Francja: Fundusz rezerwowy oraz projekt LFB 2024

Dodano: 18.04.2020, 19:05


Po raz pierwszy od 2005 roku w Paryżu nie odbędzie się turniej otwierający nowy sezon LFB, nie jest to jednak wina kryzysu i koronawirusa. Wszystko przez projekt „LFB 2024”, który ma na celu zwiększenie budżetów klubowych oraz jeszcze bardziej podniesienie poziomu całej ligi.



We Francji 10 kwietnia oficjalnie zakończony został sezon ligowy bez przyznania tytułu mistrzowskiego, a mecz finału Pucharu Francji pomiędzy ASVEL Lyon a Bourges Basket przeniesiony został na wrzesień. W zakończonym sezonie nie ma także spadków oraz awansów.

Dodatkowo wg tabeli prawo gry w Eurolidze mają:
- ASVEL Lyon
- BLMA  
- Bourges Basket

w EuroCup natomiast:
- Flammes Carolo
- Basket Landes
- Landerneau Bretangne Basket
- Roche Vendée
- Villeneuve d'Ascq

Po 16 rozegranych meczach liderem tabeli został obrońca tytułu ASVEL Lyon (14/2), który wyprzedził ubiegłorocznego finalistę oraz zdobywcę Pucharu Francji Bourges Basket (13/3). W bezpośrednich pojedynkach najpierw lepszy był ASVEL 68:64, jednak w rewanżu 82:65 wygrały rywalki. W zespole z Lyonu ponownie wygrane dawała cała drużyna, a liderką punktową była Helena Ciak (12,0pkt/m). Gdy po kontuzji wróciła Alysha Clark, siła rażenia jeszcze bardziej wzrosła (12,6pkt/m w 7 meczach) co dało także historyczny awans do fazy play-off Euroligi. Nie można zapominać także o Marine Johannes, Marieme Badiame czy też Julie Allemand. Kompletna drużyna w kolejnym sezonie mogła z całą pewnością ponownie wygrać ligę oraz pokonać w Pucharze Francji (w maju) najgroźniejszego rywala z Bourges.

A jak było w Bourges? Zespół znacznie osłabiło odejście najpierw Marine Johannes oraz pochodzącej z Toronto Nayo Raincock-Ekunwe. Dziurę próbowano załatać pozyskaniem Natalie Achowy, jednak ta zagrała tylko w 8 meczach i wyjechała do USA. Wicemistrza Francji przez cały sezon ciągnęły Ana Dabovic (13,0pkt/m), Alexia Chartereau (13,8pkt/m) oraz szwedzka weteranka Elin Eldebrink. Na walkę o odzyskanie tytułu sprowadzono także z Ane-Marie Filip, jednak ta zdążyła zagrać tylko w dwóch meczach ligowych.

Ostatnie miejsce na ligowym podium przypadło do bardzo dobrze grającego w pierwszej części sezonu BLMA. „Gazzeles” dobre wyniki zawdzięczają głównie duetowi Mavunga-Williams, gdzie szczególnie ta pierwsza dopóki grała była nie do zatrzymania (17,3pkt/m). Gdy do tego doszła skuteczność Gabby Williams (15,9pkt/m) oraz dobra gra Samanthy Whitcomb (13,9pkt/m), to dostaliśmy obraz „czarnego konia” obecnego sezonu we Francji. Niestety kontuzja Mavungi spowodowała kilka kluczowych porażek, które najpierw odebrały przewodnictwo w lidze – a następnie brak awansu do play-off Euroligi. Dodajmy także, iż kilka spotkań w drużynie zagrała mająca bardzo dobry ubiegły sezon z TTT Ryga Sheylani Peddy oraz wielka nadzieja koszykówki w Szwecji Klara Lundquist.


