do sportowego działania" - mówi Małgorzata Misiuk

Dodano: 21.08.2020, 07:34


Swoje największe sukcesy święciła w krakowskiej Wiśle, gdzie zdobyła złoty i srebrny medal w ekstraklasie. Występowała również na parkietach euroligowych oraz z kadrą Polski U20 w 2011 roku w Serbii zdobyła brązowe medale… z parkietów zniknęła nagle po sezonie 2017/2018 w Zagłębiu Sosnowiec. Obecnie jest trenerem drużyny w I lidze w Bochni, gdzie odnalazła chęć do sportowego działania.



KoszykowkaKobiet.pl: Poprzedni sezon w roli głównego szkoleniowca w II lidze, a nowy będzie już na zapleczu ekstraklasy. Contimax MOSiR Bochnia ma „papiery” na granie poziom wyżej?

Małgorzata Misiuk: To nowe wyzwanie, które planowaliśmy już od dłuższego czasu. Naszym celem w tym sezonie był awans do I ligi i to się udało z czego jesteśmy bardzo dumni. Contimax MOSiR Bochnia to bez wątpienia klub, który ma papiery żeby grać poziom wyżej. Pod względem organizacyjnym i sportowym wszystko stoi tu na wysokim poziomie, natomiast praca tutaj jest samą przyjemnością. Z każdej strony czujemy wsparcie nie tylko klubu ale też kibiców, rodziców zawodniczek, naszego głównego sponsora, którzy widzą jak wszystko się zmienia i idzie w górę. Dobrze znam realia, które panują w klubach w Polsce i wiem, że często podejmowane są bardzo złe decyzje organizacyjne i sportowe co odbija się na zawodniczkach i poziomie sportowym. W Bochni jest inaczej, postawiliśmy sobie jasny cel, żeby rozwijać się musimy cały czas stawiać sobie nowe cele ale tylko wtedy kiedy w 100% jesteśmy pewni, że sobie poradzimy. W tym sezonie jesteśmy gotowi na to, żeby zrobić krok w przód i nie ukrywamy tego, że dobro zawodniczek i jakość naszych działań zdrowotnych, sportowych i organizacyjnych to dla nas podstawa.

Zakończyłaś karierę w sezonie 2017/2018 w Zagłębiu Sosnowiec, nie ciągnie od tego czasu na parkiet by jeszcze sezon, dwa pograć?

Może odpowiedź na to pytanie wiele osób zdziwi, ale nie ciągnie mnie żeby wrócić do koszykówki w roli zawodniczki. Niestety gdzieś ta pasja do koszykówki została zniszczona,  zdrowotnie i mentalnie doszłam do ściany i musiałam sobie zadać pytanie co dalej i czy to wszystko ma sens. Nie ukrywajmy tego, że życie zawodowego sportowca w Polsce nie jest usłane różami i wcale nie jest bajkowym światem, w którym wszyscy są szczęśliwi. Moja przygoda z koszykówką zakończyła się bardzo poważną kontuzją, z którą walczyłam prawie 1,5 roku i ta walka właśnie była czymś najgorszym. W pewnym momencie nie byłam w stanie znaleźć nawet hali, na której mogłabym w spokoju potrenować i przygotować się do powrotu na boisko nie mówiąc już o odpowiednim przygotowaniu fizycznym czy mentalnym. Wtedy w mojej głowie zaczęły się rodzić pierwsze pytania co dalej i co można zrobić, żeby było lepiej nie tylko dla mnie ale też dla innych zawodniczek. Od zawsze chciałam być trenerem a Bochnia pojawiła się totalnie przez przypadek i można powiedzieć, że dzięki tej pracy i tym dziewczynom odzyskałam chęć do sportowego działania.

Sponsor, wsparcie miasta, odpowiednie warunki do gry w Bochni są zapewnione?