BLMA z Gabby Williams w zakończonym sezonie było "czarnym koniem" ligi LFB oraz początkowej fazy Euroligi

Sporą niespodzianką jest także wysokie miejsce Landerneau Bretagne Basket, które zostało osiągnięte m.in. dzięki znakomitej grze pochodzącej z Nigerii i mającej 173 cm wzrostu – Ezinne Kalu (15,5pkt/m). Kalu z bardzo dobrej strony zaprezentowała się podczas Mistrzostw Świata w 2018 roku na Teneryfie, co dało efekt w postaci możliwości pokazania się w silnej lidze oraz być może gry w przyszłym sezonie w EuroCup.

Tabela sezonu 2019/2020:
1. ASVEL Lyon 14/2
2. Bourges Basket 13/3
3. BLMA 11/5
4. Bretagne Basket 9/7
5. Flammes Carolo 9/7
6. Basket Landes 9/7
7. Roche 7/9
8. ESBVA-LM 7/9
9. Hainaut 5/11
10. Charnay 4/12
11. Nantes Reze 4/12
12. Tarbes 4/12

Wszystkie ligi na świecie z niepokojem patrzą w przyszłość, podobnie także dzieje się z wieloma klubami. We Francji kryzys nie ominie wartej ok. 25 mln € ligi, jednak w tym wypadku jak mówi wprost prezes LFB Philippe Legname - liga oraz Francuski Związek Koszykówki mają wyjście. Madre zarządzanie oraz stanowcze decyzje władz FFBB mogą nie tylko "wywalić" kryzys z ligi, lecz także jeszcze bardziej uatrakcyjnić ligę.

- Mamy dość duże obawy odnośnie tego co będzie w najbliższej przyszłości, oraz tego czy będzie trzeba rozgrywać spotkania przy pustych trybunach. Brak publiczności to mniejsze przychody, a do tego wstrzymane dochody od sponsorów. Konsekwencją kryzysu w ostateczności może być także upadłość wielu klubów, jednak o takim czarnym scenariuszu miejmy nadzieję, ze nie usłyszymy
– mówi Legname.

Dodatkowo każdy klub będzie musiał założyć fundusz rezerwowy, który będzie stanowił 10% budżetu. W takiej sytuacji gdy będzie dostępny taki fundusz, w sytuacjach awaryjnych będzie możliwe pokrycie pewnych wydatków. – Taki fundusz będzie znakomitym zabezpieczeniem klubów przed ewentualnym kolejnym kryzysem, bądź też nagłym upadkiem któregoś ze sponsorów. W przyszłym sezonie nie będziemy jednak wymagali natychmiastowego uzupełnienia takiej rezerwy w 100% – mówi dalej.


Wypełniona hala Bercy w Paryżu podczas finałowego meczu Pucharu Francji

Początek nowego sezonu we Francji po raz pierwszy od 15 lat będzie zupełnie inny, gdyż zabraknie tradycyjnego już turnieju otwierającego sezon MAIF OPEN LFB. Odwołanie turnieju nie ma związku z kryzysem oraz pandemią koronawirusa, lecz z powstaniem projektu LFB 2024. We wrześniu turniej zastąpiony zostanie meczem finałowym Pucharu Francji pomiędzy ASVEL Lyon a Bourges Basket. – Za wygranie Pucharu Francji jak zawsze przewidziana jest dość spora nagroda finansowa i chcemy aby te pieniądze trafiły do zwycięzcy. W obecnej sytuacji będzie to też znaczna pomoc finansowa – dodaje.

Projekt LFB 2024 ma na celu zwiększanie budżetów klubowych oraz podnoszenie jeszcze bardziej poziomu i tak już silnej ligi LFB. We Francji drużyny chcą się rozwijać, podobnie jak zawodniczki. – Chcemy być jeszcze mocniejszą ligą i mieć jeszcze silniejsze zespoły, które z powodzeniem będą rywalizować w Eurolidze. Obecnie dość trudno rywalizować jest z UMMC Jekaterynburg, który ma budżet większy niż cała wartość naszej ligi, a to pozwala im ze spokojem wygrywać Euroligę – kończy Philippe Legname.

siem