Mamy wspaniałego sponsora, którym jest firma Contimax SA wspierająca sport w Bochni już od wielu lat. Prezes firmy Pan Andrzej Cieślik jest ciepłą osobą, która budowała swoją firmę latami i zdaje sobie sprawę, że ten proces musi trwać. Od lat współpracują z naszą dyrektor Panią Sabiną Bajdą, która daje nam ciągłą szansę na rozwój i świetnie organizuje pracę klubu. Dzięki niemu dziewczyny nawet na poziomie II ligi mogły liczyć na wsparcie sponsora tytularnego, gdzie w Polsce bardzo rzadko się to zdarza. Miasto co roku, również bardzo mocno wspiera sport w Bochni co daje nam pewność i poczucie stabilności. Hala sportowa będzie jedną z najnowocześniejszych hal na poziomie drugiej i pierwsze ligi, zadbaliśmy również o to by rozbudować odnowę biologiczną, rehabilitację tak aby zawodniczki i wszyscy sportowcy, którzy nie tylko uprawiają koszykówkę mogli korzystać z tych udogodnień. Zdaje sobie sprawę, że to wszystko brzmi bardzo surrealistycznie jak na Polskie warunki ale w czasie sezonu chętnie będziemy się chwalić naszą ciężką pracą.


Małgorzata Misiuk w Wiśle  mogła liczyć na wsparcie cenionego hiszpańskiego szkoleniowca - Jose Hernandeza

Jest Twoim zdaniem szansa aby w Bochni rozwijany projekt trwał dłużej niż sezon?

Taki jest plan. Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza, żeby ten projekt nie przetrwał. Mamy plan, który zakłada ciągły rozwój i z sezonu na sezon chcemy grać lepiej i walczyć o wyższe cele. Wierzymy w długoterminowy rozwój bo tylko taki plan ma sens.

Pierwsze, historyczne spotkanie w I lidze rozegracie u siebie z… Wisłą CanPack Kraków. Małe derby na początek i możliwość pokonania 25 – krotnego Mistrza Polski, to byłoby sporym wydarzeniem?

Zgadza się, historia trochę zatoczyła koło i spotkamy się u siebie z Wisła Kraków w pierwszym historycznym meczu. Nie ukrywajmy jednak, że nie jest to ten sam zespół, który walczył o złote medale w ekstraklasie. Jest to drużyna, która tak jak my chce rozwijać swoje zawodniczki z Akademii i piąć się coraz wyżej z nadzieją, że kiedyś wróci do ekstraklasy i czego im życzę. Dla dwóch zespołów będzie do spore wydarzenie i nadzieja na wygraną, lecz na to kto będzie lepszy musimy chwilę poczekać.

Granie poziom wyżej nie zawsze daje możliwość rozwoju dla młodszych zawodniczek, z czego słynęła drużyna w poprzednich latach. Zostanie stworzona także dla nich możliwość grania?

- Oczywiście, naszym priorytetem w tym sezonie był awans do I ligi z jednoczesnym utworzeniem zaplecza w postaci II ligi. W II lidze grać będą juniorki, które mają przygotować się mentalnie i fizycznie do gry w I lidze i wspierać swoje starsze koleżanki. Zespół drugoligowy powierzyliśmy w ręce bardzo dobrego trenera Pawła Michalika, który umie pracować z młodzieżą i liczymy, że jego doświadczenie pomoże nam w skutecznym budowaniu piramidy sportowej w naszym klubie.

Patrząc na skład jest w nim kilka wychowanek Wisły Kraków ale jest także mająca za sobą cztery sezony na parkietach I ligi – Anna Krawiec, która może dać dużo dobrego drużynie?

Nasz skład nie był budowany w tym roku. Większość z zawodniczek gra już w Bochni dwa sezony lub są wychowankami klubu. Zależało nam aby trzon zespołu był stały i ciągle się rozwijał, naszym planem było ściągnięcie trzech doświadczonych koszykarek i wkomponowanie ich w nasz zespół tak aby nasze zawodniczki miały się od kogo uczyć i ciągle podnosiły swoje umiejętności. Plan się powiódł, skompletowaliśmy zespół, udało nam się pozyskać m.in. Anie Krawiec, która będzie z pewnością dużym wzmocnieniem podkoszowym, Karolinę Wilk świetnie rzucającą z dystansu i ciągle rozwijającą się Patrycję Rogalską. Te trzy zawodniczki z pewnością pomogą nam w tym sezonie walczyć o nasze pierwsze zwycięstwa na zapleczu ekstraklasy.

ks